Felieton

Prawda nie leży pośrodku

Rola Rosji w podżeganiu i wspieraniu wojny domowej na Ukrainie jest nie do zaprzeczenia. Jednak obciążanie jedynie rosyjskiego imperializm całą winą za ten potworny konflikt byłoby zbyt proste.

Opowieść o tym, co dzieje się na Ukrainie, opiera się na fałszywej symetrii, którą można pokrótce przedstawić w taki sposób: „Doszło do aktów nieposłuszeństwa obywatelskiego? Wybuchło powstanie, które doprowadziło do obalenia rządu – nawet najbardziej nielubianego i skorumpowanego? Oznacza to wojnę domową”. Wmawia się nam, że wojna domowa to po prostu logiczny i nieunikniony skutek obywatelskiego protestu. To przesłanie okazuje się dość skuteczne, ponieważ jest przekazywane nie tylko za pomocą słów, przemówień telewizyjnych i gazet opiniotwórczych. Przekazywane jest też za pomocą karabinów, czołgów i rakiet typu „ziemia-powietrze”. Treść tego przesłania jest jednocześnie jego środkiem przekazu.

Dlaczego nam – przede wszystkim lewicy – udaje się coś takiego wmówić? Jest kilka argumentów, które tworzą w nas to fałszywe poczucie symetrii. Słyszeliśmy je wiele razy, ale przyjrzymy się im po kolei.

Pierwszy dotyczy rzekomej symetrii pomiędzy powstaniem na Majdanie i reakcją na nie, znaną jako „Anty-Majdan” na wschodzie Ukrainy. Mówi się, że jeśli podstawowym celem Majdanu było dołączenie do Unii Europejskiej, dlaczego celem Anty-Majdanu nie może być dołączenie do Rosji? Pomijając absurdalność zrównania Unii Europejskiej z Federacją Rosyjską, należy przypomnieć, że celem Majdanu wcale nie było dołączenie do Unii Europejskiej. Podstawowym celem protestu na Majdanie było zapewnienie samej możliwości protestu i wyrażania własnych opinii, którą w brutalny sposób próbowano nam odebrać.

Ktoś odpowie na to, że podstawowy cel Anty-Majdanu był bardzo podobny – prorosyjskim grupom też mogło chodzi o możliwość wyrażania swoich opinii. Tylko że w przypadku współczesnej Rosji i jej zwolenników, jak wiemy, wyrażanie opinii jest sprawą dosyć skomplikowaną, bowiem wyrażać należy przede wszystkim opinię jedynie słuszną. Zazwyczaj tę pochodzącą z Kremla. A Kreml – ustami swojej telewizji – twierdzi, że faszystowska junta z Kijowa lada dzień zacznie eliminować rosyjskojęzyczną populację Ukrainy za pomocą broni otrzymanej od NATO. Z czego wynika, że samo wyrażanie opinii z pewnością nie wystarczy. Żeby móc ją wyrażać, należy się uzbroić.

Kolejna zatem fałszywa symetria dotyczy przemocy i prawa do powstania. Kiedy w Donbasie pojawiły się pierwsze uzbrojone milicje, ich racja mogła wydać się nawet przekonująca. Twierdzili, że nie uzbroili się jako pierwsi – dla nich to była symetryczna odpowiedź na domniemane zbrojne obalenie legalnego rządu w Kijowie. Rządu, który wyzyskiwał i gnębił mieszkańców wschodu Ukrainy tak samo jak wszystkich innych – i to jest jedyne, co jest w tej sytuacji naprawdę symetrycznego.

Bowiem nie ma prawdziwej analogii pomiędzy tym, jak przebiegała eskalacja przemocy na Majdanie i podczas Anty-Majdanu.

W Kijowie to rząd jako pierwszy użył przemocy wobec obywateli. Po początkowych zamieszkach, w ciągu ponad półtora miesiąca, na Majdanie dominowały pokojowe formy protestu – wbrew rosnącej policyjnej opresji. Przemoc wybuchła dopiero po uchwaleniu prawa, które faktycznie zdelegalizowało wszelkie przejawy nieposłuszeństwa obywatelskiego. Natychmiast padły pierwsze ofiary wśród protestujących – ale nie wśród policji. Minął kolejny miesiąc gwałtownej eskalacji konfliktu, zanim niektórzy z uczestników Majdanu – w odpowiedzi na rosnącą liczbę ofiar – zaczęli się uzbrajać. Reżim Janukowycza upadł w przeciągu kilka godzin po tym, jak padły pierwsze strzały w stronę policji, która natychmiast się wycofała. Nie znaczy to, że użycie broni jest usprawiedliwione. Nie jest – ani po stronie powstańców, ani też po stronie państwa. I to jest jeszcze jeden rzadki przypadek symetrii, który wypada uznać.

