W 2008 uratowaliśmy banki. W 2021 czas uratować planetę
Pandemia koronawirusa to nieodosobniony przypadek – to jeden ze skutków ubocznych systemu ekonomicznego.
Planeta się grzeje, bo ktoś zarabia, a ktoś inny milczy.
Pandemia koronawirusa to nieodosobniony przypadek – to jeden ze skutków ubocznych systemu ekonomicznego.
O mapie wycinek, która wkurzyła Lasy Państwowe, rozmawiamy z jej współautorką, Martą Jagusztyn.
Regionalne plany transformacji nie mogą być przygotowane na ostatnią chwilę i przywiezione mieszkańcom do „konsultacji” w teczce ze stolicy województwa czy kraju.
Sektor energetyczny zdominowany jest przez rządy państw i instytucje finansowe. To one będą głównymi aktorami transformacji. Jeżeli chcemy przetrwać, wykorzystajmy realnie istniejące instrumenty polityki energetycznej, dostępne tu i teraz.
Choć wizja Polski, gdzie każdy jest wytwórcą i odbiorcą jednocześnie, jest piękna, to niestety jest koncepcją w najbliższym czasie nierealną.
Wbrew patriotycznym deklaracjom ani bezpieczeństwo energetyczne, ani ceny prądu, ani nawet los górniczych regionów nie są głównym zmartwieniem rządu.
Transformację energetyczną trzeba prowadzić lokalnie. Niestety, państwo nie ułatwia samorządom tego zadania. Na szczeblu centralnym panuje nieudolność i chaos.
Na betonowanie polskich rzek poszły miliony euro, ale i bez pieniędzy z Brukseli, za to na koszt podatnika, rodzime instytucje niszczą rzeki w zatrważającym tempie.
Niech politycy i rządy inwestują w rosnące roślinne rynki, nieważne, czy dla własnych ambicji w tym wyścigu, czy z troski o zwierzęta i klimat.
Chcemy przetrwać jako jednostki i jako gatunek. Dlatego potrzebujemy zgody – ze sobą, a przede wszystkim z naturą – mówi nam Kamil Wyszkowski z United Nations Global Compact Network Poland.