Reporter TVN24 spotkał w punkcie pomocowym osobę w kryzysie bezdomności z psem. Telewizja pokazała materiał, który łapał za serce. Mężczyzna zwierzał się, że nie może pójść do noclegowni, bo nie wpuszczają tam ze zwierzętami.
Gdy materiał zobaczyli widzowie, do akcji włączył się Rafał Trzaskowski. Zapewnił, że osoby w kryzysie bezdomności z czworonogami mają prawo do schronienia. Na czas mrozów ma je zapewnić straż miejska. Warto uważniej się temu przyjrzeć.
Z psami nie przyjmujemy
Warszawa, jak wiele innych miast, ma restrykcyjne przepisy dla osób bezdomnych z psami. Schroniska i noclegownie nie są dla nich. Ale gdy jedna poruszająca historia trafia do mediów, Trzaskowski wykonuje jeden telefon i sprawę załatwia. Straż musi znaleźć dla tego pana i innych jakieś miejsce. Jakieś. A jak mrozy się skończą, to do widzenia.
Wiele dramatów spotkało ludzi, którzy tracili dach nad głową w wyniku eksmisji, a mieli psa lub kota. Nikt się nad nimi nie pochylał. Albo musieli oddać przyjaciela, albo byli skazani na tułaczkę.
Okazuje się jednak, że są w Polsce miejsca, gdzie zwierzęta mogą przebywać w noclegowniach.
Pisze schronisko, że wezmą psa
Gdy poseł Łukasz Litewka ratował psy z Sobolewa, odezwało się do niego jedno ze schronisk, któremu kiedyś pomagał. A to jakaś pralka zwieziona, a to coś innego.
Mail do Litewki brzmiał: „Panie Łukaszu, widzimy, co się dzieje. Nie chcemy przeszkadzać, ale jeśli tylko widziałby Pan taką możliwość, to my jako noclegownia dla samotnych mężczyzn w Będzinie, możemy przyjąć psa. Mamy już kilka kotów i psów. Wszystkie są wiernymi towarzyszami naszych podopiecznych. Mają swoje miski, mają spokój i są niesamowitymi przyjaciółmi oraz terapią dla naszej społeczności”.
Minęło kilka dni i na Facebooku Litewki pojawiło się zdjęcie psa Zenka z mężczyznami z noclegowni. Zrobili to z potrzeby serca. Żeby pomóc psu, ale nie tylko. Żeby komuś coś dać, poczuć się potrzebnym. Dlaczego tam można, a w Warszawie nie?
Psy jako realne wsparcie dla osób bezdomnych
Mężczyzna, który dostał w Warszawie interwencyjne miejsce od straży miejskiej, będzie musiał je opuścić, gdy mrozy miną. A warto pomagać tak, by osoba wyszła z bezdomności. Wpływa na to wiele czynników, a sfera psychiczna jest jedną z kluczowych. Badania pokazują, że kontakt ze zwierzętami ma ogromny wpływ na psychikę człowieka. Może wręcz niwelować skutki depresji, ale też budować odpowiedzialność i sprawczość. To świetna terapia dla bezdomnych.
Badanie przeprowadzone przez Uniwersytet Autonomiczny w Barcelonie (UAB) we współpracy z Fundacją Affinity oraz organizacją FAADA (Fundacja Doradztwa i Działań w Obronie Zwierząt) pokazuje, jak ważną rolę odgrywają psy w życiu osób bezdomnych. Aż 74 proc. badanych wskazało swojego psa jako główne źródło wsparcia społecznego.
Osoby bezdomne żyją w ciągłej niepewności. Brakuje im nie tylko miejsca do spania, ale też poczucia bezpieczeństwa, stabilności i relacji z innymi ludźmi. W takiej sytuacji pies często staje się kimś najbliższym. Daje towarzystwo i oparcie emocjonalne, które pomaga przetrwać codzienne trudności. Kontakt z psem poprawia samopoczucie także w innych grupach zagrożonych wykluczeniem. Jednak w przypadku osób bezdomnych ta relacja ma szczególne znaczenie – często zastępuje rodzinę i przyjaciół. Pies jest zawsze obecny. Można z nim spędzać czas, rozmawiać, wyjść na spacer. To zmniejsza poczucie samotności, które jest jednym z największych problemów osób żyjących na ulicy. Zwierzę daje bezwarunkową miłość, relację opartą na zaufaniu – coś, czego często brakuje w kontaktach z ludźmi.
Duże znaczenie ma też kontakt fizyczny. Głaskanie czy przytulanie uspokaja i daje poczucie bliskości. Do tego dochodzi odpowiedzialność. Opieka nad psem nadaje dniu sens, motywuje do działania i sprawia, że człowiek czuje się potrzebny. Trudno wyobrazić sobie lepszą terapię dla osób w kryzysie bezdomności.
– Osoby bezdomne mają bardzo ograniczoną sieć społeczną. Te, które otrzymują większe wsparcie, rzadziej cierpią na depresję, mają mniej myśli samobójczych i częściej zachowują się prospołecznie – podkreśla Jaume Fatjó z Fundacji Affinity.
Relacja z psem wzmacnia zdrowie psychiczne i pomaga lepiej radzić sobie z realiami życia na ulicy. Dla wielu osób jest to jedyna stabilna więź w ich życiu.
W Polsce nie tylko Śląsk. Presja ma sens
Nie tylko Śląsk wprowadził ułatwienia dla bezdomnych z psami. Kujawsko-Pomorskie Stowarzyszenie Pomocy Bliźniemu „Judym” pod Bydgoszczą w materiałach edukacyjnych na Facebooku stowarzyszenie pisze, że dla wielu bezdomnych pies to jedyna rodzina i źródło bezpieczeństwa. „Dlaczego bezdomni nie oddają swoich psów do schroniska?” – bo pies to często jedyna istota, która ich nie opuściła.
Obserwacje i doświadczenia pracowników Stowarzyszenia „Judym” pokrywają się z wynikami badań Fundacji Affinity. Podkreślają, że wiele placówek nie wpuszcza osób z psami, co zmusza je do pozostania na ulicy. Nieżyciowy przepis tylko powoduje wzrost bezdomności.
Warszawa ma trzy noclegownie i osiemnaście schronisk. Jedno lub dwa z nich mogłyby przyjmować ludzi z psami. Proceduralnie jest to do załatwienia.
Po nagłośnieniu problemu w mediach Trzaskowski uzasadniał, że „takie osoby nie mogą skorzystać z noclegowni, wykluczają to niestety przepisy”. Zaznaczył, że pomoc straży miejskiej to rozwiązanie wyjątkowe. Jak pokazują przykłady – nie musi być wyjątkowe. A jak dowodzą badania, warto zmienić przepisy – tak, by dawać ludziom większą szansę na wyjście z bezdomności. Warto też podkreślić, że da się na tym zbić naprawdę spory kapitał wizerunkowy. Może więc Trzaskowski coś ruszy?
Dariusz Pradut – dziennikarz, wolny strzelec. Współpracował z „Dziennikiem Trybuna”, „Tygodnikiem Polityka” i prasą codzienną. Porusza tematykę interwencyjną i społeczną.





























Komentarze
Krytyka potrzebuje Twojego głosu. Dołącz do dyskusji. Komentarze mogą być moderowane.