Wspieraj Wspieraj Wydawnictwo Wydawnictwo Dziennik Obserwuj Obserwuj

Pan Bóg zatkał im ucho. Lazaret starszych panów

Od dawien dawna nie słychać odpowiedzi na unoszące się nad chaosem pytanie, kiedy artysta powinien zejść ze sceny. A przecież jest prosta. Artysta powinien zejść ze sceny wtedy, kiedy jest jeszcze w stanie zejść o własnych siłach.

Male performer on stage with his right fist raised, under red stage lighting against a dark background.
Serce

1

„Kto dziś pamięta, że nie wiedzieliśmy, że miłość jest na sprzedaż? Że sprzedajni są artyści?” – śpiewały reaktywowane Kosmetyki Mrs Pinki w Back to PRL. Błogosławiony, kto dotrwał w tej niewiedzy swoich późnych lat. I przeklęty, kto, wiedząc już, że „wszyscy artyści to prostytutki”, począł się bezwstydnie pławić w oparach lepszych fajek i oparach wódki.

Kto dziś pamięta, że za naszej młodości muzyka T. Love, Tiltu i Kultu nosiła miano alternatywnej i co ta nazwa oznaczała?

Ta nazwa oznaczała to samo, co angielskie indie, ale brzmiała mocniej. Bo za niezależnością polskich muzyków lat 80. stała cała wizja świata odmienna od wizji dominującej w Polsce gierkowskiej i jaruzelskiej. Chodziło o coś więcej niż niezależność artystyczna i finansowa. O niezależność myślową, intelektualną, która pozwalała wykraczać poza sztuczne horyzonty peerelowskiej rzeczywistości.

Nie tak dawno, ale jednak już ładnych parę tygodni temu Darek Kulda z Kosmetyków… przysłał mi wiadomość z linkiem do filmiku, na którym Dorota Rabczewska i Zygmunt Staszczyk po sesji zdjęciowej do kalendarza namawiają do kupowania tegoż kalendarza w celu wsparcia psiego hospicjum. Wiadomość była krótka: „No nie, Doda i Muniek… Się gościowi porąbało na maksa”.

Smutno i na temat. Bez potępienia charytatywnej sesji zdjęciowej, bez zachęty: obsmaruj Staszczyka. Sam odczułem tyleż zgorszenia, co smutku, widząc Staszczyka uwieszonego ramienia Rabczewskiej. Ale byłem zahartowany, bo już wcześniej widziałem występ Kazimierza Staszewskiego z Rabczewską, podczas którego Kazimierz, dobrowolnie się zredukowawszy do roli pociesznego Kaziutka, kręcił sobie samemu selfie na pamiątkę wspólnego występu.

Ocaleni od zidiocenia

Spektakularny upadek Dariusza Malejonka, Zygmunt Staszczyka i Kazimierza Staszewskiego, przez nich samych rozciągany w czasie do granic wytrzymałości publiczności, najbardziej przykry jest z tego właśnie powodu, że jest to upadek intelektualny. Panowie dumni niegdyś ze swej niezależności obnoszą się teraz ze swoją niesamodzielnością i nieporadnością. Cóż, wszystko to są atrybuty starości i stacje końcowe Zwykłej Kolei Rzeczy. Nikogo, kto nie dopilnował, żeby polec młodo, nie ominą te atrakcje. Ale z pociągu celebrytów do sławy należało wysiąść o parę stacji wcześniej.

Czytaj także Czekając na prześladowanie Muńka Staszczyka Łukasz Łachecki

Tuzami intelektu nigdy nie byli. Trudno zapomnieć, że kiedy Staszewski poświęcił piosenkę studentom, to nazwisko Sartre śpiewał z akcentem na e. Ale stanowili elitę, bo myśleli samodzielnie i potrafili pójść pod prąd mainstreamu. Dlatego, widząc, jak się pospolitują, jak dają się prowadzić za rączkę prostactwu przebranemu w różowe kozakorajtuzy, byli fani są rozczarowani.

Bardzo dobrze, że Dorota Rabczewska próbuje poprawić los zwierząt i chwała jej za to. Nie zmienia to faktu, że pozostaje ikoną myślowej niechlujności, kwintesencją niesmaku i wulgarności. Świat dawnej alternatywy nie miał nosić za nią trenu sukni, miał być kontrpropozycją właśnie wobec świata przez takich jak ona reprezentowanego.

