Wspieraj Wspieraj Wydawnictwo Wydawnictwo Dziennik Zaloguj się Zaloguj się

Zimą Gaza walczy o przetrwanie, a Izrael znów ogranicza pomoc humanitarną

awet 90 proc. mieszkańców Gazy zostało zmuszonych do opuszczenia swych domów. Teraz koczują w wilgotnych i mokrych namiotach, nie mając pewności, czy i kiedy powróci pełnoskalowa wojna. W samym tylko październiku 2025 roku ok. 13 tys. namiotów zawaliło się w wyniku gwałtownych opadów deszczu.

Kontekst

Uwaga świata odwróciła się od Strefy Gazy, informację o zawieszeniu broni uznano za koniec wojny. Porozumienie jest jednak nieustannie łamane, a Izrael nakłada kolejne ograniczenia na pomoc humanitarną, jednocześnie poszerzając wbrew ustaleniom strefę działań militarnych i mordując osoby, które przekraczają wyznaczoną granicę, w tym dzieci.

Walka

Do Polski zawitała jedna z najmroźniejszych od lat zim. W miastach na terenie całego kraju utrzymuje się gruba pokrywa śnieżna. Zima w Strefie Gazy, choć łagodniejsza, stanowi ogromne wyzwanie dla zamieszkujących ją ludzi. Zgodnie z najnowszymi danymi biura ds. koordynacji spraw humanitarnych przy ONZ co najmniej 1,48 miliona osób w Gazie nie ma dostępu do bezpiecznego schronienia.

„Toniemy w błocie”

Wielu Palestyńczyków, którzy stracili domy w wyniku ofensywy Izraela, zmuszonych jest do życia w namiotach, podatnych na warunki pogodowe i niezapewniających odpowiedniego schronienia. Namioty rozbijane są zwykle na gołej ziemi, która o tej porze roku zamienia się w kleiste błoto. Jak informuje biuro humanitarne ONZ, w samym tylko październiku 2025 roku nawet 13 tys. namiotów zawaliło się w wyniku gwałtownych opadów deszczu.

– Na przełomie stycznia i lutego temperatury w ciągu dnia wynoszą średnio 16-18°C – mówi Jakub Belina-Brzozowski, koordynator komunikacji przy Polskiej Misji Medycznej, organizacji pomagającej palestyńskim cywilom w Strefie Gazy. – Opady deszczu są niewielkie, a pogoda stopniowo się ociepla. Problemem pozostają noce, gdy temperatura spada do 9-10°C. Namioty nie są ogrzewane i nie zapewniają odpowiedniej ochrony przed chłodem. Dochodzi do przypadków hipotermii. Zdarzają się zgony, głównie wśród dzieci.

„Bracie, moja rodzina i ja toniemy w błocie” – pisał mi na początku stycznia Ishaq, mieszkaniec Chan Junus w Strefie Gazy „Nasz namiot został rozerwany przez wiatr. Jesteśmy w bardzo trudnej sytuacji, bo znajdujemy się blisko morza. Dzieci mojego brata nie mogą wytrzymać zimna”.

Czytaj także Izraelscy lekarze alarmują: więzienia dla Palestyńczyków to obozy śmierci Aleksander Kamkow

Ishaq wysyła mi nagrania, na których widać, jak jego rodzina próbuje przetrwać zimę. Krewni wylewają kubłami wodę z wnętrza namiotu, gdzie sięga im do kostek. Wszyscy mają na sobie cienkie ubrania. Z nieba leją się strumienie wody. Namioty, sklecone naprędce z dostępnych kawałków materiału, są dziurawe, przeciekają i nie chronią przed porywistym wiatrem.

– Kolejnym problemem jest brak infrastruktury odpowiedzialnej za retencję wody w centrach dla osób wewnętrznie przemieszczonych – mówi Magdalena Foremska, koordynatorka pomocy natychmiastowej w Polskiej Akcji Humanitarnej (PAH). – W obozach dochodzi do podtopień, zalewania namiotów. Cały dobytek w nich zgromadzony, jak koce, materace i przyrządy kuchenne, jest przemoknięty.

Od kilku dni niebo w mieście Gaza jest bezchmurne, a temperatura w ciągu dnia dochodzi do 20 stopni. Jednak jeszcze 9 stycznia przez Strefę przeszły gwałtowne burze, które zabiły co najmniej trzy osoby. UNICEF ostrzega, że w warunkach braku odpowiedniego schronienia i niedoboru opału zimowe warunki pogodowe, a zwłaszcza niskie temperatury nocą, narażają setki tysięcy ludzi na wychłodzenie. Błoto, które zalega w palestyńskich obozowiskach, pozostanie mokre i lepkie przez wiele tygodni, nawet jeśli łagodna pogoda utrzyma się przez dłuższy czas.

