Idee nie działają.
Same.
Ktoś musi stanąć za ideą.
Człowiek. Jeden lub wielu.

Idee pomagają wymyślić świat na nowo, kiedy trzeba to zrobić.
Ułatwiają zrozumienie, podtrzymują nadzieję, uwalniają od lęku.
Idee nie są odważne. Nie mają wyobraźni. Nie mają kolorów.
To człowiek, który stanął po stronie idei – jest bohaterem.

Zobaczył i pokazuje innym to, co niewidoczne.
Uwierzył, że utopia wypowiedziana dziś,
jutro może stać się barwną rzeczywistością.

Idee rodzą się z krytyki.
Powstają z myślenia.
A kiedy budzi się rozum, kończy się marazm.
Krytyczne myślenie napędza do działania.

Idee to słowa.
Które mają wartość i moc.
Nie chcemy ich tylko tworzyć ani bronić.
Zamierzamy je urzeczywistnić.

Dla Polski otwartej, zielonej i solidarnej.
Tworzonej wspólnie z wami.
Słowem i działaniem.

Przepisujemy idee na rzeczywistość.
Krytyka Polityczna

Felieton

Czy nie za mało złościmy się na bogatych?

Jaś Kapela. Fot. Albert Zawada

Od pewnego czasu po głowie chodzi mi taka myśl, że może za mało ich krytykujemy. Przywykło się uważać, że bogactwo to dobra, szlachetna i naturalna rzecz, której wszyscy powinniśmy pożądać. Tymczasem wszelkie znaki na niebie i ziemi (a także liczne w powietrzu i wodzie) wskazują, że jest wręcz przeciwnie.

Jeśli radykalnie nie ograniczymy konsumpcji, a przede wszystkim konsumpcji (i zachowania) 0,01 procent najbogatszych, to możemy się raz na zawsze pożegnać nie tylko z jedyną planetą, jaką mamy, ale być może nawet z życiem większości świadomych humanoidów.

 

Od lat przemysł propagandy reklamowej stara się nas przekonać, że wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za degradację planety i życia na ziemi, bo każdy jest kowalem swojego losu. Tak się jednak składa, że nikt z nas sobie tego losu nie wybrał. Mnie przynajmniej nikt nie pytał, czy chcę się urodzić na planecie, którą różni panowie uczynili sobie tak bardzo poddaną, że przestaje się ona nadawać do życia.

Wytrzebiono nie tylko większość dużych zwierząt, ale nawet całe populacje ryb, choć wydawałoby się, że w oceanach jest sporo miejsca, gdzie można by się ukryć przed krwiożerczymi zapędami człowieka. Zabijamy tysiącami gatunki zwierząt i roślin, z których części nie zdążyliśmy nawet odkryć. Masowo giną nawet insekty. Trwa szóste wielkie wymieranie. Gatunki wymierają od 100 do 1000 razy szybciej, niż przewidywano. Podobnie jak w przypadku zagłady megafauny, odpowiedzialny jest za to człowiek.

Klimatyczny holocaust, czyli ostateczny triumf pogoni za wzrostem

Ale nie daj sobie wmówić, że to ty jesteś tym człowiekiem. (O ile nie nazywasz się Jeff Bezos i nie robisz z ludzi automatycznych podajników do przesyłek. Ale wtedy raczej nie czytałbyś tego tekstu). Korporacyjna, neoliberalna ideologia próbuje nam wmówić, że jesteśmy wolni i możemy osiągnąć wszystko, o ile tylko będziemy się bardzo starać i ciężko pracować. Niestety wszelkie dostępne dane każą odłożyć te historie na półkę z bajkami. Jakkolwiek ciężko byś pracował, i tak szybciej bogacić się będą bogaci. Dochody z kapitału są większe niż dochody z pracy. Choćbyś ciężko pracowała, ci faceci, którzy pieniądze odziedziczyli po swoich rodzicach, i tak będą zarabiać więcej od ciebie. I dzieje się tak już od wieków.