Są liderzy mojego pokolenia, którzy zachowali sprawność umysłową i nie wkroczyli na tę ścieżkę upadku. Do końca życia jasność widzenia i zdolność do autorefleksji zachował zwyczajnie mądry, choć nie erudyta, Robert Brylewski. Pion i poziom trzyma Krzysztof Grabowski z Dezertera. Z rockmanów, którzy zeszli na celebrycką drogę kariery, trzeba oddać, że nie zidiociał, Tomaszowi Lipińskiemu.

Pan Staszewski i semicki cyklista

To Zygmunt Kałużyński zwierzył się dawno temu na antenie telewizyjnej Tomaszowi Raczkowi, czego najbardziej się obawia w starości. „Że będę już zupełnym idiotę, ale nikt mi o tym nie powie”. Miał szczęście, kto na ten program trafił.

Nie tak dawno Staszewski dał do zrozumienia, że ktoś mu powiedział. Po fatalnym występie w Zielonej Górze opublikował na Facebooku oświadczenie, w którym napisał: „Po rozmowach z żoną oraz dziećmi doszedłem do trudnego, ale koniecznego wniosku, że »mój czas nadszedł«. Stałem się własną karykaturą, czego zawsze chciałem uniknąć”.

Czytaj także Coppola to seksistowski dziaders, który cały czas myśli o starożytnym Rzymie [o „Megalopolis”] Jakub Wencel

No, nie tak znowu zawsze. O ile pamiętam, we własną karykaturę zaczął się p. Kazimierz zmieniać dość dawno już temu, kiedy nagrał utwór ku chwale niejakiego Andrzeja G., małomównego pięściarza-celebryty. Potem było już tylko gorzej. Ostatnim przed Wydarzeniami Zielonogórskimi aktem tego przeistoczenia, który odnotowałem, było upublicznienie piosenki „Będziesz wisiał, Biedroń, ty kurwo jebana, za to, że naszych pilotów obrażasz. Będziesz wisiał, Biedroń, za to co zrobiłeś, że naszego majora obraziłeś”. Piosenki nieuczciwej już przez to, że wykonał ją do smartfona wokalista, który sam wisieć nie może, bo sznur, który by artystę tej wagi utrzymał, nie został jeszcze wynaleziony.

Ale oświadczenie, które zaczynało się od słów „Chciałbym złożyć szczere przeprosiny” i dostało 20 tys. lajków, też nie było szczere. Artysta nie napisał, że się zwyczajnie narąbał, ale że bolał go brzuch, w związku z czym w obawie „przed covidem” zażył „środki, które, jak się okazało, w połączeniu z alkoholem zadziałały zupełnie odwrotnie”. Wynika z tego, że alkohol zameldowany jest w organizmie Staszewskiego na pobyt stały i dopiero w połączeniu z lekami (jeśli „środki” rozumieć jako leki właśnie) działa „zupełnie odwrotnie”.

Karykatura rockmana już przed skokiem do Złotego Samowara w Zielonej Górze w dwuipółgodzinnych wywiadach, gubiąc wątki i poświęcając po pół minuty na szukanie słów, które widz zna od początku, ględziła, że boga nie ma, ale „jak dzieje się coś dramatycznego, to ja się jakoś modlę do czegoś”, że amfetamina jest lepsza od kokainy, a Nawrocki od Kaczyńskiego.

Wkrótce po Apelu Zielonogórskim doszło do Objawień Teneryfskich, po których w telegach Staszewskiego pojawiły się nowe wątki: obrzydzenie do siebie mu minęło, w hotelach zwija się z bólu nie gorzej niż Maria Peszek, natomiast bóg nie tylko jest, ale nawet odwiedził go w szpitalu na Teneryfie. Na sto procent był to bóg, ponieważ ubrany był nie jak lekarz, tylko jak cyklista, wyglądał na 33 lata i miał semicką urodę.

Pan Staszczyk i charyzmat płaczu

Tym sposobem p. Kazimierz prosto z poczekalni wbił się na drugie miejsce listy przebojów objawienniczych. Na pierwszym chyba już na zawsze zostanie Dariusz Malejonek, który po zażyciu siedmiu LSD „dostał schizofrenii i potwornego lęku” i myślał, że zwariuje, ale wtedy „Jezus podał mu rękę”. Potem Jezus powiedział do Malejonka „Jeżeli chcesz mnie złapać, zrób to teraz”, a ten  złapał Jezusa i trzymał przez 20 minut. Potem jeszcze na jakiejś mszy „ojcowie modlili się wstawienniczo” za Malejonka, wskutek czego „odezwała się” do niego niejaka Matka Boża i powiedziała: „Synku, to ja ciebie tutaj przyprowadziłam, ja wyjednałam ci łaskę u mojego Syna”.

