Rosja nie udaje już, że jej zależy na klimacie
Jeśli ktokolwiek wierzył, że Rosja zechce być częścią globalnych starań na rzecz niskoemisyjnej przyszłości, jej nowa strategia energetyczna rozwiewa te złudzenia.
Kraj, który broni swojej wolności – i uczy Europę odwagi.
Jeśli ktokolwiek wierzył, że Rosja zechce być częścią globalnych starań na rzecz niskoemisyjnej przyszłości, jej nowa strategia energetyczna rozwiewa te złudzenia.
Operacja „Pajęczyna”, przeprowadzona 1 czerwca 2025 roku na terenie Rosji przez Służbę Bezpieczeństwa Ukrainy, zapisze się zapewne jako jeden z ważniejszych momentów trwającej wojny. Ale czy zmieni jej bieg?
Wieczorem czyszczę nozdrza, wypływa z nich czarna wydzielina. Wszystko, co mieli ci ludzie – co kochali, czym się obdarowywali, na czym gotowali jedzenie, czym jeździli – zamieniło się w popiół.
Maszyna to obiekt, jaki można napotkać chyba tylko we śnie śnionym po dniu, kiedy po wizycie w staromodnym muzeum techniki odwiedziliśmy wystawę prezentującą historię surrealizmu.
Potrzebna jest realna presja Zachodu, żeby Putin poczuł, że może stracić kontrolę nad sytuacją wewnętrzną w Rosji.
Wojna wykuwa nas w surowym cierpieniu, które pozostawia nieusuwalne piętno, a które my przetwarzamy w pilną potrzebę mówienia i pamiętania.
Wszystko wskazuje na to, że choć „100 dni Trumpa” nie doprowadziło do zawieszenia broni, zbliża się nowa konsolidacja Zachodu z większą rolą Europy i bardziej pragmatycznym Kijowem.
O bezpieczeństwie mówi się w polityce dużo, o odporności – nadal za mało.
Transformację energetyczną trzeba realizować, bo alternatywą jest uzależnianie się od Putina i Trumpa.
Przykłady polityków z pochodzeniem migracyjnym, którzy sprzeciwiają się przyjmowaniu migrantów, można mnożyć. Zwykła polityczna hipokryzja? Z pewnością nie tylko – jeśli w ogóle.