⚖️ Prokurator Generalny Waldemar Żurek zapowiedział wprowadzenie tabeli wartości granicznych, która ma określić, jakie ilości nielegalnych substancji można uznać za „nieznaczne”.
📊 Obecne prawo w Polsce kryminalizuje posiadanie nawet bardzo małych ilości narkotyków, a brak jasnej definicji „nieznacznej ilości” powoduje duże różnice w decyzjach prokuratur w różnych regionach kraju.
🌍 Wprowadzenie tabeli ma uporządkować praktykę stosowania prawa i zbliżyć polską politykę narkotykową do rozwiązań funkcjonujących już w wielu krajach europejskich, takich jak Portugalia czy Czechy.
Maciej Lorenc: Prokurator Generalny Waldemar Żurek zapowiedział wprowadzenie tabeli wartości granicznych w odpowiedzi na pismo, które wspólnie złożyły cztery organizacje: Polska Sieć Polityki Narkotykowej (PSPN), Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Stowarzyszenie MONAR i Amnesty International. Czym w ogóle jest tabela wartości granicznych?
Agnieszka Sieniawska: Tabela wartości granicznych określa, jakie ilości nielegalnych środków psychoaktywnych można uznać za „nieznaczne”. Aby lepiej wyjaśnić znaczenie decyzji prokuratora Żurka, pozwolę sobie przypomnieć kilka kluczowych zmian, które miały największe znaczenie dla obecnej polityki narkotykowej w Polsce. Pierwszą z nich było dodanie w 2000 roku artykułu 62 do „Ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii”, który wprowadził pełną kryminalizację posiadania jakichkolwiek ilości niedozwolonych substancji. Jeżeli ktokolwiek zostanie z nimi złapany, grozi mu kara do trzech lat pozbawienia wolności.
Artykuł 62 zapoczątkował bardzo restrykcyjne podejście do polityki narkotykowej, które wbrew założeniom uderzyło przede wszystkim w użytkowników, a nie producentów i dystrybutorów. Doprowadziło ono co prawda do gwałtownego wzrostu wykrywalności przestępstw narkotykowych: po wprowadzeniu kryminalizacji posiadania odnotowano wzrost o 1500 proc. Zdecydowana większość tych spraw – około 90 proc. – dotyczyła jednak wyłącznie posiadania nielegalnych substancji, a nie zorganizowanej działalności przestępczej. Wykrywalność poważniej przestępczości narkotykowej pozostała na tym samym poziomie.
Pod koniec 2025 r. prokurator Żurek poinformował nas, że wystąpił do Komendanta Głównego Policji o opinię w sprawie wprowadzenia tabeli wartości granicznych. Jednocześnie Instytut Wymiaru Sprawiedliwości został zobowiązany przez Żurka do opracowania danych niezbędnych do określenia zawartych w niej ilości nielegalnych substancji. Zatem rozpoczęły się prace nad tym tematem, jednak finalnego kształtu wytycznych policyjnych i prokuratorskich jeszcze nie ma.
Obecnie jednak prokuratura ma możliwość umorzenia postępowania w niektórych przypadkach.
Tego dotyczyła kolejna ważna zmiana, która miała miejsce w 2011 roku i polegała na tym, że do ustawy dodano artykuł 62a. Daje on prokuraturze możliwość umorzenia postępowania, jeżeli sprawa dotyczy posiadania niewielkiej ilości substancji na własny użytek i stwierdza się niecelowość orzeczenia kary, na przykład ze względu na niski stopień szkodliwości społecznej. Nigdzie jednak nie zdefiniowano, o jaką ilość dokładnie chodzi.
W efekcie zaowocowało to ogromnymi rozbieżnościami między praktykami prokuratur zarówno z różnych regionów Polski, jak i poszczególnych jednostek prokuratur: osoba złapana z pół grama marihuany w Rzeszowie lub Łodzi ma znacznie większe szanse na skazanie za posiadanie niż osoba złapana z dziesięcioma gramami w Poznaniu lub Warszawie. Wprowadzenie tabeli wartości granicznych ma na celu uporządkowanie tego chaosu i ujednolicenie prawa. Warto jednak zaznaczyć, że zawierałaby ona wytyczne dotyczące określania „nieznacznych” ilości, ale prokuratorzy nie byliby zobligowani do kierowania się nimi.
Czyli mogliby wszczynać postępowania nawet w przypadku spraw o posiadanie nieznacznych ilości na własny użytek?
