🚴 Pyszne.pl ogłosiło, że do końca sierpnia zwolni wszystkich kurierów zatrudnionych na umowach-zleceniach i przejdzie na model współpracy oparty na partnerach flotowych.
📉 Związkowcy przekonują, że nowe zasady oznaczają gorsze warunki pracy – brak gwarantowanej stawki godzinowej, rozliczanie wyłącznie za dostawy oraz większą niepewność zatrudnienia.
🛡️ Ministra pracy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk zwróciła się do Głównego Inspektora Pracy o pilną kontrolę podstaw zatrudnienia kurierów, wskazując na możliwość zastosowania przepisów o zwolnieniach grupowych. Resort zapowiada przyspieszenie wdrożenia unijnej dyrektywy platformowej.
📖 Katarzyna Duda od lat zajmuje się tematyką pracy platformowej. Jej książka Uberyzacja. O warunkach pracy kurierów ukaże się 12 sierpnia nakładem Wydawnictwa Krytyki Politycznej. Dziś przedpremierowo publikujemy jej fragment.
Kluczowym wyzwaniem jest w Polsce moim zdaniem wyeliminowanie patologicznych sytuacji, w których podstawą pracy jest umowa najmu roweru. Nie są to żadne „innowacyjne formy zatrudniania” czy „niestandardowe modele współpracy”. To konstrukcje, które mają jeden cel: ominąć prawo pracy bądź kodeks prawa cywilnego i przerzucić wszystkie ryzyka oraz koszty na pracownika. Tworzą przy tym narrację, w której brak praw pracowniczych staje się wyborem, a nie przymusem ekonomicznym. Język innowacji pełni tu formę zasłony dymnej. Dopóki będziemy mówić o „niestandardowych formach pracy”, dopóty będziemy uczestniczyć w legitymizowaniu tego systemu.
Dlatego rekomendacja musi być jednoznaczna: po pierwsze należy przestać traktować te praktyki jako coś mieszczącego się w granicach prawa, a zacząć postrzegać je jako świadome naruszenie prawa. Nie chodzi o edukowanie platform czy pośredników – te podmioty znają przepisy. Problemem nie jest niewiedza, lecz zimna kalkulacja: ryzyko sankcji jest niższe niż zysk z obchodzenia regulacji. W obecnej sytuacji państwo nie działa wystarczająco skutecznie. Sankcje są zbyt słabe, a kontrole zbyt rzadkie. W efekcie legalność działania staje się dla platform i pośredników nie obowiązkiem, lecz opcją.
Po drugie wdrożenie dyrektywy o pracy platformowej powinno uwzględniać potrzebę elastyczności ze strony kurierów. Nie musi to jednak odbywać się kosztem praw pracowniczych. Elastyczność albo prawa pracownicze – to fałszywa alternatywa. Elastyczność nie musi oznaczać braku praw pracowniczych, a etat nie musi oznaczać sztywności. Można wskazać przykłady firm i państw, które starają się tę elastyczność zapewnić, a jednocześnie traktują kurierów jak pracowników, a nie samozatrudnionych. W Polsce trzeba pokonać schematyczne myślenie i zapewnić, że kurierzy mają zarówno prawa pracownicze, jak i upragnioną elastyczność.