– Brakuje miejsc zapewniających bezpieczne warunki bytowe. Większość osób, które straciły domy, korzysta z namiotów i prowizorycznych plandek, których liczba jest niewystarczająca – zarówno pod względem ochrony przed niskimi temperaturami nocą, jak i w odniesieniu do skali potrzeb. Warunki, w których muszą żyć Palestyńczycy, są niebezpieczne dla zdrowia i urągają ludzkiej godności – mówi Jakub Belina-Brzozowski.

Jak informuje Middle East Monitor, tylko w grudniu w Gazie 25 osób zmarło w wyniku wychłodzenia i chorób spowodowanych niską temperaturą. Aż 21 spośród nich nie skończyło 18 roku życia. W grudniu 2025 roku odnotowano również około 4900 nowych przypadków skrajnego niedożywienia. Ciągły niedobór żywności w połączeniu z fatalnymi warunkami pogodowymi sprawia, że miliony mieszkańców Gazy narażone są na śmierć i zagrażające życiu choroby.

W Gazie nadal brakuje jedzenia i czystej wody

2 marca 2025 roku Izrael jednostronnie wznowił działania wojenne w Gazie. Jednocześnie objął ją ścisłą blokadą, uniemożliwiając organizacjom pomocowym dostarczanie żywności. Kontrolę nad dystrybucją przejęła kierowana przez Amerykanów prywatna firma Gaza Humanitarian Foundation. Na skutek decyzji Izraela liczba punktów dystrybucji żywności spadła w marcu 2025 roku do jedynie czterech na terenie całej Strefy.

Warunki blokady zostały złagodzone wraz z podpisaniem porozumienia o zawieszeniu broni w październiku 2025 roku. Zgodnie z jego postanowieniami zezwolono na dostarczenie do Gazy większej ilości pomocy humanitarnej, głównie przez położone przy granicy z Egiptem przejście Kerem Szalom. 2 lutego częściowo otwarto przejście w Rafah, na razie jedynie dla pieszych. Dzięki poluzowaniu blokady dostępność żywności w Gazie poprawiła się względem stanu sprzed zawieszenia broni, jednak syty i pełnowartościowy posiłek pozostaje trudno dostępnym luksusem.

Czytaj także Trotyl, czyli polski środek zbrodni. Czy Nitro-Chem trafi przed MTK? Karolina Cieślik-Jakubiak

– Większość́ mieszkańców może spożyć́ dwa posiłki dziennie, ale wciąż jedna na pieć rodzin w Gazie je tylko raz na dobę – mówi Magdalena Foremska. – Problemem jest też niewielkie zróżnicowanie docierającej żywności. Głównym produktem dostępnym na rynku jest mąka, od czasu do czasu można dostać jakieś konserwy. Taka dieta nie dostarcza wystarczających ilości witamin, mikroelementów i makroelementów, potrzebnych do regeneracji wycieńczonego organizmu. Sprawę dodatkowo komplikują przerwy w dostawach prądu. Ten dostępny jest głównie z przenośnych generatorów spalinowych. W konsekwencji Palestyńczycy nie mogą korzystać z lodówek i chłodni elektrycznych, a to wyklucza przechowywanie świeżych pokarmów podatnych na psucie, takich jak mięso, owoce i warzywa.

– Dostępność żywności na rynku wyraźnie wzrosła, jednak w przeważającej mierze pochodzi ona z obrotu komercyjnego – komentuje Belina-Brzozowski. – W praktyce oznacza to, że choć produkty są fizycznie dostępne, pozostają poza zasięgiem finansowym znacznej części mieszkańców. Nadal spotykamy się z przypadkami niedożywienia na miejscu, szczególnie wśród dzieci. Dobra wiadomość jest taka, że jego skala spadła i nie ma już zagrożenia śmiercią z głodu, tak jak jeszcze kilka miesięcy temu.

Poważnym problemem pozostaje też dostęp do wody pitnej. W styczniu Oxfam opublikował wyniki sondy przeprowadzonej zimą wśród mieszkańców muhafaz Gaza i Chan Junus. Okazuje się, że dla 89 proc. gospodarstw domowych jedynym źródłem czystej wody są dostawy beczkowozami, co „wystarcza jedynie na przetrwanie”. Oxfam szacuje, że 80 proc. infrastruktury wodonośnej Gazy uległo zniszczeniu. W północnej Strefie średnia dzienna ilość wody na mieszkańca wynosi 3 litry, podczas gdy oficjalnie zalecanym przez WHO minimum jest 15 litrów. Rodziny wykorzystują wodę przede wszystkim do spożycia i gotowania – na higienę nie starcza. To prowadzi do zwiększonej zapadalności na choroby. We wspomnianym raporcie 84 proc. gospodarstw domowych zadeklarowało, że w ostatnim czasie doszło w nich do przypadków chorób zakaźnych.

