Ostatnie Pokolenie: Gdy widzicie dłoń przyklejoną do asfaltu, pamiętajcie, że drugą wyciągamy do was
Historia pokazuje, że obrona fundamentalnych wartości wymagająca rewolucyjnych zmian skłaniała wielu do sięgania po przemoc.
Są ludzie, którzy chcą coś zmienić i nie pytają o pozwolenie. Kibicujemy im, choć nie bezkrytycznie. Śledzimy protesty, strajki, inicjatywy społeczne.
Historia pokazuje, że obrona fundamentalnych wartości wymagająca rewolucyjnych zmian skłaniała wielu do sięgania po przemoc.
– 10 stycznia 2025 roku narodziła się w Wenezueli dyktatura klasowa – mówi mi González Antonio González Plessmann, który w Caracas organizuje lewicową opozycję przeciwko Maduro.
Wciąż jeszcze nie da się wprost nazwać udzielania pomocy przestępstwem, ale istnieje mnóstwo sposobów na dręczenie ludzi udzielających pomocy przez instytucje państwa.
Mamy teorię i praktykę, by prowadzić ruch, który ciągle zyskuje na znaczeniu i umie wykorzystać nagłe wydarzenia. Jeśli mogę wam czegoś życzyć w tym roku, to przyjścia na spotkanie Ostatniego Pokolenia i zaangażowania się w obywatelski opór.
Marianna Schreiber zaatakowała gaśnicą aktywistę, Sławomir Mentzen wyzywa Ostatnie Pokolenie od wariatów, a premier Tusk wzywa służby do reagowania na protesty klimatyczne. Czy wszyscy powinniśmy się bać?
Skonfrontujcie się z podstawowym argumentem, który stawia człowiek przyklejony do Wisłostrady: „Jestem tutaj dla moich wartości, robię coś dobrego”.
Zaprosiliśmy osoby z Ostatniego Pokolenia na nasze łamy, by stworzyć przeciwwagę dla gniewnej narracji, gróźb i potężnej machiny propagandowej, wspieranej przez rząd, lobby paliwowe i prawicowe media.
Dźwięk syreny alarmowej też jest irytujący. Alarm ma wybić z rytmu, z codzienności. Musi być drastyczny, musi uwierać – mówi dziennikarka wspierająca blokady Ostatniego Pokolenia.
Reakcja premiera Polski na sporadyczne protesty drogowe grupki młodych ludzi jest jednak czymś kuriozalnym i wywołującym głębokie zażenowanie. „Womp womp” – mogłaby powiedzieć posłanka Wanda Nowicka.
29 października Karola Kosecka i innymi osobami opiekuńczymi i aktywistycznymi pojawiła się pod sejmem, by ponownie zwrócić uwagę polityków na problemy OzN i ich opiekunów – jednej z najbardziej marginalizowanych grup w kraju.