Uber, czyli pracodawca
W latach 2016–2019 prowadziłam badania wśród osób sprzątających i ochraniających instytucje publiczne. Odpowiedzi na pytanie „Kto jest twoim szefem?”, brzmiały w większości: zewnętrzna firma sprzątająca lub ochraniająca wybrana przez uniwersytet, szpital bądź sąd w przetargu publicznym. Natomiast na pytanie: „A kto powinien nim być?”, odpowiadano: „Uniwersytet, szpital, sąd. Najprościej: ten, kto faktycznie korzysta z naszej pracy”. Ten sam schemat powracał później w świecie korporacji i platform. Formalnie podstawa zatrudnienia osób pracujących na ich rzecz to działalność gospodarcza bądź umowa-zlecenie i fikcyjna umowa najmu pojazdu z pośrednikiem. Bezpośrednim szefem powinna być jednak globalna korporacja i platforma, która korzysta z tej pracy.
Panie sprzątające, ochroniarze, pracownicy korporacji, kurierzy różnią się pod wieloma względami – kwalifikacjami, poziomem wynagrodzeń, pozycją społeczną, ale łączy ich jedno doświadczenie: praca wykonywana dla kogoś, kto nie chce być nazwany pracodawcą. Dla tego kogoś outsourcing jest tu mechanizmem, który pozwala oddzielić korzystanie z pracy od odpowiedzialności za jej warunki.
Odpowiedź na pytanie „kto jest twoim szefem?”, przestaje być oczywista w dobie globalizacji i rozwoju nowych technologii nie dlatego, że praca stała się bardziej niezależna i podobna do działalności gospodarczej, lecz dlatego, że władza szefa stała się mniej widoczna. Relacja zależności nie zniknęła – została przykryta fikcją przedsiębiorczości pracownika. „Samozatrudnienie”, „partnerstwo”, „współpraca” – to język, który nie opisuje rzeczywistości, lecz ją maskuje.
W gospodarce platformowej widoczną zmianą jest przesunięcie odpowiedzialności. Pracodawca – rozumiany jako podmiot organizujący pracę i czerpiący z niej zysk – przestaje być widoczny jako strona relacji. Jego funkcje nie znikają, lecz zostają rozbite na poszczególne elementy: zarządzanie trafia do algorytmu, nadzór do systemu ocen, rekrutacja do formularza online, a ryzyko spada na pracownika. W efekcie powstaje system, w którym kontrola pozostaje scentralizowana, ale odpowiedzialność zostaje całkowicie rozproszona.
To właśnie dlatego outsourcing, franczyza czy fikcyjne samozatrudnienie nie są odrębnymi zjawiskami, lecz wariantami tej samej logiki. Każdy z tych modeli służy temu samemu celowi: oddzielić korzystanie z pracy od obowiązku odpowiadania za jej warunki. W tym sensie platformy nie są wyjątkiem, lecz zaawansowaną formą tej tendencji.
Wykorzystywanie kurierów za pomocą pośredników – partnerów flotowych – to tylko nowoczesna odsłona mechanizmu, który dobrze znamy z wcześniejszych etapów rozwoju kapitalizmu. Różnica polega nie na istocie zjawiska, lecz na jego formie. Tam, gdzie kiedyś relacje zależności były widoczne i nazwane, dziś zostały rozproszone i ukryte.
Neowyzysk
Uberyzacja nie stworzyła wyzysku – uczyniła go trudniejszym do uchwycenia. To wyzysk, który nie potrzebuje fabryki ani nawet formalnie istniejącego pracodawcy. Wystarczy aplikacja, regulamin i algorytm. A technologia pozwoliła osiągnąć coś, co wcześniej było trudniejsze: jednocześnie zachować ścisłą kontrolę nad pracą i formalnie się od niej zdystansować. Zarządzanie przejął algorytm, nadzór – system ocen, rekrutację – formularz, a ryzyko – pracownik.

