Wspieraj Wspieraj Wydawnictwo Wydawnictwo Dziennik Obserwuj Obserwuj

Poradnik dla osób w kryzysie pisarskości. Jak żyć, gdy za sprzedaż książki autor dostaje 2,87 zł?

Unia Literacka przy pomocy 20 pisarek i pisarzy prowadzi kampanię na rzecz wyższych stawek dla osób autorskich i postuluje stawkę 10 procent kwoty okładkowej. Dzięki temu niecałe trzy złote ewoluuje w piątaka. Wciąż mało, ale nieco godniej.

ObserwujObserwujesz
Dung beetle pushing a dirt ball that’s covered with Polish złoty coins in bright sunlight on a sandy surface
3
Walka
Celnie!

2

Ile książek musi sprzedać pisarka, by zarobić na aparat ortodontyczny? Trzy tysiące. Za zysk z jednej sprzedanej książki można kupić sobie jeden obwarzanek, za 240 sprzedanych egzemplarzy – parę okularów, a za tysiąc – wyjechać na dwa tygodnie do Ciechocinka.

Według raportu Jeszcze książka nie zginęła z 2025 roku, za jedną sprzedaną książkę autor otrzymuje 2,87 zł. Żeby ugrać coś więcej, pozostaje kombinować.

– Moja strategia przetrwania jest skuteczna, ale czasochłonna. Skończyłam studia niezwiązane z pisaniem, analitykę medyczną. Pomaga też odziedziczenie mieszkania – zdradza Anna Adamowicz.

Zawsze można też odkupić swoją książkę od wydawcy z przysługującą autorce 50 proc. zniżką, a potem sprzedawać ją podczas spotkań autorskich (o ile są) lub dalszym znajomym (o ile są; bliżsi pewnie liczą na darmowy egzemplarz).

Gdy egzemplarz dotknie ręki autora, można go wyceniać, za ile bozia da. Znaczy się: czytelnik. Nie ma ich wielu – to pokazuje raport stanu czytelnictwa w Polsce w 2025 roku, a media co roku zatrważają się, że Polacy nie czytają. Ale jeśli już uda się dopaść chętnego na książkę czytelnika, zapłaci raczej więcej, niż 2,87 zł.

Można też inaczej. Polepszenie warunków osób piszących proponuje Unia Literacka w kampanii 10 procent. Unia, wspierana przez 20 pisarek i pisarzy, postuluje stawkę 10 procent ceny okładkowej trafiającej do każdego autora. Dzięki temu niecałe trzy złote ewoluuje w piątaka. Wciąż mało, ale nieco godniej. Z takimi konceptem za tysiąc sprzedanych egzemplarzy można spędzić cały miesiąc w Ciechocinku.

Czytaj także Klauzula bestsellerowa to młot na wydawcę Mikołaj Iwański

Grosza daj pisarzowi

Realia pracy artystycznej trudno przełożyć na logikę dzieł i zleceń. Taka praca miewa charakter nieregularny, a to wiąże się z równie nieregularnymi dochodami. Według danych ponad piętnaście procent artystów nie posiada ubezpieczenia.

Tymczasem 10 procent dla autora od ceny okładkowej to „zdrowy rozsądek” – norma, która obowiązuje w wielu krajach. Prawo polskie powinno za tym nadążać, tym bardziej, że wzorów ma sporo. Jak zauważa Olga Gitkiewicz na przykładzie Hiszpanii, nie trzeba posiłkować się jednym aktem prawnym, wystarczy pakiet rozwiązań wdrażanych etapami. Zwraca uwagę na rezolutność i pewną uroczystość zapisu w Estatuto del Artista – należy chronić artystów, bo dają szczęście, mądrość i wzmacniają kraj. Onieśmielające.

Podobnie onieśmielające wydaje się rozwiązanie z Irlandii. Już w 2022 roku ruszył pilotaż programu Basic Income for the Arts gwarantujący dochód podstawowy dla artystów. We wrześniu tego roku dochód zostanie wprowadzony na stałe. Przez trzy lata zakwalifikowani do programu i wylosowani artyści będą dostawać 325 euro tygodniowo.

Oczywistych korzyści z tego rozwiązania pod względem życiowym i artystycznym jest cała masa, ale istnieje też argument pragmatyczny wynikający z analizy pilotażu. Okazuje się, że każde wydane na artystów 1 euro zwróciło się w kwocie 1,39 euro. Jak zauważa Anna Pajęcka: „Irlandzki pilotaż pokazuje coś, co w Polsce wydaje się polityczną herezją: że pieniądze przekazywane artystom nie są prezentem, tylko inwestycją, która się zwraca – także w wymiarze ściśle fiskalnym”.