Nic dziwnego, że za katastrofalny stan naszej planety była i jest odpowiedzialna garstka kilkuset decydentów, którzy sterują największymi (i często ze sobą powiązanymi) korporacjami. Nawet jeśli ty sam nie używasz plastikowych słomek, butelek i paliw kopalnych, to ktoś zdecydował, że plastiki i przetworzone kopaliny są chyba w każdym pieprzonym pomieszczeniu na tej ziemi.

Oczywiście nie wynika to wyłącznie ze złej woli kilkuset panów w garniturach (a może też kilku w kefijach). Na pewno większość z nich ma lepsze pojęcie o tragicznym stanie świata niż większość zwykłych ludzi. Ale mają też znacznie więcej pieniędzy i wpływów, więc nawet jeśli temperatura wzrośnie o pięć stopni do końca wieku, a świat pogrąży się w chaosie i wojnach, poradzą sobie lepiej niż większość z nas. Nic więc dziwnego, że bardziej niż w ochronę środowiska wolą inwestować w technologie, które pozwoliłby im żyć wiecznie.

Ostatecznie pięćdziesiąt lat po trzeciej wojnie światowej prawie wszędzie na świecie wyrośnie piękna dżungla. Nic dziwnego, że bogaci zastanawiają się, jak przeżyć krach systemu, który sami stworzyli, aby po zagładzie większej części ludzkości mogli się cieszyć niespotykanym pięknem dzikiej natury. Może nawet gdzieś w dużym akwarium jakiś co wrażliwszy oligarcha zachowa sobie kawałek Wielkiej Rafy Koralowej. Ale wasze dzieci już jej nie zobaczą. Czy nie powinniśmy się jednak trochę bardziej gniewać na ludzi odpowiedzialnych za ten stan rzeczy?

60 mln. To was nie rusza?

Teoretycznie nie są to żadne tajemnice. Grupa trzymająca władzę na świecie została już całkiem dobrze opisana. Wystarczy kilka kliknięć, żeby to sprawdzić. Ale oczywiście cała nasza infrastruktura medialna (zgadnijcie, kto nią rządzi) jest tak zaprojektowana, żebyście tych paru klików nie robili. No więc służę.

Zależnie od różnych szacunków:

Czterdzieści dwie osoby posiadają tyle, co prawie cztery miliardy biednych.

A może nawet: 8 kolesi jest właścicielami połowy majątku, jaki posiada cała ludzkość na świecie. Czy naprawdę ktoś potrzebuje tyle majątku? Nie sądzę.

I po co im to? Co oni z tym robią? Srają hajsem? Nie tylko srają, ale nawet go żrą. Bling bling, bidoki.

Majmurek: Jeden procent jedzie na gapę. Pora wywalić miliarderów z pokładu

Tak czy siak:

Bogaci posiadają pół świata. Może więc to na nich niech spada odpowiedzialność za to, jak go spieprzyli?

0,1 procent najbogatszych podwoiło swoje majątki od 1984 roku. I zapomnieli się podzielić.

100 korporacji odpowiada za 71 procent globalnych emisji gazów cieplarnianych. Może by łaskawie przestali smrodzić?

Różnica między bogatymi a superbogatymi jest znacznie większa niż różnica między przeciętnie bogatymi a biednymi. Oni naprawdę mają majątki wyjebane w kosmos. I już się zastanawiają, jak z nimi tam uciec.

Cztery firmy kontrolują prawie wszystko, co robimy online. Ale z pewnością robią to wyłącznie dla naszego dobra.

Dziesięć korporacji sprzedaje prawie wszystko, co sobie kupujesz. Z pewnością nic więcej nie potrzebujesz.

Istnieje grupa ściśle powiązanych ze sobą korporacji, z których każda posiada większościowy udział w innej. Taki to wolny rynek.

