A gdyby tak zlikwidować państwo? To nie żart, a ekonomia według Ryszarda Petru
Jeśli rząd zrealizuje pomysł Ryszarda Petru, publiczna opieka medyczna padnie na twarz, ale za to nie będziemy też mieli silnej armii.
Światem rzadzą pieniądze, ale gospodarka nie jest po to, żeby nieliczni mogli się bogacić, ale żeby wszyscy mieli co jeść.
Jeśli rząd zrealizuje pomysł Ryszarda Petru, publiczna opieka medyczna padnie na twarz, ale za to nie będziemy też mieli silnej armii.
Skoro tak bardzo wszystkim nam zależy na wolnej niedzieli, to dlaczego tysiące Polaków otwierają wtedy swoje sklepy, aby dorobić?
Viktor Orbán stawia wszystko na jedną kartę: współpracy z Chinami, i to więcej niż gospodarczej.
Jakoś mało komu przychodzi do głowy, że wysoki deficyt budżetowy można zniwelować lub w ogóle zlikwidować nie tylko cięciem wydatków, ale też zwiększeniem dochodów budżetowych. Czyli podniesieniem podatków.
Ryszard Petru odkrył, że w Żabce jest drożej niż w Biedronce. Przytłaczająca większość Polek i Polaków odkryła to jednak już dawno.
Posiadacze kapitału boją się postępu, więc próbują nam wmówić, że postęp nie jest możliwy. To kłamstwo.
Zmiana równowagi sił w europarlamencie będzie także oznaczać powrót surowej polityki zaciskania pasa.
Zdecydowana większość lokatorów wynajmuje mieszkanie z konieczności, a nie dlatego, że uważa to za najlepsze dla siebie rozwiązanie.
Neoliberalizm to sposób, w jaki kapitał próbuje rozwiązać swój największy problem – problem nazywany demokracją.
Zwalnianie kilku tysięcy pracowników w poczcie i wysłanie jednej trzeciej załogi na postojowe w PKP Cargo wygląda już jednak na usuwanie wyrostka robaczkowego przy pomocy maczety. Pewnie się da, tylko pacjent może tego nie przeżyć.