Koronawirus: nie taki egalitarny, jak go malują
Tak jak w jednej chwili świat przerzucił całą energię na walkę z katastrofalnymi skutkami pandemii COVID-19, tak samo pilnie trzeba podejść do zwalczania nierówności.
1 procent ludzkości posiada więcej pieniędzy i wpływów niż pozostałe 99 procent. Opowiadamy o świecie z perspektywy tych ostatnich. Piszemy o walce klas, pracy i gospodarce.
Tak jak w jednej chwili świat przerzucił całą energię na walkę z katastrofalnymi skutkami pandemii COVID-19, tak samo pilnie trzeba podejść do zwalczania nierówności.
System wsparcia dla bezdomnych został zawieszony, ale życie na ulicy nie przeniosło się do żadnego domu.
Koronawirus przypomina uprzywilejowanej części świata, jak to jest być na co dzień stygmatyzowanym.
Dla trzech milionów dzieci na Wyspach szkoła jest jedynym miejscem, gdzie można się przyzwoicie najeść.
Ekskluzywne bunkry, vipowskie izolatki, aparatura medyczna i maski Bane’a. Zamożni Amerykanie mają taką fantazję, że żyć, nie umierać.
My, którzy na swoje 50 metrów i 12-letnią skodę musimy pracować przez 30 lat. Żeby zgromadzić taki majątek jak Dominika Kulczyk, musielibyśmy odkładać co miesiąc całą pensję przez 300 tysięcy lat.
Po co się zajmować losem biednych, skoro oni sami mogą poprawić swój byt, jeśli tylko zechcą?
Dostęp do opieki medycznej w Polsce jest wyjątkowo nierówny. W mało którym kraju rozwiniętym to, ile zarabiasz, ma tak duży wpływ na to, czy otrzymasz pomoc lekarską.
Katastrofa wywołana globalnym ociepleniem sprawi, że nadużyć wobec kobiet będzie nie tylko więcej, ale zaczną one przybierać coraz bardziej brutalne formy.
A wy co? Nadal dogmat nieingerencji w mechanizmy rzekomo racjonalnego rynku?