USA: Za rok wybory. Będzie déjà vu?
Znów zapowiada się wybór między Bidenem a Trumpem. Ale jak to w Ameryce, będzie co oglądać.
Imperium wolności i nierówności.
Znów zapowiada się wybór między Bidenem a Trumpem. Ale jak to w Ameryce, będzie co oglądać.
Ustawa przyjęta blisko półtora roku temu przez Kongres i podpisana przez Joe Bidena to nie jest koniec Ameryki paliw kopalnych; to nie jest nawet początek jej końca.
Europejska unia monetarna bez unii politycznej i fiskalnej to przepis na katastrofę.
Grunge’owe kapele, które zakładali panowie i panie, powstawały z tych samych powodów, tak samo „garażowo”, a mimo to perspektywy kobiet w historii „bękartów z Seattle” nie ma.
Państwa globalnego Południa, podobnie jak ich mieszkańcy, nie darzą poparciem ani Zachodu, ani jego przeciwników. Wolą wybierać opcje, które w danej chwili są dla nich korzystne.
Pierwsza zasada dociekań dotyczących historycznego kontekstu toczącej się w Gazie wojny to: żadnych tabu.
Republikańskie grzechy przeciw kobietom kładą się długim cieniem. Ale dziwnym trafem ten cień nie sięga Donalda Trumpa.
Kraje Ameryki Łacińskiej nie mają wpływu na politykę Izraela wobec Gazy, a jednak głosy ich liderów brzmią wyraźniej i krytyczniej niż głos prezydenta USA.
Zakończył się trzeci sezon „The Morning Show”. Jennifer Aniston i Reese Witherspoon nadal grają główne role, ale to nie na nich skupia się cała uwaga.
O różnicach między amerykańskim Inflation Reduction Act a rozwiązaniami wdrażanymi przez Unię Europejską Michał Sutowski rozmawia z Adamem Tooze.