WOŚP wciąż potrzebny. Publiczna ochrona zdrowia też
Broniąc NFZ i zarazem krytykując WOŚP, wpadamy w zastawioną przez siebie pułapkę. Zamiast krytycznego namysłu nad problemami ochrony zdrowia, zaczynamy przerzucać się emocjami.
Kto ma prawo się leczyć, a kto czeka w kolejce.
Broniąc NFZ i zarazem krytykując WOŚP, wpadamy w zastawioną przez siebie pułapkę. Zamiast krytycznego namysłu nad problemami ochrony zdrowia, zaczynamy przerzucać się emocjami.
Wiemy, że eskalowanie przemocy psychicznej (wyzwiska, przekleństwa, obelgi) wzmaga ryzyko pojawienia się przemocy fizycznej. Wiemy też, co należałoby robić, by im zapobiegać.
Początek roku to okazja, żeby uczynić coś ze swoim życiem, żeby było lepsze, a także ze światem, żeby był sympatyczniejszym miejscem do życia.
Mogłoby się wydawać, że punkty widzenia lekarza i pacjenta powinny być zbieżne, tak jak ich interesy: pacjent chce się poczuć lepiej, lekarz chce mu pomóc. Nie jest to jednak cała prawda.
Na czym dokładnie polegają zeszłoroczne zmiany w prawie, które miały zakończyć problem z dopalaczami?
Większość zbrodni popełniają osoby bez choroby psychicznej. Osoby z poważnymi chorobami psychicznymi stanowią grupę podwyższonego ryzyka, jeśli chodzi o bycie ofiarą przemocy.
Co o chorobach psychicznych powiedzieć trzeba? Wiele oczywistości. Na przykład takich, że są.
Im więcej dyskryminacji ze względu na płeć, orientację seksualną czy pochodzenie etniczne, tym łatwiej rozprzestrzenia się HIV/AIDS.
Najwyraźniej nie chodziło tylko o edukację zdrowotną, ale o to, by przypomnieć grubasom, że są brzydcy, niepewni siebie i nikt ich nie lubi. No i udało się.
Polskie media tak bardzo nie rozumieją autyzmu, że Leo Messi mógłby zostać zaproszony do studia tylko pod opieką mamy.