– Infrastruktura wodno-sanitarna w Gazie została prawie całkowicie zniszczona – mówi Magdalena Foremska z PAH. – Dostęp do wody i sanitariatów pozostaje znikomy, a w ruinach Gazy zalegają szczątki zabitych i pozostałości po obecności ludzi. Dlatego pojawiły się myszy i szczury, których obecność tworzy zagrożenie dla zdrowia mieszkańców. Do tego nie ma podstawowych produktów kosmetycznych czy zestawów menstruacyjnych dla kobiet.

Niedostępności czystej wody starają się przeciwdziałać organizacje pożytku publicznego. Polska Akcja Humanitarna obecnie realizuje w Strefie Gazy dwa projekty, z czego jeden polega właśnie na zaopatrywaniu uchodźców wewnętrznych w wodę.

„Żółta strefa” stale się powiększa

Od momentu ogłoszenia zawieszenia broni armia izraelska zabiła w Strefie Gazy ponad 500 osób. Odnotowano także 1145 przypadków naruszenia warunków zawieszenia broni przez Izrael.

Na mocy porozumienia z października zeszłego roku armia wycofała się do tzw. żółtej strefy, czyli obszaru odpowiadającego około 57 proc. terytorium Strefy Gazy. Obejmuje on pas ziemi przy granicy z Izraelem i Egiptem. W rozumieniu IDF żółta strefa pozostaje obszarem działań wojennych, a izraelscy żołnierze bez ostrzeżeniaotwierają ogień do Palestyńczyków, którzy próbują ją przekroczyć. Jeszcze w październiku 2025 roku minister obrony Isra’el Katz ogłosił, że każdy, kto zbliży się do granicy żółtej strefy, „spotka się z ostrzałem”.

Jak donosi BBC, w ostatnich tygodniach IDF jednostronnie poszerzyło obszar żółtej strefy, przesuwając znaczniki graniczne o kilkaset metrów w głąb na jej północnym obszarze. Część miasta Bajt Lahija znalazła się ponownie pod kontrolą Izraela.

– Izraelskie siły zbrojne nadal prowadzą naloty powietrzne oraz działania militarne na zachód od „żółtej linii”, a wyburzenia na wschód od niej – mówi Jakub Belina-Brzozowski. – Wciąż giną cywile, w tym dzieci zbliżające się do wyznaczonej strefy, której obszar stale się powiększa.

Jak dotąd strona izraelska nie skomentowała doniesień o przesuwaniu granicy „żółtej strefy” w głąb Gazy. Dotychczasowe wypowiedzi każą jednak przypuszczać, że leży za tym chęć poszerzenia terytorium kontrolowanego przez Izrael, podobnie jak miało to miejsce w przypadku poszerzenia strefy okupacyjnej w Syrii w grudniu 2024 roku. Pod koniec 2025 roku szef Sztabu Generalnego IDF Eyal Zamir oświadczył, że żółta linia będzie „nową granicą Izraela”. Jak donosi izraelskie Centrum Prawne na rzecz Wolności Przemieszczania Się „Gisha”, większość pól uprawnych na terenie Strefy Gazy znajduje się obecnie pod kontrolą Izraela. Zdaniem aktywistów z „Gishy”ma to na celu odizolowanie Palestyńczyków od źródła utrzymania i pogorszenie i tak już fatalnej sytuacji bezpieczeństwa żywnościowego w Gazie.

Czytaj także Od Bilala Ghanana do ciał z Khan Younis. Izrael i zarzuty o kradzież organów Karolina Cieślik-Jakubiak

– Obecność IDF znacząco komplikuje również dostarczanie pomocy humanitarnej. Pracownicy organizacji pomocowych muszą przemieszczać się przez strefy objęte operacjami wojskowymi, aby dotrzeć do potrzebujących – mówi Jakub Belina-Brzozowski. – Personel medyczny podlega dodatkowym ograniczeniom. Lekarze wjeżdżający do Gazy mogą wwieźć ze sobą jedynie bardzo ograniczoną liczbę drobnych przedmiotów związanych z wykonywaniem swojej pracy. W punktach medycznych i szpitalach nadal brakuje podstawowego ekwipunku medycznego, zapasy wielu leków są wyczerpane.

Izrael przeciwko pomocy dla Gazy

Na początku roku Izrael zakazał 37 organizacjom pozarządowym prowadzenia działalności w Strefie Gazy. Zakaz dotknął m.in. Lekarzy Bez Granic, Norweską Radę ds. Uchodźców i Międzynarodowy Komitet Ratunkowy. Izrael oskarża te organizacje o zatrudnianie członków Hamasu i Palestyńskiego Dżihadu. Zgodnie z żądaniami strony izraelskiej, wskazane organizacje mają do 1 marca zakończyć prace na terenie Strefy.

