Co powie proboszcz, a co bańka? – jak Hołownia lawiruje w sprawie aborcji
Sprawdźmy, co Szymon Hołownia mówił w tym tygodniu o ustawach aborcyjnych, i zastanówmy się, jakie to ma znaczenie dla koalicji rządzącej. I oczywiście dla kobiet.
Sprawdźmy, co Szymon Hołownia mówił w tym tygodniu o ustawach aborcyjnych, i zastanówmy się, jakie to ma znaczenie dla koalicji rządzącej. I oczywiście dla kobiet.
Szymon Hołownia podgrzewa temperaturę wokół aborcji i piecze w niej własną polityczną pieczeń.
Polki i Polacy jasno pokazali swoje stanowisko w sprawie dostępu do aborcji w Polsce, wychodząc na ulice miast czy mobilizując się do udziału w wyborach w 2023 roku. Dlatego jasno mówimy politykom i polityczkom – chcemy dostępu do aborcji, nie referendum.
Aktualny Gowin przejął właściwie wszystkie wady tego oryginalnego Gowina, chociaż nadał tej roli bardziej postępowy, tefałenowski sznyt.
Nie zawracajcie nam głowy kolejnymi głosowaniami. Zdecydowałyśmy już, czy chcemy legalnej aborcji – przy urnach wyborczych 15 października 2023 roku.
Propozycje „kompromisu” i referendum, a z drugiej strony projekt przedstawiony przez KO, są politycznie bardzo niekorzystne dla Lewicy.
Trudno być tylko anty-PiS-em, kiedy się z nim wygrało i zapowiada pojednanie. Ale też trudno być grzecznym demokratą w państwie, którego ramy ustrojowe i instytucje zostały tak dramatycznie rozregulowane.
Szymon Hołownia w ostatnich dniach wypisał Polskę z polityki Łukaszenki i Putina.
Wiele i wielu z was na pewno uważnie śledzi Sejmflix, ale dla porządku przypomnijmy, co stało się w dotychczas wyemitowanych odcinkach tego sezonu.
O ile można mówić o pewnej jedności koalicji politycznej, która się dokonała i którą Tusk nazwał Koalicją 15 października, o tyle hasło „pokolenie 15 października” ma mieć raczej funkcję performatywną i dopiero jakiś byt wyłonić – mówi prof. Przemysław Sadura.