Zgadza się. Dlatego w naszym piśmie do prokuratora Żurka zawarliśmy także postulat, żeby wszystkie sprawy spełniające przesłanki z artykułu 62a były automatycznie umarzane – żeby była to domyślna procedura postępowania. Jedną z zalet byłoby odciążenie wymiaru sprawiedliwości, żeby nie musiał zajmować się obywatelami, których jedyny konflikt z prawem polega na posiadaniu nielegalnej substancji na własny użytek. Oczywiście skupianie się na nich stanowi łatwy sposób na poprawienie statystyk, ale rozsądniej byłoby przeznaczyć środki na zwalczanie poważnej przestępczości.
Warto dodać, że pomimo wprowadzenia artykułu 62a sprawy za posiadanie stanowią zdecydowaną większość wszystkich stwierdzonych przestępstw z „Ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii”. W 2011 roku stanowiły one około 50 proc., natomiast w 2020 roku już 75 proc. To sugeruje, że polityka karna nie poszła w kierunku, w którym z założenia miała pójść. Oczywiście dodatkowym czynnikiem utrudniającym zatrzymywanie producentów i dystrybutorów jest ogromna zmiana w sposobie rozprowadzania nielegalnych substancji, która nastąpiła w ostatniej dekadzie. Coraz mniejszą rolę odgrywają drobni detaliczni dilerzy, a nielegalne środki psychoaktywne coraz częściej kupuje się przez darknet albo zamawia się z dowozem za pomocą komunikatorów internetowych, takich jak Telegram.
Czy istnieje jakaś zależność pomiędzy prawdopodobieństwem skazania za posiadanie nielegalnej substancji, a poglądami politycznymi dominującymi w danym regionie?
Gdy patrzy się pod tym kątem na mapę Polski, można zauważyć pewne tendencje. Na przykład prawdopodobieństwo skazania za posiadanie marihuany jest stosunkowo wysokie na Podkarpaciu i na Podlasiu, gdzie dominują poglądy konserwatywno-prawicowe. Znacznie niższe jest natomiast chociażby w Warszawie, gdzie umarzane są sprawy za posiadanie nawet 10 gramów marihuany.
W 2022 roku PSPN zrealizowała na zlecenie Krajowego Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom (KCPU) projekt, w którym za pomocą kwestionariuszy i wywiadów indywidualnych zbadaliśmy postawy dotyczące karania za posiadanie wśród prokuratorów, sędziów i funkcjonariuszy policji. Choć było to badanie realizowane z inicjatywy agendy rządowej, Komenda Główna Policji niestety bardzo lakonicznie odmówiła udziału w badaniu. Udało nam się jednak zebrać dane od około 900 sędziów i prokuratorów rejonowych z całej Polski.
Czego udało się wam dowiedzieć o ich podejściu?
Największą przeszkodą w umarzaniu postępowań o posiadanie jest trudność z określeniem „nieznacznej” ilości narkotyków. Prosiliśmy ich między innymi o określenie, czym według nich jest „nieznaczna” ilość nielegalnej substancji. Zauważyliśmy wyraźną rozbieżność: na wschodzie kraju częściej stykaliśmy się z bardziej restrykcyjnymi postawami, a na zachodzie z bardziej liberalnymi.
Ponadto wiele osób wspominało o wewnętrznych praktykach prokuratur rejonowych. W niektórych miejscach za „nieznaczną” uznaje się ilość, która wystarcza do jednokrotnego użytku. Kiedy więc ktoś zostanie złapany z gramem marihuany, biegły przeprowadzający badania fizykochemiczne może w raporcie napisać, że jest to ilość pozwalająca na dziesięciokrotne użycie – i wtedy mamy już do czynienia z ilością „znaczną”. Co więcej, niektórzy prokuratorzy mówili, że zdarza im się umarzać sprawy za posiadanie marihuany, ale w przypadku jakichkolwiek innych substancji nigdy tego nie robią.
W jakich krajach europejskich już funkcjonują tabele wartości granicznych?
Zasadniczo w większości. Polityka narkotykowa w Polsce ogólnie jest mało postępowa na tle Europy. Bliżej nam pod tym względem do autorytarnej Białorusi niż państw zachodnich. Według mnie najbardziej progresywną i racjonalną politykę narkotykową mamy w Portugalii i Czechach.
