Od rzucenia jajkiem w Janukowycza po III wojnę światową
Obserwacja imperialistów, którzy nie mają krzty wiary w swoje własne imperium, jest osobliwym doświadczeniem.
Obserwacja imperialistów, którzy nie mają krzty wiary w swoje własne imperium, jest osobliwym doświadczeniem.
Zadanie, przed którym stoi dziś lewica, to nie besztanie Trumpa za popełnioną zbrodnię (której można się było spodziewać), ale refleksja nad tym, dlaczego „rewolucja boliwariańska” w Wenezueli poniosła tak dotkliwe fiasko.
Pod terminem Pax Imperialis kryje się trwająca reorganizacja systemu światowego przez Waszyngton, Tel Awiw i Moskwę, która – o ile się powiedzie – otwiera drogę do rewizji ładu międzynarodowego w duchu neokolonializmu, dyktatu silnych i eksterminacji niepokornych.
Wojna, która miała być „daleko”, wchodzi Rosjanom do kuchni, portfeli i szpitali, gdzie brakuje nawet tlenu. Z prowincji słychać coraz głośniejsze trzaski: to pęka niepisany kontrakt władzy z ludźmi, którym obiecano stabilność i pełne żołądki w zamian za pełną uległość.
Prawica przyzwyczaiła nas, że to głównie dzięki niej mamy „rosyjski głos w naszych domach”. Jednak z lewicowych przestrzeni również sączą się narracje, które innymi drogami dochodzą do tych samych konkluzji. Takim przypadkiem jest coraz bardziej medialny Paweł Mościcki.
W poweekendowym przeglądzie prasy zastanawiamy się nad tym, czy prezydent USA jest przyjacielem Polski, i czy prawica testuje narrację twardego polexitu.
Rosja rozszerza represje transgraniczne wobec czeczeńskich kobiet. Ucieczka za granicę nie gwarantuje już ochrony przed przemocą i kontrolą służb.
Trudno powiedzieć, gdzie obecnie jesteśmy w kwestii pokoju w Ukrainie. Wiadomo, że Polska nie jest przy stole, chociaż niektóre punkty negocjacji dotyczą jej bezpośrednio. Znamy też dosyć szczegółowo punkty sporne i kluczowe kwestie z punktu widzenia Ukrainy i całego regionu. Przyjrzyjmy się im.
Aborcja coraz trudniej dostępna, a nastolatki dostają pieniądze za urodzenie dziecka – oto pomysł Rosji na kryzys demograficzny.
Rosja przenosi wojnę poza Ukrainę, a Zachód wciąż myli mediację z obroną.