Naukowcy zwlekali, ale dziś są pewni: Izrael dopuszcza się ludobójstwa
„Nie ma nikogo, kogo dorobek naukowy szanuję, a kto nie uważa działań Izraela za ludobójstwo”.
Test sumienia zachodniego świata.
„Nie ma nikogo, kogo dorobek naukowy szanuję, a kto nie uważa działań Izraela za ludobójstwo”.
Podczas trwania tegorocznego finału Eurowizji Izrael zdążył zamordować 130 Palestyńczyków, w tym 30 dzieci. Jak to się stało, że wygrał konkurs publiczności?
Ponury dowcip polega na tym, że konsekwentne opieranie się na logicznym rozumowaniu prowadzi do szaleństwa.
Żeby doszło do katastrofy, państwa nie muszą robić nic – tylko akceptować fakty dokonane.
Dziesiątki tysięcy zamordowanych Palestyńczyków czy setki poddane wymuszonym amputacjom to nie temat, z którym izraelski czytelnik empatyzowałby po kilkunastu miesiącach wojny.
Wznowione przez Izrael 18 marca ludobójstwo jest skrupulatnie dokumentowane i relacjonowane w mediach społecznościowych. Nie będziemy mogli powiedzieć, że „nie wiedzieliśmy”.
ONZ wezwała Izrael do pozwolenia uchodźcom na powrót do swoich domów, restytucję zajętej własności i odszkodowanie za zniszczenia. Jako że zagroziłoby to żydowskiej większości w Izraelu, postanowiono zignorować rezolucję.
W świecie, w którym żywioły izraelski i palestyński są sobie wrogie, nie ma niczego bardziej znienawidzonego niż wizja miłości na przekór tej narracji.
Perspektywa wyścigu demograficznego jest bezduszna i przerażająca: w tym ujęciu ciała Izraelczyków i Palestyńczyków są pośrednio własnością narodu. Kobiety stają się głównie inkubatorami, mężczyźni – mięsem armatnim w niekończącej się wojnie.
Czy opóźnienie w wymianie 36 zakładników samo w sobie okaże się wystarczającym powodem, by poświęcić kolejne dziesiątki, jeśli nie setki izraelskich żołnierzy, którzy zginą, jeśli porozumienie upadnie?