„Miejsca, które nie mają znaczenia”. Elity mają problem z politycznymi wyborami peryferii
Dlaczego dawna klasa robotnicza i niższa klasa średnia przestają uznawać społeczne i kulturowe normy narzucane im przez wielkomiejskie elity?
Dlaczego dawna klasa robotnicza i niższa klasa średnia przestają uznawać społeczne i kulturowe normy narzucane im przez wielkomiejskie elity?
W kryzysie limity długu publicznego poszły w odstawkę. Dziś niejednemu politykowi Unii marzy się jednak powrót do surowego rygoru oszczędzania.
Francuskie sądy często uniewinniają robotników, którzy podczas strajku przetrzymują swoich przełożonych, bo uznają, że zagrożenie utratą pracy jest sytuacją ekstremalną.
Jednoznaczne poparcie Marine Le Pen dla listu protestacyjnego generałów zaskoczyło nawet niektórych sympatyków Zjednoczenia Narodowego.
Oburzeni Francuzi pytają, czy sądy dały właśnie obywatelom „licencję na zabijanie”. Wystarczy upalić się przed zabójstwem i żadnej odpowiedzialności karnej nie będzie.
Jeszcze do niedawna nad Sekwaną relacje seksualne dojrzałych dorosłych z nastolatkami nie były tajemnicą, a czołowi intelektualiści apelowali nawet o ich całkowitą dekryminalizację.
Dekada oswajania nacjonalizmu przynosi we Francji owoce.
Studenci wzięli sprawy w swoje ręce, rozpoczynając protesty, które skłoniły rząd do realizacji części ich postulatów.
W Polsce robienie z mniejszości muzułmańskiej kozła ofiarnego już dawno wyszło z mody. Na czasie są ataki na społeczność LGBT lub feministki. Jednak razem z kolejnym kryzysem migracyjnym temat islamu powróci.
Wyniosła statua Republiki stanowiła znakomite tło dla policji atakującej demonstrantów w ponuro zapadającym zmierzchu i chmurze gazu łzawiącego.