Koronawirus i przedsiębiorcy: jak trwoga, to do państwa
Nie może być tak, że biznes wykorzysta obecną panikę do przeforsowania rozwiązań, na które nikt w normalnych czasach by się nie zgodził.
Nie może być tak, że biznes wykorzysta obecną panikę do przeforsowania rozwiązań, na które nikt w normalnych czasach by się nie zgodził.
Izolacja nie służy do tego, by nas – w miarę zdrową większość społeczeństwa – chronić przed śmiertelnym zagrożeniem, ale żeby tych, którzy są w grupie ryzyka, chronić przed nami, którzy moglibyśmy wirusa roznosić.
#DigitalStrike to nowy hasztag dla obrońców klimatu.
Być może kryzys związany z koronawirusem przyniesie refleksję, że państwo nie jest narzędziem opresji, lecz troski i opieki. I że warto dbać o jego instytucje.
Chińska klasa średnia właśnie sobie uświadamia, jak bardzo jest bezradna w ustroju, dla którego utrzymanie władzy jest ważniejsze niż dobrostan obywateli.
Od skuteczności państwa zależy, czy nie zaczniemy setkami umierać.
Mam wrażenie, że część lewicy liczy na to, że przez kryzys wokół koronawirusa wywróci się cały kapitalizm. Nie jest to najmądrzejsza postawa.
W viralowym poście na Facebooku ekspert ds. chorób zakaźnych dr Abdu Sharkawy z Toronto apeluje o zastąpienie zbiorowej paniki zdrowym rozsądkiem, umiarem i ludzką empatią.
W przeciwieństwie do osób posiadających pieniądze przedstawiciele klasy pracującej będą musieli stanąć przed trudnym wyborem: albo ubóstwo, albo ryzyko zarażenia.
Epidemia SARS z 2003 roku i obecny koronawirus sięgają tzw. mokrych targowisk w Chinach – bazarów, gdzie żywe zwierzę kupowane przez klienta jest zabijane na miejscu.