Unia Europejska

Horror we Włoszech albo banalność rasizmu

zamach-macerata-rasizm-wlochy

W ubiegłą sobotę w niedużym mieście na włoskiej prowincji aktywista skrajnej prawicy otworzył ogień do przypadkowo spotkanych na ulicy Afrykanów. „Imigracja we Włoszech – oznajmił z rozmysłem dobierając słowa Berlusconi – to społeczna bomba!”. Tymczasem terrorystą mordującym niewinnych ludzi po raz kolejny okazał się biały mężczyzna o radykalnych, neofaszystowskich poglądach.

Włochom nawet w dobrych czasach trudno się uwolnić od zarazy prawicowego nacjonalizmu. Mimo dumy, jaką Italia czerpie z długich demokratycznych tradycji, kraj ten nigdy nie rozliczył się ze spuścizną swoich dwudziestowiecznych zbrodni. Wzbierający w Europie klimat ksenofobii w połączeniu z gorącym okresem przedwyborczym w ostatnich tygodniach sprawiły, że we Włoszech, jak w wielu innych krajach, skrajna prawica rośnie w siłę.

Osuszanie bagna bez wstawania z kolan. Za miesiąc wybory we Włoszech

Czarne koszule rozpiera energia. Po krążących w sferze publicznej koncepcjach z pogranicza eugeniki i po jawnie już faszystowskich propozycjach programowych przyszedł czas na rozlew krwi.

W ubiegłą sobotę dwudziestoośmioletni Luca Traini, niegdyś kandydat prawicowej partii Lega Nord (Liga Północna), powiązany ze skrajnie prawicowymi organizacjami Forza Nuova i CasaPound, wyjechał na ulice prowincjonalnego miasta Macerata w sennym zazwyczaj regionie Le Marche. Jedną rękę trzymał na kierownicy swojej alfy 147, w drugiej ściskał rękojeść niewielkiego glocka. Krążył wokół miasta w poszukiwaniu celu – „Nigeryjczyków”

Z początku zamierzał odnaleźć i zabić Innocenta Oseghale, lokalnego dealera narkotyków, postawionego przed sądem za to, że w ubiegłym miesiącu miał zamordować i poćwiartować Włoszkę, Pamelę Mastropietro. Jednak w ostatniej chwili Traini, jak sam mówi, „rozmyślił się” i postanowił się zemścić na całej zbiorowości imigrantów.

Sachs: Kto nas terroryzuje bronią? Biały, republikański mężczyzna, wyborca Trumpa

Ostatecznie ranił co najmniej sześcioro niewinnych Afrykanów z Nigerii, Ghany i Mali. Pięć innych osób, najprawdopodobniej także jego ofiar, nie zwróciło się o pomoc lekarską. Wydaje się, że Traini, gdy przejeżdżał i strzelał z dużej odległości, wybierał ofiary losowo, kierując się jedynie kolorem skóry. Zanim policja zdołała wyruszyć za nim w pościg, dotarł pod pomnik poległych żołnierzy, wzniesiony jeszcze za rządów faszystów. Tam go znaleziono, z włoską flagą zarzuconą na plecy i z ręką wyciągniętą w geście rzymskiego salutu. Gdy wsiadał do radiowozu, miał krzyczeć: „Viva l’Italia”.

Włoski faszysta Luca Traini. Fot. Carabinieri Macerata.
Włoski faszysta Luca Traini. Fot. Carabinieri Macerata.

To zdarzenie to coś więcej niż czyn szaleńca – choć Traini może na takiego wyglądać. To akt terroru, nie mniej znaczący niż ataki ISIS w wielkich europejskich stolicach. Z perspektywy kontynentu jest to najnowszy z całej serii takich incydentów, motywowany tą samą frustracją i nienawiścią, co zamach Darrena Osborne’a pod meczetem w londyńskim Finsbury Park czy antyimigranckie zamieszki w niemieckim Cottbus.

