Jedyną odpowiedzią na kryzys klimatyczny jest przyroda
Kryzysu klimatycznego nie da się rozwiązać technologicznymi wynalazkami. Szukajmy ratunku w tym, co już mamy – w drzewach, glebie i bioróżnorodności.
O tym, czyja moc napędza świat i kto płaci rachunek za transformację.
Kryzysu klimatycznego nie da się rozwiązać technologicznymi wynalazkami. Szukajmy ratunku w tym, co już mamy – w drzewach, glebie i bioróżnorodności.
Mamy do czynienia z walcem postępu, który miażdży i zjada codziennie takie ostoje dzikości, które zsumowane mogłyby tworzyć mały park narodowy.
Polskie społeczeństwo popiera utrzymanie ambicji klimatycznych przez Unię, ale oczekuje zmian, które zagwarantują obywatelom poczucie bezpieczeństwa i sprawiedliwości.
W ciągu zaledwie 10 lat w Delcie Nigru doszło do 10 tysięcy wycieków ropy. Teraz Shell próbuje uciec przed odpowiedzialnością.
Viktor Orbán stawia wszystko na jedną kartę: współpracy z Chinami, i to więcej niż gospodarczej.
Naszym celem powinno być przede wszystkim zwiększanie udziału transportu pasażerskiego, a nie promowanie pojazdów osobowych, nawet jeśli jeżdżą na prąd.
Wiele osób sądzi, że obecne spiętrzenie kryzysów to jedynie trudny okres przejściowy. Nie musi tak być.
Jeszcze przez chwilę państwo będzie dopłacało do rachunków za prąd, ale w przyszłym roku wrzuci wszystkich na głęboką wodę.
Gdyby jednak spróbować geoinżynierii jako sposobu na kryzys klimatyczny – co mogłoby pójść nie tak?
Prawica wykorzystuje koszty społeczne wynikające z obecnego – neoliberalnego – kształtu polityki klimatycznej do podważenia sensu całej transformacji energetycznej. Nie idźmy tą drogą.