Felieton

Wyrażam głębokie zaniepokojenie

Wyrażam głębokie zaniepokojenie, że ukraińska rewolucja skupiła się na skutku, a nie przyczynie społecznego gniewu.

Po wydarzeniach ostatniego tygodnia na Ukrainie mogę jedynie wyrazić głębokie zaniepokojenie.

Wyrażam otóż głębokie zaniepokojenie, że wyrażanie głębokiego zaniepokojenia przez Zachód trwało, dopóki na ulicach Kijowa nie zginęło kilkadziesiąt osób. Że kilkadziesiąt osób musialo zginąć, by wreszcie nastąpiło olśnienie: reżim Janukowycza jest tak słaby i zgniły, że można go obalić za pomocą klilku głosowań w parlamencie. Że te kilkadziesiąt osób – jedna po drugiej – okazywało się argumentami w negocjacjach, trwających jednocześnie z ich rozstrzeliwaniem. Że porządek, który teraz powstaje w wyniku tych negocjacji, legitymizuje się krwią na kijowskich ulicach. Że ten porządek może być zalegitymizowany w oczach Zachodu, może nawet w oczach Rosji – ale ci, którzy krwią swoją i swoich kolegów przyczynili się do jego powstania, mogą tę legitymację odebrać mu równie szybko, jak odebrali ją jego poprzednikowi.

Wyrażam głębokie zaniepokojenie, że liczba niezużytych koktajli Mołotowa na kijowskich barykadach jest niebezpiecznie ignorowana przez nową władzę, zajętą wyłacznie restauracją własnego reżimu. Że nie mogę być pewien, czy w momencie publikacji tego tekstu te kojtajle nie polecą w stronę starej-nowej ekipy rządowej. Możemy być pewni: przejście Majdanu do opozycji wobec tej ekipy jest tylko kwestią czasu – niektóre ugrupowania, jak na przykład Automajdan, przejście do opozycji już ogłosiły.

Że znając trochę historię różnych rewolucji – nie tych kolorowych, tylko tych rzeczywistych – można przewidzieć, że restauracja reżimu Tymoszenko nie jest jedyną restauracją, której możemy się niedługo spodziewać.

Wyrażam głębokie zaniepokojenie, że ukraińska rewolucja skupiła się na skutku, a nie przyczynie społecznego gniewu. Że wycieczki do prezydenckiego pałacu w Międzygórzu ostatecznie przekonują wiele ludzi, że przyczyną zubożenia Ukraińców był chorobliwy apetyt jednej skorumpowanej rodziny, a nie fatalny stan gospodarki światowej – oraz dogmatyczne przepisy radzenia sobie z tym stanem. I że wdrażaniem tych dogmatycznych przepisów zajmie się teraz władza niebezpiecznie ignorująca liczbę niezużytych koktajli Mołotowa na kijowskich barykadach.

Mógłbym wyrażać głębokie zaniepokojenie jeszcze z tysiąca powodów. Doświadczenie ostatnich tygodni uczy jednak, że wyrażanie głębokiego zaniepokojenia prowadzi jedynie ku katastrofie. Kończę zatem wyrażać moje głębokie zaniepokojenie i wracam do pilnowania niezużytych koktajli Mołotowa na kijowskich barykadach.

Bio

Oleksij Radynski

| Publicysta i filmowiec (Kijów)
Filmowiec dokumentalista, członek zespołu Centrum Badań nad Kulturą Wizualną w Kijowie. W latach 2011-2014 redaktor ukraińskiej edycji pisma Krytyka Polityczna.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.