Były muzyk Izraela miał też szczęście być na Jasnej Górze świadkiem „jednego z większych wylań Ducha Świętego”. Widział, jak „do Krzysztofa Kowalskiego, który miał wiele charyzmatów, dobrał się diabeł. Fizycznie go bił”. Był na spotkaniu, na którym „ludzie zaczęli nagle otrzymywać różne charyzmaty. Kowalski mówił na przykład: »Teraz przychodzi charyzmat płaczu za ojczyznę« – i nagle wszyscy płaczą jak bobry. (…) Potem przyszedł dar języków. Ela dostała czysty aramejski, to pewne, bo Augustyn go tłumaczył, wiedzieliśmy więc, że Ela chwali Boga po aramejsku. Górny dostał dziwny język, taki jakby chiński”.

Czytaj także Dziadersi polskiej fantastyki Kasia Babis

Na tym samym spotkaniu obecny był „ojciec” z zatkanym uchem. „Pan Bóg odetkał mu ucho. Były uzdrowienia, ludzie wstawali z wózków, cuda się działy. Ojciec Bartek lewitował, uniósł się nad ziemię i płynął nad nami, i wszystkich błogosławił. Odlot totalny”.

Taaa… Widzimy, że totalny, nic nie gorszy, niż po LSD. Czekamy na epifanijną kontrę Zygmunta Staszczyka, który blado wypada ze swoimi objawieniami w towarzystwie Jezusa cyklisty i diabła dobierającego się fizycznie do Krzysztofa Kowalskiego. Ot, w Medjugorie „poczuł działanie Matki Bożej” polegające na razie tylko na tym, że wspólnie z żoną rozbeczał się, pardon, otrzymał charyzmat płaczu podczas mszy odprawianej po włosku. Wcześniej zaliczył epizod, w którym omal nie stracił życia: „Miałem moment myśli samobójczych, takich konkretnych. Wyjąłem nóż z szafki i zacząłem go oglądać”.

Ja, obejrzawszy fragment wstawienniczego wystąpienia Staszewskiego w Zielonej Górze, wyciągnąłem gumkę z majtek i zacząłem ją nie tylko oglądać, ale nawet rozciągać.

Najgorszą ze starczych przywar moich gwiezdnych rówieśników jest maskowana przez paplaninę niezdolność do wspomnianej refleksji nad sobą, nieumiejętność spojrzenia z dystansu na własną postawę. Nie przychodzi im do głowy, że dragi, których zażywania z taką dumą się wstydzą, mogły dokonać we wzmiankowanej głowie trwałych spustoszeń. Nie widzą żadnej reguły swoich „nawróceń” i „objawień”, nie zastanawiają się, dlaczego bozia najbardziej lubi im się wyświetlać w szpitalach. Nie widzą, że to bozia pół z półplaybacku, drugie pół z flashbacku. Że takich epifanii doznaje się ze strachu, gdy dupa ciągnie do piachu. Przez łzy bo przez łzy, ale śmiejemy się z was, ex-idole nasi, bo staliście się kabaret-elitą.

Jacek Podsiadło – jeden z najwybitniejszych pisarzy po 1989 roku, w latach 90. związany ze środowiskiem „Brulionu”. Autor ponad 20 książek poetyckich, dwóch prozatorskich, a także zbiorów felietonów publikowanych w „Tygodniku Powszechnym”. Twórca audycji Studnia w Radiu Opole oraz Domowego Radia „Studnia”. Laureat Nagrody Kościelskich, Nagrody Poetyckiej im. Wisławy Szymborskiej, wielokrotnie nominowany do najważniejszych wyróżnień literackich. Prowadzi autorską stronę jacpo.pl.

Komentarze

Trolle, boty, ścieki zostawiamy platformom. U nas możesz wziąć udział w sensownej dyskusji. Ale najpierw zapoznaj się z jej regulaminem!

Zaloguj się, aby skomentować
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
0
Komentujące wszystkich krajów, łączcie się!x