Felieton

Do prawicowego Twittera: To oświeceniowa Europa odbuduje Notre Dame, nie wy

notre-dame-pozar

Czy opętana nienawiścią prawica nie podpaliła już aby wcześniej Europy?

Brakuje lewicy języka, żeby opisać właściwie to, co się dzieje w polskich mediach społecznościowych w związku z pożarem paryskiej katedry Notre Dame. Latami akademicy zdzierali zasłony z ukrytych założeń ludzkich pojęć, demaskowali wszystkie lingwistyczne opresje i krzywdzące stereotypy – i nie mamy już słów, by nazywać po imieniu to, co wypłynęło z twitterowego szamba zeszłej nocy. Te wszystkie analogie, skojarzenia, apokaliptyczne manifestacje: metafizyka ognia, 11 września Europy, państwo francuskie niezdolne do uczciwego śledztwa, boskie wezwanie Europy do nawrócenia, obawy o budowę meczetu w miejscu pożaru, symbolika Wielkiego Tygodnia, pożar jako wymowny znak porzucenia chrześcijańskich wartości… Osobna kategoria to amatorskie ekspertyzy z dziedziny pożarnictwa budowli sakralnych.

Opublikowany przez Adam Traczyk Poniedziałek, 15 kwietnia 2019

Opublikowany przez Adam Traczyk Poniedziałek, 15 kwietnia 2019

Pojebało ich? Czy młody minister na A., poseł narodowiec na W., popularny redaktor i pisarz na R., niedoszła lwica lewicy na O., względnie rozegzaltowany inkwizytor na T., a do tego cała reszta pomniejszego prawicowego komentariatu – czy oni są popieprzeni moralnie czy tylko poznawczo? Jak nazwać autorów tych wszystkich fraz i teorii, jeśli wypisują je świadomie i celowo? „Chuje złamane”? Przecież wśród piszących są również kobiety. Można by banalniej, ale co komu seksworkerki zawiniły? „Bydło”? Dajmy też spokój zwierzętom hodowlanym, i tak mają w Polsce przechlapane.

Zamiast szukać inwektyw dla tych nieobliczalnych opętańców, napiszmy może, co się wczoraj NIE stało. Otóż przede wszystkim nic nie wskazuje na to, że to straszne wydarzenie było intencjonalne. Nie jest też ono symbolem upadku, karą czy przestrogą boga. Plany zagospodarowania nie dowodzą też intencji wybudowania islamskiej świątyni na chrześcijańskim pogorzelisku.

Skoro to sobie wyjaśniliśmy, to teraz napiszmy, co się stało. W poniedziałek około godz. 19 na trudno dostępnym fragmencie dachu katedry Notre Dame wybuchł pożar, a ogień błyskawicznie objął cały dach. Po kilku godzinach zawaliła się zabytkowa iglica katedry. Strażacy opanowali sytuację dopiero rano. Straty są ogromne, ale nikt nie zginął i wygląda na to, że katedrę uda się odbudować. Poza tym ten dramat nie ma żadnego innego sensu. Co nie znaczy, że nie ma znaczenia.

Paryska katedra to fantastyczne dzieło europejskiego gotyku, jeden z symboli wielkości i wspaniałości Europy. Świadectwo, że religia potrafiła odegrać w historii piękną, inspirującą i twórczą rolę – gdzieś w jednym szeregu z muzyką Bacha, pismami św. Augustyna, protestancką etyką pracy czy koncepcją chrześcijańskiego uniwersalizmu. Patrząc na płonącą Notre Dame, powinniśmy sobie przypomnieć o naszej bezradności wobec pewnych żywiołów, ale i o kruchości wielkich tworów naszej cywilizacji – bo przecież parę spraw się nam jednak na tym naszym kontynencie udało, nieprawdaż?

Blisko, bardzo blisko takiego przesłania był Mateusz Morawiecki – jak na poziom tego rządu tweet premiera jest szczytem głębi i dyplomatycznego taktu.

Premier zasugerował wprawdzie, że kiedy nam Niemcy spalili Warszawę, to Francuzi nawet nie pomagali odbudować, ale wezwał – ładnie, przyznajmy – do solidarności Europejczyków w odbudowie katedry jako wspólnego kulturowego dziedzictwa. Na tle gówna z mózgu, jakie wydobył z siebie prawicowy internet, dobre, a nawet bardzo dobre i to.

Nie daj (nie bóg, bo go nie ma) Duch Dziejów, gdyby się okazało, że ogień zaprószyli jacyś robotnicy pochodzenia arabskiego. Wtedy chwilowa egzaltacja wszystkich pojebów i faszystów tego świata zamieni się w kolejną falę przemocy i pogardy, a ideologia nienawiści do wszystkiego, co nie-białe, nie-aryjskie czy „niezgodne z naszymi wartościami” zyska paliwo zdolne podpalić Europę. Najpierw w sensie metaforycznym, a potem dosłownym.

Wierzę, że laicka Francja odbuduje ten pomnik ludzkiego geniuszu, dowodząc tym samym, że to Oświecenie jest gwarancją przetrwania naszego dziedzictwa. Na pohybel ciemnogrodowi i nieprzestrzeganiu przepisów przeciwpożarowych.

Bio

Michał Sutowski

| Publicysta Krytyki Politycznej
Politolog, absolwent Kolegium MISH UW, tłumacz, publicysta. Członek zespołu Krytyki Politycznej oraz Instytutu Studiów Zaawansowanych. Współautor wywiadów-rzek z Agatą Bielik-Robson, Ludwiką Wujec i Agnieszką Graff. Pisze o ekonomii politycznej, nadchodzącej apokalipsie UE i nie tylko. Robi rozmowy. Długie.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.