Czytaj także Co wolno wojewodzie, to nie pisarzowi Kaja Malanowska

Oto poradnik finansowy dla osób w kryzysie polskiej pisarskości

  1. Miej bogatą żonę

Chyba że jesteś gejem, wtedy nie miej. A jeśli lesbijką –  ani żony, ani ubezpieczenia nie będzie, ale przynajmniej sponsoring na waciki. Dbaj o nią, niecałe trzy złote zarobione na egzemplarzu nie brzmi jak uczciwy wkład w gospodarstwo domowe, a właśnie tyle przynosisz do stołu.

  1. Dowiedz się, gdzie kupić tanie gumofilce

Cena: 11 sprzedanych książek. Stanisław Kalina Jaglarz, poeta biorący udział w akcji 10 procent, zdradza, że gumofilce znalazł w sklepie „między zniczami a bielizną i papierem toaletowym”. Są niezastąpione, gdy wchodzi do ugnojonych boksów. Pracuje w stolarni, a po godzinach pisze wiersze.

  1. Zrozum, że to nie twoja wina

Kiepskie umowy dla debiutantów, klauzule poufności, które uniemożliwiają publiczną dyskusję na temat stawek, naliczanie tantiem od ceny sprzedaży książki, które utrudniają obliczenie dochodu – norma. Unia postuluje, by wspomniane 10 procent płacić autorom od ceny okładkowej – dzięki temu da się to przynajmniej policzyć. Jesteśmy na to bardziej niż gotowi, choć jak zauważa Dominika Słowik, to i tak dramatycznie za mało.

Czy ten rozpędzony koń ciągnący smaczki dla pisarzy udźwignie jeszcze ubezpieczenia dla artystów? To się okaże. Minęło 12 lat od Kaja Malanowska-gate i słynnej wypowiedzi pisarki: „Pierdolę pisanie, gówno, gówno, gówno”. To dobrze odwzorowuje kondycję XXI-wiecznego pisarza. W 2014 roku Jakub Żulczyk i Wojciech Orliński zarzucali autorce mazgajenie i radzili szybciej wystukiwać literacki. Teraz raczej by się już nie odważyli.

Po drodze było bardzo dużo gate’ów, ale postęp na rok 2026 jest taki – ogłaszanie, że z pisania pieniędzy jest malusieńko, nie świadczy już o byciu dupą wołową. Czekamy na rozpoczęcie prac nad ustawą o artystach.

  1. Zastanów się: czy na pewno chcesz pisać?

W przypadku literatury faktu, przed rozpoczęciem pisania można wysłać konspekt do wydawcy, porozmawiać, podpisać umowę i dopiero zabrać się za książkę. Z zakontraktowanymi pieniędzmi, deadline’em.

Pisanie fikcji to jazda rozklekotanym skuterem bez kierownicy i świateł, którym bezpiecznie można wjechać tylko na spotkanie autorskie. Bo i tak nikt nie przyjdzie.

Żartuję, nie jest tak źle. Z pisaniem łączy się dużo super doświadczeń, ale rzadko – finansowych.

  1. Dożyj cudu

Czyli: bestsellera. Jeśli podpiszesz klauzulę.

Choć o bestseller nie tak trudno. Technicznie wystarczy sprzedać 10 tysięcy egzemplarzy. Zakładając, że w umowie widnieje 10 procent zysku od ceny okładkowej (czyli około pięciu złotych), łączny zarobek wynosi 50 tys. złotych. Przyjmijmy (optymistycznie), że praca nad książką zajęła rok. Dochód miesięczny – 4,166 złotych.

  1. Albo przynajmniej mikrocudu

Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego kombinuje nad systemem zabezpieczenia społecznego dla artystów. Wśród zaproponowanych rozwiązań znajduje się m.in. dopłata do składek artystów o najniższych dochodach, jeśli ich zarobki nie pozwalają na samodzielne ich opłacenie; ubezpieczenie zdrowotne i społeczne dla artystów zawodowych (takich, który w sposób stały dokumentują dorobek i uzyskują z niego dochody); złotówkę zysku od każdego komentarza na temat „darmozjadów i nieudaczników” w platformach społecznościowych (nie, tego niestety nie).

  1. Pilnuj umowy u wydawcy

Przytłaczająco dużo rzeczy do zapamiętania: lepiej unikać przenoszenia praw autorskich, upewnić się, że w umowie określono wysokość wynagrodzenia, zadbać, by wynagrodzenie uwzględniało też sprzedaż e-booków i audiobooków. Warto negocjować wynagrodzenie proporcjonalne od przychodów, klauzulę renegocjacyjną (zawsze istnieje cień szansy na bestseller) i klauzulę dotyczącą audytu. Nie zaszkodzi też motywator dla wydawcy w postaci informacji o kary umownej za opóźnienia w płatności, jednoznaczny termin wypłacenia wynagrodzenia, procent od przychodów netto, progresywna skala wynagrodzenia (ponownie: nawet jeśli to nie bestseller, zawsze jest szansa, że książka sprzeda się dobrze), może nawet prawo do premii za przekroczenie pewnego pułapu sprzedaży.