Portugalczycy już w 2001 roku zdecydowali się na dekryminalizację wszelkich środków psychoaktywnych, czyli na odejście od karania za ich posiadanie, co przyniosło wymierne korzyści społeczne – przede wszystkim sprawiło, że osoby uzależnione mniej obawiają się korzystania z pomocy terapeutycznej. Przy okazji wprowadzono wówczas tabelę wartości granicznych. W 2009 roku Czesi podążyli w podobnym kierunku. Podobne tabele istnieją również między innymi w Hiszpanii, Holandii czy Niemczech, a poza Europą chociażby w Australii
Kiedy w Polsce pojawiły się pierwsze działania na rzecz stworzenia takiej tabeli?
PSPN zaczęła wnioskować w tej sprawie już w 2011 roku, przy okazji prac nad artykułem 62a, gdy prokuratorem Generalnym był Andrzej Seremet z ramienia Platformy Obywatelskiej. Nie było jednak wówczas woli politycznej do wprowadzenia tabeli wartości granicznych, zwłaszcza że nawet artykuł 62a wywoływał spore kontrowersje. Dodatkowym czynnikiem niewątpliwie był fakt, że zbiegło się to w czasie z „aferą dopalaczową” w naszym kraju.
Kolejni prokuratorzy generalni również nie byli otwarci na merytoryczne i kompetentne zajęcie się tą sprawą, zarówno Zbigniew Ziobro i Marcin Warchoł, którzy urzędowali za konserwatywnych rządów PiS, jak i Adam Bodnar, który jest związany z Koalicją Obywatelską i znaczną część swojego życia zawodowego przeznaczył na obronę praw człowieka. Wreszcie otrzymaliśmy pozytywną odpowiedź od jego następcy, czyli Waldemara Żurka.
Najbardziej racjonalne byłoby wprowadzenie tabeli jako rozporządzenia lub załącznika do ustawy, ale ze względów politycznych jest to mało prawdopodobne. Co prawda Sąd Najwyższy poprzez orzecznictwo próbuje zdefiniować, czym są „nieznaczne” ilości, ale w Polsce ściganiem za posiadanie nielegalnych substancji zajmuje się policja i prokuratura. Z tego względu na ten moment najsensowniejsze wydaje mi się rozwiązanie pragmatyczne, polegające na wydaniu wytycznych nie tylko przez Prokuratora Generalnego, ale również przez Komendę Główną Policji. W naszym piśmie do prokuratora Żurka zawarliśmy więc również wniosek o ustalenie przez Komendę Główną Policji analogicznych wytycznych umożliwiających stosowanie tabeli wartości granicznych.
Jakie dokładnie substancje i jakie ich ilości uwzględniliście w waszym wniosku?
Wzorowaliśmy się przede wszystkim na tabeli wprowadzonej w Czechach, ponieważ uwzględnione w niej ilości są umiarkowanie wysokie i według mnie racjonalne. Opracował je zespół złożony między innymi z prawników, toksykologów, specjalistów terapii uzależnień i psychologów. Wzięli oni pod uwagę ponad dwadzieścia czarnorynkowych środków psychoaktywnych, których najczęściej dotyczą postępowania karne.
Dla przykładu, w przypadku heroiny, kokainy czy amfetaminy za „nieznaczną” ilość uznano półtora grama, w przypadku ecstasy cztery tabletki, a w przypadku marihuany dziesięć gramów. W tabeli znalazły się również psychodeliki, między innymi 2500 mikrogramów LSD, czterdzieści owocników grzybów psylocybinowych i pół litra ayahuaski. Jeśli ktoś zostanie zatrzymany z substancją, która nie została uwzględniona w tabeli, prokuratura musi uruchomić procedurę mającą na celu indywidualne zbadanie sprawy.
Czy jeżeli osoba złapana z nielegalną substancją twierdzi, że używa jej na cele medyczne, prokuratura bierze to jakkolwiek pod uwagę? Mam tu na myśli przede wszystkim pacjentów, którzy w ramach samoleczenia różnych problemów zdrowotnych stosują psychodeliki albo marihuanę.
Medyczna marihuana jest w Polsce legalna od 2017 roku, ale nadal znaczna część spraw za posiadanie nielegalnych substancji dotyczy czarnorynkowej marihuany przeznaczonej na użytek własny. „Użytek własny” w artykule 62a oznacza jednak szeroko rozumiany użytek pozakomercyjny, więc może odnosić się do wielu różnych motywacji – wliczając w to samoleczenie.
Teoretycznie można próbować powoływać się na ten artykuł również w przypadku psychodelików takich jak psylocybina czy LSD, ale warto zaznaczyć, że substancje te znajdują się w grupie I-P, a więc kategorii cechującej się brakiem potencjału medycznego i wysokim potencjałem nadużywania. Obecne ustawodawstwo nawet nie bierze więc pod uwagę, że mogą one pomagać przynajmniej niektórym pacjentom z różnymi problemami zdrowotnymi.