Oficjalnym powodem wprowadzenia zakazu jest niedopełnienie obowiązku „podania dokładnych informacji o składzie osobowym organizacji, źródłach ich finansowania i operacjach na miejscu”. Zdaniem krytyków decyzja ma arbitralny charakter, a celem jest pogorszenie sytuacji humanitarnej w Gazie.

Na czarnej liście nie znajduje się żadna organizacja pomocowa z Polski, ale wykluczenie innych z pomagania w Strefie będzie miało wpływ na polskie wysiłki na miejscu. Stabilność systemu pomocy uzależniona jest od sprawnej współpracy wielu niezależnych podmiotów.

– Inni partnerzy międzynarodowi również próbują dostosować się do nowych warunków. Część opiera swoje działania głównie na lokalnym personelu, ograniczając obecność pracowników wymagających wiz pracowniczych – tłumaczy Belina-Brzozowski.

– Na szczęście nasze projekty realizowane we współpracy z partnerami w Gazie nie są̨ objęte zakazem – komentuje Magdalena Foremska z PAH. – Niepokoją nas jednak kryteria przyjęte przez stronę izraelską. Szczególnie to, że zakazem działalności objęte zostały doświadczone organizacje, niektóre z nich bardzo duże, jak CARE Palestine czy UNRWA. Obie są obecne w Gazie i na Zachodnim Brzegu od 1948 roku.  

„Mówi się o straconym pokoleniu”

Według informacji organizacji B’Tselem nawet 90 proc. mieszkańców Gazy zostało zmuszonych do opuszczenia swych domów po 7 października 2023 roku. Teraz koczują w wilgotnych i mokrych namiotach, nie mając pewności, czy i kiedy do Gazy powróci pełnoskalowa wojna. Ani czy znów nie zostaną zmuszeni do migracji, jeśli Izrael uzna miejsce ich przebywania za strefę działań wojennych.

Jak podaje UNICEF, w wyniku izraelskiego ostrzału w ciągu dwóch lat życie w Gazie straciło przeszło 20 tys. dzieci. To statystyki pochodzące z ministerstwo zdrowia Gazy, których prawdziwość była w czasie wojny wielokrotnie kwestionowana. Na początku tego roku „Haaretz” poinformował jednak, że są uznawane za adekwatne nawet przez izraelską armię.

Na kondycji dzieci odbiły się także skutki izraelskiej blokady trwającej do października zeszłego roku. W październiku UNICEF wraz z partnerami przeprowadził przesiewowe testy żywnościowe, które wykazały, że aż 9,1 proc. gazańskich dzieci cierpiało na skrajne niedożywienie. Brakowało też leków i paliwa potrzebnego do generowania prądu. W ramach embarga Izrael blokował nawet dostawę przyborów szkolnych. Pod koniec stycznia Reuters ogłosił, że ich dostawy zostały wznowione.

– Dopiero na początku tego roku do Gazy dotarły zestawy edukacyjne. 400 tys. dzieci po raz pierwszy od 2,5 roku mogło pójść́ do szkoły. Większość szkół uległa zniszczeniu, dlatego nauka często odbywa się w namiotach. Przerwa była tak długa, że mówi się już o straconym pokoleniu – mówi Magdalena Foremska.

Świat ze współczuciem spogląda na cierpienie gazańskich rodzin. Niestety, ich przyszłość leży w rękach Donalda Trumpa i jego świty. Ten zaś skupiony jest na snuciu megalomańskich wizji o budowie w Strefie ekskluzywnego kurortu zaprojektowanego przy użyciu AI. Planuje zamknąć mieszkańców Gazy w futurystycznym więzieniu, nazwanym dla niepoznaki „zaplanowaną społecznością”, w której ceną za dostęp do pomocy humanitarnej byłoby całkowite zrzeczenie się prywatności i życie pod stałą obserwacją izraelskich służb bezpieczeństwa.

Sytuacja w Gazie nie zmieni się na lepsze, dopóki nie zajdzie głęboka społeczna zmiana w Izraelu i na Zachodzie. W końcu to zachodnie społeczeństwa są współautorami palestyńskiej katastrofy – i głównie od nich zależy, czy Gaza dostanie szansę na lepsze jutro.

Komentarze

Krytyka potrzebuje Twojego głosu. Dołącz do dyskusji. Komentarze mogą być moderowane.

Zaloguj się, aby skomentować
0 komentarzy
Komentarze w treści
Zobacz wszystkie