Zmiana ta ma jednak konsekwencje wykraczające poza rynek pracy. Platformy nie działają już tylko jako pośrednicy między usługodawcą a klientem. Stają się infrastrukturą – organizują przepływ ludzi, towarów i usług. Wchodzą w obszary, które dotąd były częściowo lub w całości regulowane społecznie: transport, dostęp do żywności, logistyka miejska. I robią to według własnej logiki – maksymalizacji efektywności mierzonej zyskiem, a nie potrzebą społeczną.
W tym sensie konkurencja między aplikacjami nie dotyczy wyłącznie tego typu firm i rywalizacji między nimi. Dotyczy modelu organizacji życia zbiorowego. Platforma transportowa nie konkuruje tylko z korporacją taksówkarską – konkuruje z transportem publicznym, z ideą wspólnego finansowania mobilności, z przekonaniem, że dostęp do przemieszczania się jest usługą społeczną, a nie wyłącznie towarem. Platforma dostawcza nie konkuruje tylko z restauracjami – zmienia sposób, w jaki myślimy o jedzeniu, pracy i czasie, przekształcając je w ciąg natychmiastowych, indywidualnych transakcji.
Te przekształcenia mają swoją cenę. Im więcej obszarów życia zostaje wciągniętych w logikę platformową, tym mniej pozostaje przestrzeni wspólnej – takiej, w której zasady ustalane są politycznie, a nie przez regulaminy prywatnych firm. Potrzeby społeczne zostają w ich myśl sprywatyzowane, a ich zaspokojenie uzależnione od dostępu do konkretnej infrastruktury technologicznej. W efekcie rośnie nie tylko zależność pracowników od platform, ale także zależność całych społeczeństw.
W tym miejscu wraca pytanie o rolę państwa. Przez lata reagowało punktowo, próbując nadążyć za kolejnymi obejściami prawa. Tymczasem problem nie polega na braku szczegółowych regulacji, lecz na unikaniu podstawowego rozstrzygnięcia. Jeśli ktoś organizuje pracę, kontroluje ją i czerpie z niej zyski – jest pracodawcą. Niezależnie od liczby aplikacji, pośredników i umów po drodze.
Pytanie o kurierów nie jest więc pytaniem o jedną grupę zawodową. To pytanie o granice systemu, w którym odpowiedzialność, koszty zdrowotne, społeczne i organizacyjne systematycznie przesuwają się w dół, a władza i zyski płyną w górę. O to, czy państwo pozostanie obserwatorem tej zmiany, czy uzna, że infrastruktura – nawet cyfrowa – nie może istnieć poza regułami, które chronią tych, którzy ją tworzą swoją pracą.
Stawką nie jest wyłącznie sytuacja jednej grupy zawodowej. Platformizacja pracy działa jak laboratorium przyszłości rynku pracy. Uberyzacja pracy, która dziś testowana jest na kurierach i kierowcach taksówek, jutro może objąć kolejne sektory, jeśli państwo stanowczo się temu nie przeciwstawi.
Państwo ma tu wybór. Może nadal pozostawać bierne bądź reagować punktowo, próbując nadążyć za kolejnymi obejściami prawa, albo może nazwać rzeczy po imieniu: jeśli ktoś organizuje pracę, kontroluje ją i czerpie z niej zyski – jest pracodawcą, niezależnie od liczby aplikacji i pośredników po drodze. Platformy takie jak Uber Eats powinny być formalnymi pracodawcami kurierów zatrudnionych na podstawie gwarantującej prawa pracownicze – umowie o pracę. To nie jest radykalna teza. To przywrócenie podstawowej odpowiedzialności tych, którzy czerpią zyski z pracy za tych, którzy ją wykonują.
Praca platformowa i historia oporu
Ta książka opowiada o kurierach przemierzających ulice w deszczu, śniegu i w upale. O Polakach i migrantach, którzy wykonują ciężką, niedocenianą pracę w warunkach ciągłej niepewności i presji. W przypadku migrantów do trudnych warunków pracy dochodzi często ciężar pogardy i stereotypów. To zapis moich osobistych doświadczeń, spotkań i rozmów, które pozwoliły mi na własnej skórze odczuć trud tej pracy i spojrzeć na świat z perspektywy tych, którzy są podstawą funkcjonowania gospodarki platformowej.

Historia o pracy platformowej w Polsce i Europie to również historia oporu, solidarności i stopniowych zmian wywalczanych przez związki zawodowe, sądy i instytucje publiczne. Prawa pracownicze nigdy nie były darem otrzymanym z góry – zawsze były wynikiem wysiłku i walki o uznanie człowieczeństwa pracujących. Dotychczasowe doświadczenia europejskie i unijna dyrektywa o pracy platformowej daje nadzieję, że rozwój technologii nie będzie już oznaczał rezygnacji z podstawowych praw pracowniczych.
Przyszłość stosunków pracy nie zależy od tego, jak zaawansowane staną się technologie, lecz od tego, czy państwa zdołają wyegzekwować prostą zasadę: każdy człowiek zasługuje na bezpieczeństwo i godne warunki pracy, a prawdziwą miarą postępu nie jest szybkość dostawy, lecz to, czy ludzie wykonujący pracę poprzez aplikacje mogą żyć bez strachu, z poczuciem bezpieczeństwa i godności.









!["Odwagi! [o zaangażowaniu młodych]" Dominika Lasota](https://krytykapolityczna.pl/wp-content/uploads/2026/04/odwagi-plomienie-okladka-173x267.jpg)

Komentarze
Trolle, boty, ścieki zostawiamy platformom. U nas możesz wziąć udział w sensownej dyskusji. Ale najpierw zapoznaj się z jej regulaminem!