Zwalczanie nierówności to wybór polityczny
Skrajna bieda będzie istnieć tak długo, jak długo będą się pogłębiać nierówności dochodowe i majątkowe. Ale nierówności nie są nieuniknione.
1 procent ludzkości posiada więcej pieniędzy i wpływów niż pozostałe 99 procent. Opowiadamy o świecie z perspektywy tych ostatnich. Piszemy o walce klas, pracy i gospodarce.
Skrajna bieda będzie istnieć tak długo, jak długo będą się pogłębiać nierówności dochodowe i majątkowe. Ale nierówności nie są nieuniknione.
Dla odpowiedzialnych za niszczenie planety korporacji nie ma nic prostszego niż zrzucić winę na osoby o niewielkiej świadomości ekologicznej. I tak też robią.
Kobiety w piłce nożnej zarabiają mniej, bo przynoszą mniejsze dochody i zapewniają mniejszą oglądalność niż mężczyźni – przekonują wyznawcy kapitalizmu. To wystarczający powód, żeby płacić im mniej?
Prawdziwym źródłem polaryzacji w Europie są nierówności ekonomiczne między krajami unijnego Zachodu a tymi na Wschodzie i na Południu Unii.
Równość praw jest zaprzeczeniem darwinistycznej walki o przebicie się w dżungli ludzkich relacji. To nie kobiety powinny się wpychać, swoją siłą i tupetem, do paneli i rad programowych.
Wskaźniki zrównoważonego rozwoju znów świecą na czerwono, a tymczasem nowym prezesem Banku Światowego został człowiek Trumpa – David Malpass.
Na całym świecie wskaźniki ubóstwa spadają, ale wciąż rosną w Afryce Subsaharyjskiej. Tak, najlepiej byłoby, gdyby problem ekstremalnej biedy w Afryce mógł zostać rozwiązany przez Afrykanów, ale na razie nie jest.
Większość ludzi sądzi, że świat powinien być i jest urządzony według zasad merytokracji. Tymczasem wiara w merytokrację jest nie tylko fałszywa, ale i społecznie szkodliwa.
Europa Zachodnia dosłownie eksportuje zanieczyszczenie powietrza na peryferie UE. Zielona transformacja jest luksusem dla bogatych, a biednym pozostaje katastrofa ekologiczna.
25 tysięcy złotych dotacji kapitałowej na 18. urodziny – to pomogłoby młodym znacznie bardziej niż zwolnienie ich z PIT.