Radykalizacja islamu czy islamizacja radykalizmu? [Wybory we Francji]

O politycznym charakterze czynu Trainiego świadczy nie tylko zrozumiały lęk, jaki wywołał wśród nie-białych mieszkańców Włoch, ale i reakcje najbardziej prominentnych polityków w kraju.

Tuż po ataku Matteo Salvini z Lega Nord oświadczył bez owijania w bawełnę, że chociaż przemoc nigdy nie jest słusznym wyjściem, odpowiedzialność za to zdarzenie ponosi liberalna (jak mu się zdaje) polityka imigracyjna rządu, przez którą „konflikty społeczne są nieuniknione”. Wyraźnie i bez żenady puszczał w ten sposób oko do swoich radykalnie prawicowych wyborców, usiłując zbić kapitał polityczny na zamachu terrorystycznym. Tymczasem Silvio Berlusconi zrzucił maskę liberała i pokazał twarz jawnego despoty. Jeśli 4 marca wybory wygra włoska prawica, jego Forza Italia ma zażądać deportacji 600 tysięcy osób. „Imigracja we Włoszech” – oznajmił, z rozmysłem dobierając sowa – to społeczna bomba!”.

Terroryści? Do szesnastej garnitury, później kominiarki

Tego rodzaju reakcje można w najlepszym razie uznać za nieodpowiedzialne. W demokratycznym społeczeństwie nie powinno być na nie miejsca. A chociaż okoliczności zamachów dokonywanych przez „samotnych wilków” (jak nazywają ich media) są złożone, brak jednoznacznego potępienia ze strony wpływowych polityków wzmacnia logikę rasizmu, która popchnęła Trainiego do zbrodni.

Niemal równie niepokojąca co nasilenie prawicowej agresji jest bezsilność postępowej strony włoskiej sceny politycznej. Głosy potępienia i oburzenie, jakie wyrażają aktywiści, organizacje pozarządowe i część polityków, to o wiele za mało. Do wyborów zostało niewiele czasu, a w poczynaniach tak centrolewicowego rządu Partii Demokratycznej, jak i bardziej radykalnej lewicy trudno doszukać się oznak jakiejkolwiek strategii, która mogłaby powściągnąć zapędy skrajnej prawicy, doprowadzić do karania rasistowskich wybryków, a przede wszystkim – nie tylko ze względu na akty terroru takie jak ten w Maceracie – byłaby zdolna przełożyć język humanistycznych wartości na spójny program osiedlania uchodźców.

Na kilka tygodni przed wyborami trudno stwierdzić, czy zamach Trainiego pociągnie za sobą nową falę społecznego poparcia dla skrajnej prawicy, czy, jak można by mieć nadzieję, osłabi popularność ugrupowań takich jak Lega Nord i Fratelli d’Italia wśród centrowych i niezdecydowanych wyborców. Jednak nawet gdyby ziścił się ten drugi scenariusz, taki obrót spraw dosłownie w ostatniej chwili nadal świadczyłby źle o stanie społeczeństwa obywatelskiego we Włoszech. W ostatnich dniach, tygodniach i miesiącach zabrakło bowiem solidarności i zdecydowanego oporu wobec aktów jawnego rasizmu. Żaden wynik wyborów tego nie usprawiedliwi.

**
Tekst dla Krytyki Politycznej i PoliticalCritique.org. Z angielskiego tłumaczył Marek Jedliński.

Kochające Polskę rodziny z dziećmi, czyli jak oswoiliśmy faszyzm

__
Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Jamie Mackay
Jamie Mackay
Reporter, korespondent Krytyki Politycznej
Dziennikarz, reporter, pisarz i tłumacz. Publikuje regularnie w magazynie Freize, portalu TLS i piśmie Internazionale. Jest autorem książki „The Invention of Sicily” poświęconej kulturowej historii Sycylii, która wyjdzie nakładem wydawnictwa Verso. Mieszka we Włoszech.
Zamknij