Ochrona obywateli czy dyktatura? Burza we Francji po wprowadzeniu przepustki sanitarnej
To, co u nas jest jedynie czarnym snem antyszczepionkowców, właśnie staje się rzeczywistością we Francji.
To, co u nas jest jedynie czarnym snem antyszczepionkowców, właśnie staje się rzeczywistością we Francji.
Zapytani o przyczyny braku dobrej pracy francuscy respondenci dwukrotnie częściej winią globalizację i outsourcing niż nowe technologie.
Nie tylko z powodu klęski na Euro. Przy okazji każdego kolejnego turnieju pojawiają się rasistowskie żarty o „reprezentacji Afryki”.
Dlaczego dawna klasa robotnicza i niższa klasa średnia przestają uznawać społeczne i kulturowe normy narzucane im przez wielkomiejskie elity?
W kryzysie limity długu publicznego poszły w odstawkę. Dziś niejednemu politykowi Unii marzy się jednak powrót do surowego rygoru oszczędzania.
Francuskie sądy często uniewinniają robotników, którzy podczas strajku przetrzymują swoich przełożonych, bo uznają, że zagrożenie utratą pracy jest sytuacją ekstremalną.
Jednoznaczne poparcie Marine Le Pen dla listu protestacyjnego generałów zaskoczyło nawet niektórych sympatyków Zjednoczenia Narodowego.
Oburzeni Francuzi pytają, czy sądy dały właśnie obywatelom „licencję na zabijanie”. Wystarczy upalić się przed zabójstwem i żadnej odpowiedzialności karnej nie będzie.
Jeszcze do niedawna nad Sekwaną relacje seksualne dojrzałych dorosłych z nastolatkami nie były tajemnicą, a czołowi intelektualiści apelowali nawet o ich całkowitą dekryminalizację.
Dekada oswajania nacjonalizmu przynosi we Francji owoce.