Rosyjscy orkowie z Mordoru i nienawiść do samych siebie
Oficjalna rosyjska propaganda stała się tak absurdalna, że trudno ją sparodiować – mówi profesor filologii rosyjskiej na Uniwersytecie Nowojorskim.
Kraj, który broni swojej wolności – i uczy Europę odwagi.
Oficjalna rosyjska propaganda stała się tak absurdalna, że trudno ją sparodiować – mówi profesor filologii rosyjskiej na Uniwersytecie Nowojorskim.
W związku z przyjazdem Kushnera i Witkoffa Rosja i Ukraina ogłosiły wstrzymanie wzajemnych ataków na trzy dni. Od początku września w stronę ukraińskiego terytorium wystrzelono ponad 3500 różnego rodzaju pocisków.
Odkąd Marianna jest w Polsce, jej syn, matka i ojciec nie znają smaku ukraińskiego mięsa, serów, kawy i herbaty. Dwa razy w miesiącu umieszcza w busie jadącym do Ukrainy paczkę wartą sześćset złotych. – Czasami mówię do syna, że to może bez sensu i lepiej prześlę im pieniądze, ale on się przyzwyczaił do tych polskich smaków – tłumaczy.
Na jednym z kijowskich osiedli mieszkaniowych w biały dzień doszło do strzelaniny między funkcjonariuszami dwóch czołowych ukraińskich służb specjalnych. Jakie procesy stoją za tym incydentem i co mówią o wojennej Ukrainie?
Chociaż zdecydowana większość osób nieheteroseksualnych, pełniących służbę w co najmniej 59 jednostkach ukraińskiej armii, ukrywa swoją orientację w obawie o dyskryminację, ich sytuacja stopniowo zmienia się na lepsze.
Osoby, które podczas pełnoskalowej wojny wyjechały za granicę, wykazują silniejsze objawy PTSD niż ci, którzy zostali w kraju – mówi ukraińska psycholożka.
W czwartym odcinku „Z akcentem” Olena Babakova rozmawia z Agnieszką Lichnerowicz, dziennikarką Polskiego Radia i Lechem Wojciechowskim, pułkownikiem rezerwy z Frontline Foundation.
Dlaczego liberalny porządek się kończy, kto może być podmiotem rewolucji i czy Europa ma jeszcze coś do zaoferowania światu? Odpowiada słoweński filozof.
Więźniowie dołączają do armii, bo chcą bronić kraju i zacząć życie od nowa. Dla wielu punktem honoru jest powrót do domu z frontu, a nie z kolonii karnej.
Violetta Wiernicka widzi problem z integracją i wpływami Kremla, Aleksander Kamkow – dyskryminację rosyjskojęzycznej mniejszości. Członek redakcji „Przeglądu Bałtyckiego” przekonuje, że oboje upraszczają.