Nad wszystkimi korporacjami ponadnarodowymi 80% kontroli sprawuje tylko 737 najważniejszych aktorów (…) prawie 4/10 kontroli nad wartością ekonomiczną korporacji ponadnarodowych na świecie znajduje się w rękach grupy 147 korporacji”. Nic dziwnego, że, jak podsumowuje Ladislau Dowbor, „żadna konspiracja nie jest potrzebna. W sytuacji, w której mamy do czynienia z powiązaniami sieciowymi i z tak niewielką liczbą osób siedzących na szczycie, nie istnieje nic takiego, czego nie można by załatwić w końcu tygodnia na polu golfowym”. Jeśli nie wiecie, jak się w to gra, to polecam dostępną online książkę profesora Dowbora Co to za gra?.

Gdy akurat nie grają w golfa o przyszłość planety, krezusi kupują sobie domy na Nowej Zelandii. Albo budują alpejskie rezydencje tapetowane skórami martwych zwierząt. Patrz: Jan Kulczyk. A on przecież wcale nie był najbardziej zdegenerowanym oligarchą, jakiego można sobie wyobrazić. Ale prawdę mówiąc, wcale nie chce sobie tych degeneracji wyobrażać.

Oczywiście głupota to przywilej białych, heteroseksualnych mężczyzn, z których – dziwnym trafem – składa się grono najbogatszych.

Co prawda w Polsce podobno wystarczy zarabiać 120 tysięcy złotych rocznie, żeby dołączyć do zaszczytnego grona ludzi zamożnych. Ale nie piszę tutaj o bogaczach z Polski, bo nawet najwięksi polscy oligarchowie są płotkami przy ludziach, którzy rządzą światem. Choć oczywiście nie da się wykluczyć, że 0,01% procent najbogatszych płaci im 0,01% swoich pieniędzy, żeby kłamali i manipulowali, ile tylko dusza zapragnie, a system prawno-gospodarczy pozwoli.

List do miliarderów

Może już czas na strajk generalny? Tak się szczęśliwie składa, że akurat jest taki planowany. W wyniku coraz większego zaniepokojenia zmianą klimatu ruch Strajk dla Ziemi (Earth Strike) planuje protest, który odbędzie się 15 lutego 2019 roku na całym świecie. Protestujący chcą zwiększyć świadomość nadchodzącej katastrofy klimatycznej i wywrzeć presję na rządy oraz korporacje, by natychmiast podjęły działania w celu ratowania ludzkości.

To oczywiście niejedyny globalny ruch protestu. Równie ciekawy wydaje się międzynarodowy protest przeciwko masowemu wymieraniu gatunków Extinction Rebellion. Jeśli chcecie do niego dołączyć, możecie zostać poproszeni o podpisanie deklaracji, że zgadzacie się zostać aresztowanym/ą. Wszystkich nas nie aresztują, ale ilość policji mającej „chronić” marsz dla klimatu pokazuje, że władza boi się ekologów jak mało czego. Może już czas, żeby naprawdę mieli się czego bać?

15 lutego w Warszawie Karnawał dla klimatu, protest-taniec pod Sejmem, godz. 18.00. Polecamy!

Bio

Jaś Kapela

| Pisarz, poeta, felietonista
Pisarz, poeta, felietonista, aktywista. Autor trzech książek z wierszami („Reklama”, „Życie na gorąco”, „Modlitwy dla opornych”), powieści („Stosunek seksualny nie istnieje”, „Janusz Hrystus”, „Dobry troll”) i zbioru felietonów „Jak odebrałem dzieci Terlikowskiemu”. W 2018 roku ukazała się jego najnowsza książka, „Polskie mięso. Jak zostałem weganinem i przestałem się bać”. Należy do zespołu redakcji Wydawnictwa Krytyki Politycznej. Opiekun Serii Literackiej.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.