Unia Europejska

Faszystowski Złoty Świt to organizacja przestępcza. Historyczny wyrok greckiego sądu

Fot. DTRocks, Καμπότζο/Wikimedia Commons. Edycja KP.

Od dzisiaj nie powinniśmy mówić już o partii Złoty Świt, tylko o organizacji przestępczej, która działała pod płaszczykiem partii politycznej. To była organizacja na poły mafijna, działająca na zasadzie gangu. Wyrok w sprawie Złotego Świtu komentuje Dionisios Sturis.

W środę 7 października sąd w Atenach ogłosił wyrok w trwającym od ponad pięciu lat procesie członków neofaszystowskiej organizacji Złoty Świt, uznając ją za organizację przestępczą. Za przewodzenie organizacji sąd skazał twórcę i lidera Złotego Świtu Nikolaosa Michaloliakosa oraz sześciu innych członków kierownictwa. Pozostali z 68 oskarżonych zostali skazani za udział w organizacji o charakterze przestępczym.

Ponieważ sąd rozpatrywał równocześnie kilka spraw przeciwko członkom Złotego Świtu, zapadły także skazujące wyroki w sprawie usiłowania zabójstwa egipskich rybaków i członków związku zawodowego PAME oraz zabójstwa Pawlosa Fyssasa.

Złoty Świt powstał w latach 80., na początku lat 90. organizacja została zarejestrowana jako partia polityczna. W drugiej dekadzie lat dwutysięcznych na fali nękającego Grecję kryzysu finansowego Złoty Świt z radykalnej prawicowej niszy przedostał się ze swoimi faszystowskimi hasłami do politycznego mainstreamu. Uzbrojone partyjne bojówki ośmielone politycznym sukcesem zaczęły szerzyć terror na ulicach greckich miast, regularnie organizując pogromy, napadając na migrantów, aktywistów i polityków, którzy nie podzielali faszystowskiej wizji państwa. Złoty Świt ma na koncie setki pobić i kilka zabójstw. Najgłośniejsze z nich, zabójstwo rapera o antyfaszystowskich poglądach Pawlosa Fyssasa, stało się powodem wszczęcia postępowania przeciwko organizacji.

Ich siła, nasza bezradność

Prezydentka Grecji Ekaterini Sakielaropulu, komentując wyrok, powiedziała, że to ważny dzień dla greckiej demokracji.

O znaczeniu tego wyroku rozmawiamy z reporterem Dionisiosem Sturisem.

*
Paulina Siegień: Co ten wyrok oznacza dla Grecji?

Dionisios Sturis: To historyczny wyrok, bo i proces był historyczny. Trwał pięć i pół roku, materiały dowodowe to kilka terabajtów. By je wszystkie przejrzeć, potrzeba kilku tygodni. Przesłuchano ponad 300 świadków. Ale najważniejsze jest to, że na ławie oskarżonych zasiadło 69 osób, członków neofaszystowskiego Złotego Świtu (jeden z nich zmarł). W skali Europy to był największy proces faszystów od powojnia, od czasu procesów norymberskich.

Dzisiaj sąd uznał, że lider i twórca Złotego Świtu Nikolaos Michaloliakos pośrednio jest odpowiedzialny za setki pobić i przynajmniej trzy zabójstwa, z których dwa były również przedmiotem procesu. Michaloliakos został skazany, bo udowodniono, że wiedział o działaniach członków organizacji, w tym zbrojnych bojówek wzorowanych na nazistowskich grupach szturmowych, i akceptował te działania. Ci ludzie latami terroryzowali całe ateńskie dzielnice, napadali na aktywistów antyfaszystowskich, działaczy partii lewicowych czy członków społeczności LGBT, a przede wszystkim urządzali antyimigranckie pogromy.

Co teraz będzie z partią Złoty Świt?

Od dzisiaj nie powinniśmy mówić już o partii Złoty Świt, tylko o organizacji przestępczej, która działała pod płaszczykiem partii politycznej. To była organizacja na poły mafijna, działająca na zasadzie gangu. Przynajmniej na razie i w tej formie Złoty Świt zniknie z życia politycznego. Co prawda partia nie zostanie zdelegalizowana, bo nie pozwala na to grecka konstytucja, ale Sąd Najwyższy na podstawie dzisiejszego wyroku nie zezwoli na jej udział w kolejnych wyborach. Wśród członków Złotego Świtu, którzy zostali dzisiaj skazani, są osoby, które jeszcze w zeszłym roku zasiadały w parlamencie, pobierały poselskie uposażenia.

Gdyby dzisiaj zapadł inny wyrok, Złoty Świt odzyskałby także pieniądze z budżetowej dotacji na działalność partii, która została zamrożona w 2013 roku po zabójstwie Pawlosa Fyssasa. To byłoby jakieś 8–10 milionów euro, które pozwoliłyby na finansowanie działalności i kampanii wyborczej. Więc ten wyrok to duża ulga, bo wiemy, że Złoty Świt nie wystartuje w kolejnych wyborach parlamentarnych. A należy pamiętać, że to była przez pewien czas trzecia co do wielkości siła polityczna w Grecji i był taki moment, w czasie rządów premiera Samarasa, kiedy sondowano wejście Złotego Świtu do rządu.

Czy to koniec skrajnej prawicy w Grecji?