Debiutantom może pęknąć od tego łeb, zakładając, że w ogóle się o tym dowiedzą (ja nie wiedziałam). To i wiele więcej można znaleźć w instrukcji Unii Literackiej dla pisarzy i pisarek dotyczącej umów wydawniczych.

  1. Polub hazard

Z tej metafory korzysta Joanne Harris. Pisarka porównuje wydawanie książek do wizyt w kasynie – wchodząc na rynek wydawniczy, oszołomiona bodźcami i zachwycona, nie masz pojęcia, na jakiego trafisz redaktora i w jakim momencie; w jaki sposób przebiegnie promocja książki; jakie tematy w danym miesiącu będą mieli ochotę zgłębiać czytelnicy i czy akurat twoje. Automaty brzęczą i rzadko kiedy coś wygrywasz. Skończyły się lata świetności fan page’a „Nie czytasz? Nie idę z tobą do łóżka”. Co roku w Polsce wydaje się ponad trzydzieści tysięcy książek.

  1. Rób cokolwiek

Jak Unia Literacka.

Lub memy, jak Czołówka Wierszy.

  1. Jak nie wyjdzie, przerzuć się na literaturę dziecięcą

Zaglądają tam nawet osoby, którym wyszło w pisaniu dla dorosłych. Kocia szajka Agaty Romaniuk to banger wśród dzieciaków, który rozgrzewa karty biblioteczne do czerwoności; Marcisz zaliczył swoje tournée po przedszkolach.

– Zdecydowanie bardziej opłaca się pisać książki dla dzieci, one nie wymagają researchu, fact-checkingu, objętościowo stanowią jedną piątą książki dla dorosłych. Sprzedaż jest duża, serie mają potencjał fanowski, książki są kupowane przez biblioteki. Oczywiście pod warunkiem, że piszesz książkę, która będzie dla dzieci hitem – komentuje Agata Romaniuk.

Więc może jednak coś innego.

  1. Byle nie na poezję

Chyba że coś wygrasz.

Zapytana, jak zostać nagradzaną poetka, Ania Adamowicz odpowiada:

– Trzeba znaleźć małą kulkę z gówna i ją bardzo długo toczyć po podłożu, żeby robiła się coraz większa i większa. No i fuks. To chyba najważniejsze.

  1. Znajdź zależność między pisaniem powieści a zarabianiem pieniędzy

Obie rzeczy to fikcja. Choć, jak ładnie to ujęli Beata i Eugeniusz Dębscy, dobrze by było, żeby w obrębie fikcji pozostały tylko powieści.

  1. Bądź sześcioręczną, trzydziestopalczastą, trzygłową bestią

Juno Dawson opowiada, że rozbija tydzień na dni pisania reportaży, artykułów, literatury dla młodzieży, zostawia sobie też dzień pracę charytatywną. Docenia, że nie ma kredytu ani dzieci – nie wystarczyłoby rąk, głów i palców.

To rzeczywistość wielu polskich pisarzy i pisarek – etat, zlecenia, pisanie, festiwale, praca opiekuńcza. Nie rozpaczając nadmiernie nad losem pisarzy – to też rzeczywistość wielu dorosłych ludzi. Natomiast w kontekście pisania istnieje wiele bardziej inspirujących zjawisk niż zapierdol. Otrzymywanie wynagrodzenia za swoją pracę, choćby w programie 10 procent,  wydaje się całkiem rozsądnym postulatem.

Inaczej będzie nudno

Jeśli nie zabezpieczymy statusu artysty, wielu z nich nigdy nie napisze swojej pierwszej książki, bo mało kogo stać na kilka lat niepewnych lub żadnych dochodów. Czy to wielka strata – nie wiem. Wiem za to, że stratą jest brodzenie tylko i wyłącznie przez książki tych samych ludzi, którzy mają wystarczające zabezpieczenie, by pozwolić sobie na pisanie.

W takim klimacie pewne doświadczenia społeczne bezpowrotnie znikają z literatury. Brzmi to pretensjonalnie, ale może tak trzeba, póki pozycja pisarza traktowana jest jak jakiś udziwniony koncept rodem z morning matcha rave’u. Tymczasem niskie zarobki osób zajmujących się pisaniem, w przeciwieństwie do rave’owców, nie są ani nowe, ani chwilowe, ani niesmaczne.

Wystarczy minimalna stawka i ubezpieczenie, by pisanie książek nie plasowało się w szeregu zajęć przeznaczonych dla osób sponsorowanych przez rodziców, partnerów lub notujących coś między pracą a odebraniem dziecka ze szkoły. To wciąż nie rozwiązuje kwestii, czy w ogóle warto się tego podejmować Kilka lat pracy nad książką? Więcej można zarobić w miesiąc, wyprzedając szmaty na Vinted.

Komentarze

Trolle, boty, ścieki zostawiamy platformom. U nas możesz wziąć udział w sensownej dyskusji. Ale najpierw zapoznaj się z jej regulaminem!

Zaloguj się, aby skomentować
3 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
3
0
Komentujące wszystkich krajów, łączcie się!x