Konstytucja, czyli historia pewnej bezradności
Jakby komuś się marzył felieton o rządach PiS w historycznym kostiumie, u schyłku XVIII wieku materiału znajdzie w bród.
Jakby komuś się marzył felieton o rządach PiS w historycznym kostiumie, u schyłku XVIII wieku materiału znajdzie w bród.
Dla obecnej władzy TK jako instytucja kontrolująca ich działania nie istnieje.
Kaczyński wytresował swoich ludzi tak, że na polecenie: „Skacz!” Ziobro i Waszczykowski szybciutko odpowiadają: „Jak wysoko?”.
Prezes TK sięgnął po znaczone karty, którymi do tej pory grali jego przeciwnicy.
Ujawniona przez taśmy arogancja władzy PO została przelicytowana przez PiS.
Nie jest prawdą, jakoby „piłka była po stronie prezydenta”. Przeciwnie, piłka jest po stronie TK.
Trybunał nie zdecydował się na odważną interpretację prawa.
Sędziowie Trybunału nie mają wyboru. Postępując inaczej naruszą Konstytucję.
PiS niczego nie ukrywa: rozpieprzymy TK, wypieprzymy was z mediów, sądów, a w końcu i z kraju.
Trybunał Konstytucyjny wielokrotnie okazał się instytucją, która broni społecznych praw obywateli, także tych najsłabszych.