Zyski z cierpienia i obłudna filantropia
Czy jakakolwiek instytucja powinna nosić nazwisko ludzi, których zawzięta pogoń za zyskiem przyniosła innym tyle cierpienia?
Kto ma prawo się leczyć, a kto czeka w kolejce.
Czy jakakolwiek instytucja powinna nosić nazwisko ludzi, których zawzięta pogoń za zyskiem przyniosła innym tyle cierpienia?
„Zbyt mocno reaguję na szczęście”, powiedział minister zdrowia Łukasz Szumowski o swoim doświadczeniu z marihuaną. Czy naprawdę jest się czego bać?
Teraz ruch po stronie Narodów Zjednoczonych.
Wydawałoby się, że od pracowników służby zdrowia moglibyśmy oczekiwać odrobinę wyższych standardów niż od mięsożernych szefów, którzy lubują się w znęcaniu nad pracownicami.
Ile brakuje, żeby nikt nie umierał na AIDS, gruźlicę i malarię? Tylko 10 miliardów dolarów rocznie.
Jako przedstawicielka tego społeczeństwa nie chcę, by ktoś zarządzał lękiem zbiorowym na użytek polityczny – mówi Marta Scattergood, psychoterapeutka.
Broniąc NFZ i zarazem krytykując WOŚP, wpadamy w zastawioną przez siebie pułapkę. Zamiast krytycznego namysłu nad problemami ochrony zdrowia, zaczynamy przerzucać się emocjami.
Wiemy, że eskalowanie przemocy psychicznej (wyzwiska, przekleństwa, obelgi) wzmaga ryzyko pojawienia się przemocy fizycznej. Wiemy też, co należałoby robić, by im zapobiegać.
Początek roku to okazja, żeby uczynić coś ze swoim życiem, żeby było lepsze, a także ze światem, żeby był sympatyczniejszym miejscem do życia.
Mogłoby się wydawać, że punkty widzenia lekarza i pacjenta powinny być zbieżne, tak jak ich interesy: pacjent chce się poczuć lepiej, lekarz chce mu pomóc. Nie jest to jednak cała prawda.