Prawdopodobnie nieprędko się to zmieni, ale w 2024 roku jako Polskie Towarzystwo Psychodeliczne wysłaliśmy do Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego oraz do Głównego Inspektoratu Sanitarnego wnioski o wykreślenie psylocybiny z grupy I-P, aby ułatwić naukowcom prowadzenie badań klinicznych nad jej użyciem medycznym. Obydwa spotkały się z odmową, a uzasadnieniem była „Konwencja o substancjach psychotropowych”, uchwalona przez ONZ w 1971 roku – mimo że wiele krajów już odeszło od ustaleń zawartych z tej umowy ku bardziej liberalnym regulacjom prawnym. W ostatnich dwóch dekadach podejście do marihuany i psychodelików bardzo się zmieniło w wielu krajach, na przykład w USA, Kanadzie, Niemczech, Czechach, Australii czy Urugwaju.
Równolegle w Polsce rozwija się także środowisko naukowe i eksperckie zajmujące się tym obszarem. Jednym z przykładów jest konferencja „Nauka Psychodeliczna”, która odbędzie się w dniach 13-14 czerwca 2026 roku na Uniwersytecie Warszawskim. Wydarzenie gromadzi badaczy, lekarzy, psychoterapeutów oraz osoby zajmujące się prawem i zdrowiem publicznym, tworząc przestrzeń do dyskusji o aktualnym stanie badań nad psychodelikami oraz wyzwaniach związanych z ich regulacją i potencjalnym zastosowaniem medycznym.
Wprowadzenie tabeli wartości granicznych pomoże jednak pacjentom sięgającym po psychodeliki uniknąć odpowiedzialności karnej w razie zatrzymania z niewielką ilością na własny użytek, tak jak wszystkim innym użytkownikom pozostałych nielegalnych substancji. Jest to kolejna zmiana na lepsze, ale droga do humanitarnej i racjonalnej polityki narkotykowej w Polsce wciąż jest długa.
**
Agnieszka Sieniawska – prawniczka, prezeska Polskiej Sieci Polityki Narkotykowej, współzałożycielka Polskiego Towarzystwa Psychodelicznego. Prowadzi działania związane z pomocą prawną i adwokacją na rzecz zmiany prawa narkotykowego. Brała udział w pracach nad nowelizacją ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, która weszła w życie w grudniu 2011 r. Autorka raportów oraz publikacji na temat prawa narkotykowego i polskiej polityki narkotykowej.










Komentarze
Krytyka potrzebuje Twojego głosu. Dołącz do dyskusji. Komentarze mogą być moderowane.
Panie daj pan spokój: Łapiemy małych – mały liczy się jak duży.
Cała nasza polityka narkotykowa jest kompletnym absurdem. Zapoczątkował to nie kto inny ale ,,lewicowiec” Kwaśniewski podpisując absurdalnie surową ustawę antynarkotykową. Co prawda rozumni ludzie (min. T. Vetulani) mówili mu: Aleksandrze Kwaśniewski i Barbaro Labudo nie idźcie tą drogą” ale skoro Kwaśniewski nawet konkordat podpisać potrafił…
Liczą się ,,sukcesy” statystyczne policji, dla prokuratur są to dziecinnie proste sprawy.
Sami zainteresowani (policja i rządzący) wskazują, że ustawa okazała się przeciwskuteczna (tu znowu prof. Vetulani ,,gdyby wiedzieli jak działa ludzki mózg…”) bo konsumpcja wzrosła a co gorsza ścigani konsumenci zaczęli szukać alternatyw dla ,,tradycyjnych” narkotyków i je znaleźli choćby w postaci dopalaczy czy obecnie innych chemicznych zamienników.
Policja z namiętnością ściga przysłowiowych małolatów z lufką a do naszego kraju zaczyna pukać prawdziwa zgroza z fentanylem na czele.
Ale jak już wspomniałem: liczą się statystyki. Swego czasu D. Tusk powiedział: chcecie legalnej marihuany to wybierzcie sobie nowego premiera.
Ps. Obecnie Kwaśniewski Aleksander ponoć angażuje się w inicjatywy mające na celu zmianę polityki narkotykowej. Jak przystało na starego komucha: bohatersko pomaga rozwiązać problem, ktory sam stworzył.