To koniec neofaszystów, których mobilizował Michaloliakos, ale nie koniec skrajnej prawicy, bo ze Złotego Świtu już wcześniej odeszli ważni politycy, którzy założyli własne ugrupowania. Pierwszy to Ilias Kasidiaris, kiedyś rzecznik Złotego Świtu. Założył własną partię, która na razie nie jest znacząca, nie przebija się do mediów, ale aktywnie działa, zwłaszcza na froncie antyimigranckim.

Drugi to Janis Lagos, obecnie europoseł z ramienia Złotego Świtu, który również stworzył ugrupowanie. Co prawda Lagos nie dorównuje charyzmą ani Michaloliakosowi, ani Kasidiarisowi, więc nie stanowi tak dużego zagrożenia, ale jest obecny w polu publicznym. Do tego dodałbym kilku skrajnie prawicowych polityków, którzy z powodzeniem mogliby funkcjonować w Złotym Świcie, a zajmują dziś poselskie ławy Nowej Demokracji – to radykałowie udający centrystów.

Warufakis: Grecja płonie od lat

Jaki jest odbiór społeczny dzisiejszego wyroku?

Myślę, że już sam fakt, że w poprzednich wyborach Złoty Świt nie dostał się do parlamentu, pokazał, że greckie społeczeństwo nie akceptuje takiego sposobu uprawiania polityki, jaki stosował Złoty Świt – opierającego się na przemocy i bezkarnym łamaniu prawa. Tym bardziej że w Grecji wciąż żywa jest bolesna pamięć okupacji hitlerowskiej i organizacje, które otwarcie odwołują się do ideologii faszyzmu i nazizmu, nie mają szans na zdobycie szerokiego poparcia. Powszechny odbiór wyroku jest pozytywny, od prawa do lewa – skarżą się jedynie sami skazani.

Na pewno wiele osób w Grecji czuje dzisiaj ulgę. Premier Mitsotakis, sam przedstawiciel partii prawicowej, czyli Nowej Demokracji, wydał oświadczenie, w którym wyraził zadowolenie z tego wyroku. Przed sądem na antyfaszystowskiej demonstracji zebrało się dzisiaj około 20 tysięcy osób. Nie ma w Grecji zgody na taki sposób prowadzenia polityki, jaki uprawiał Złoty Świt, i na pewno nie ma zgody na polityczny cel, który organizacja sobie stawiała. A było to wywołanie wojny domowej (za pomocą strategii napięć, podsycania podziałów i brutalnej przemocy) w celu zbrojnego przejęcia władzy.

Antifa: codzienny antyfaszyzm

czytaj także

W artykule dla „Pisma”, poświęconym Złotemu Świtowi i procesowi, który dzisiaj się zakończył, wspominał pan o kuriozalnej postawie prokuratorki Ikonomu.

Prokuratorka często podczas tego procesu sprawiała wrażenie, że jest raczej adwokatką oskarżonych. Całe szczęście jednak w Grecji opinia prokuratora nie jest wiążąca dla sądu, który może zasądzić wyrok niezależnie od tego, o co wnioskuje prokuratura. Kiedy kilka tygodni temu byłem w Grecji, wiele osób mówiło mi, że prokuratorka Ikonomu jest w pewnym sensie emanacją greckich instytucji (sądownictwo, policja, Kościół, armia), które są dość mocno przesiąknięte prawicową ideologią i traktują prawicowy ekstremizm raczej pobłażliwie, podczas gdy do lewicowego zawsze podchodziły z pełną surowością.

Dzisiaj widać, że wpływy prawicy w greckich instytucjach maleją, ale przede wszystkim, że z takimi ciemnymi siłami jak faszyzm można walczyć na sali sądowej. Nie wszyscy w to wierzyli, greccy antyfaszyści mówili mi, że ze Złotym Świtem można walczyć tylko na ulicy. Więc dzisiejszy wyrok jest bardzo optymistyczny. To pozytywna ocena greckiego wymiaru sprawiedliwości, stanu praworządności i kondycji greckiej demokracji w ogóle.

**
Dionisios Sturis (1983) – dziennikarz i reporter. Autor licznych reportaży prasowych i radiowych oraz książek reporterskich: Grecja. Gorzkie pomarańcze, Gdziekolwiek mnie rzucisz… oraz Nowe Życie. Jak Polacy pomogli uchodźcom z Grecji. Współautor z Ewą Winnicką reportażu Głosy, co się zdarzyło na Wyspie Jersey i podcastu Głosy, co słyszał morderca.

__
Przeczytany do końca tekst jest bezcenny. Ale nie powstaje za darmo. Niezależność Krytyki Politycznej jest możliwa tylko dzięki stałej hojności osób takich jak Ty. Potrzebujemy Twojej energii. Wesprzyj nas teraz.

Paulina Siegień
Paulina Siegień
Dziennikarka i reporterka
Dziennikarka i reporterka związana z Trójmiastem, Podlasiem i Kaliningradem. Pisze o Rosji i innych sprawach, które uzna za istotne, regularnie współpracuje także z New Eastern Europe. Absolwentka Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego i filologii rosyjskiej na Uniwersytecie Gdańskim. Autorka książki „Miasto bajka. Wiele historii Kaliningradu” (2021), za którą otrzymała Nagrodę Conrada.
Zamknij