Populizm może wrócić. Ratunkiem jest dochód podstawowy
Jeśli lewica ma zapobiec powstaniu neoliberalnej antyutopii, musi przestać tylko łatać nierówności. Czas na demontaż kapitalizmu rentierów.
Myślenie to forma oporu.
Jeśli lewica ma zapobiec powstaniu neoliberalnej antyutopii, musi przestać tylko łatać nierówności. Czas na demontaż kapitalizmu rentierów.
Na całym świecie czas wolny sukcesywnie skraca się od 60 lat i stąd między innymi fala depresji i samobójstw, wynik niemożności bycia sobą w świecie.
Czy naprawdę chcemy wybierać, kto ma umrzeć? Albo żeby robiły to za nas maszyny?
Cel polityki klimatycznej to dobre – czyli dostatnie i bezpieczne – życie dla wszystkich. To jednak nie to samo co życie „fajne”, pełne gadżetów i konsumpcji na pokaz.
Nie spieramy się o przyszłość, o podatki, o to, na co wydawać pieniądze z budżetu, ale o to, kto jest dobry, a kto zły.
Czy faktycznie żyjemy w świecie, który produkuje tak wiele dóbr, że wszyscy możemy żyć w dobrobycie, ale bez wzrostu?
Kapitalizm jest jak bestia, którą każdego dnia musimy karmić naszą pracą.
Byłoby szkoda zmarnować kryzys, wracając do modelu, który doprowadził nas do klimatycznej katastrofy.
Twierdząc, że dochód podstawowy oznacza likwidację państwa opiekuńczego, autorzy dzielą się swoimi uprzedzeniami, lękami i fantazjami niezwiązanymi z naukowym oglądem świata.
Przyszła pandemia, a wraz z nią ożywienie debaty o bezwarunkowym dochodzie podstawowym. Mówi się o zaletach tego rozwiązania. Wymieńmy więc też wady.