W przeciwieństwie do tego logika Anty-Majdanu niemal natychmiast doprowadziła do zbrojnej walki. Nie było to w żaden sposób spowodowane tłumieniem protestu przez nową władzę. Zapoczątkowanie zbrojnych wystąpień było jedynym sposobem na uratowanie Anty-Majdanu przed stopniowym, acz nieuchronnym upadkiem.

W marcu tego roku, będąc w Doniecku, zobaczyłem obraz ruchu skazanego na klęskę. Aktywistom Anty-Majdanu ledwo udawało się zmobilizować parę tysięcy osób na swoje wiece raz w tygodniu – w aglomeracji zamieszkałej przez kilka milionów ludzi. W ich miasteczku namiotowym pod pomnikiem Lenina przebywało wówczas zaledwie kilkanaście osób. Nie chcę w ten sposób ich wykpić – twierdzę jedynie, że nie ma tu mowy o masowym poparciu porównywalnym z masowym poparciem Majdanu. Ten ruch po prostu nie miał żadnych szans w swojej pokojowej formie.

Podjęto więc decyzję o szybkim przejściu do kolejnej fazy. W połowie kwietnia uzbrojeni i bardzo profesjonalni niezidentyfikowani ludzie w zielonych strojach wojskowych przejęli kilka posterunków policji i rozdali znalezioną tam broń tym, którzy chcieli tę broń posiadać. Popularność Anty-Majdanu wśród miłośników broni natychmiast wzrosła, jednocześnie z polityczną wagą Anty-Majdanu – również na arenie międzynarodowej.

Dotarliśmy więc do kolejnej fałszywej symetrii, która brzmi: „Jeśli im wolno, dlaczego nie wolno nam?”.

Rola Rosji w podżeganiu i wspieraniu wojny domowej na Ukrainie jest nie do zaprzeczenia. Jednak obciążanie jedynie rosyjskiego imperializm całą winą za ten potworny konflikt byłoby zbyt proste.

Grzechy Rosji nie mogą przesłaniać faktu, że jej imperializm wcale nie jest jedyny na świecie – przybiera po prostu najbardziej wsteczne i najmniej wyrafinowane formy. Rosyjski imperializm jest reaktywny: popycha go logika resentymentu, zemsty, odsieczy, żądanie „prawa do symetrii”. Jest odruchową, prymitywną reakcją wobec imperializmu Zachodu, który Rosja próbuje odzwierciedlać, naśladując jego zbrodnie. Poprzez swoje działania twierdzi: jeśli Zachód może łamać wszelkie własne reguły i bezkarnie zniszczyć Irak, dlaczego Rosja nie może bezkarnie zniszczyć Ukrainy? Jeśli Zachód może wspierać uzbrojonych powstańców w różnych częściach świata, dlaczego Rosja nie może wspierać uzbrojonych powstańców na Ukrainie?

Tak wygląda logika stojąca za rosyjską inwazją na Ukrainie, i ta logika niestety działa także wobec Zachodu, bo służy jego samouspokojeniu. Zachód zdaje się widzieć ją w ten sposób: „OK. Spieprzyliśmy. Spieprzyliśmy z tym Irakiem, z tą Syrią. To może teraz niech Rosja coś spieprzy. Symetrycznie. Przynajmniej jakaś sprawiedliwość będzie”.

Nie. Spieprzyliście, ale z tego nie wynika, że teraz inni mają prawo zrobić to samo. Ma z tego wynikać, że nikt nie ma takiego prawa. Oto symetria, którą możemy zaakceptować.

***

Serwis >>WYBORY EUROPY jest współfinansowany ze środków Ministerstwa Spraw Zagranicznych 


Bio

Oleksij Radynski

| Publicysta i filmowiec (Kijów)
Filmowiec dokumentalista, członek zespołu Centrum Badań nad Kulturą Wizualną w Kijowie. W latach 2011-2014 redaktor ukraińskiej edycji pisma Krytyka Polityczna.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.