Idee nie działają.
Same.
Ktoś musi stanąć za ideą.
Człowiek. Jeden lub wielu.

Idee pomagają wymyślić świat na nowo, kiedy trzeba to zrobić.
Ułatwiają zrozumienie, podtrzymują nadzieję, uwalniają od lęku.
Idee nie są odważne. Nie mają wyobraźni. Nie mają kolorów.
To człowiek, który stanął po stronie idei – jest bohaterem.

Zobaczył i pokazuje innym to, co niewidoczne.
Uwierzył, że utopia wypowiedziana dziś,
jutro może stać się barwną rzeczywistością.

Idee rodzą się z krytyki.
Powstają z myślenia.
A kiedy budzi się rozum, kończy się marazm.
Krytyczne myślenie napędza do działania.

Idee to słowa.
Które mają wartość i moc.
Nie chcemy ich tylko tworzyć ani bronić.
Zamierzamy je urzeczywistnić.

Dla Polski otwartej, zielonej i solidarnej.
Tworzonej wspólnie z wami.
Słowem i działaniem.

Przepisujemy idee na rzeczywistość.
Krytyka Polityczna

Świat

Szczepionki na ostatniej prostej

Żadna inna forma profilaktyki nie jest tak tania jak szczepienia. A jednak, pomimo znaczącej poprawy rozpowszechnienia globalnych programów szczepień, w ostatnich latach odsetek osób zaszczepionych zatrzymał się na poziomie 85%, co przekłada się na miliony przypadków śmiertelnych, którym można było zapobiec.

GHAZIABAD, UTTAR PRADESH. Na ostry dyżur w szpitalu, gdzie pracuję jako lekarka, trafiła niedawno czteroletnia dziewczynka. Wiła się z bólu, a jej ciałem wstrząsały konwulsje. Uruchomiliśmy protokół postępowania w przypadku spazmów, podaliśmy kroplówkę i wszystkie właściwe leki. Następnie przeprowadziliśmy test: dmuchnęłam w jej stronę, a dziecko zwinęło się z bólu. Podałam jej wodę, a wtedy jej stan znacznie się zaostrzył. Diagnoza nie pozostawiała wątpliwości: dziewczynka była chora na wściekliznę – i było już za późno, żeby ją uratować.


Rodzice dziecka wiedzieli, że zostało ugryzione przez psa, ale powiedziano im, że leczenie tradycyjnymi ziołami wystarczy, więc nie zawieźli go do szpitala. Dziewczynka zmarła niecały dzień po tym, jak do nas trafiła. Gdyby natychmiast trafiła do szpitala, a tam podano by jej serum na wściekliznę i odpowiednią szczepionkę, nadal by żyła. Wciąż mam w uszach przeszywający płacz jej zrozpaczonej matki.

Praca w szpitalu oswaja ze śmiercią. Jednak widok niewinnego dziecka umierającego na chorobę, której tak łatwo można było zapobiec jedną prostą interwencją, czyni we mnie spustoszenie. Bo przecież mała dziewczynka, której śmierci byłam świadkiem tego dnia, nie była żadnym wyjątkiem.

Odra. Czy powinniśmy bać się epidemii?

czytaj także

Pomimo znaczącego postępu w rozszerzaniu globalnych programów szczepień Światowa Organizacja Zdrowia podaje, że odsetek osób zaszczepionych od kilku lat utrzymuje się na stałym poziomie około 85 procent. Według UNICEF w 2017 roku blisko 20 milionów dzieci poniżej pierwszego roku życia nie zostało zaszczepionych zalecanymi trzema dawkami skojarzonej szczepionki DPT (przeciwko błonicy, krztuścowi i tężcowi), a prawie 21 milionów nie dostało pojedynczej dawki szczepionki przeciw odrze. WHO szacuje, że gdyby ogólnoświatowe szczepienia objęły więcej osób, co roku można by uniknąć 1,5 miliona zgonów.

Ponadto nierzadko się zdarza, że brakuje suplementów witaminy A – to ważny składnik protokołów podawania szczepionek, często stosowany wraz z rutynowymi szczepieniami. To zaś przyczyniło się już do rozwinięcia ślepoty u 1,4 miliona osób – z tego 75 procent w Azji i Afryce.

Wstydliwa historia ruchów antyszczepionkowych

W moim kraju, Indiach, sytuacja nie odbiega od globalnego obrazu. Indie mają silną służbę zdrowia. W 1985 roku rząd ustanowił Plan Powszechnych Szczepień, który spotkał się z entuzjastycznym przyjęciem i który w zamierzeniu miał objąć co najmniej 85 procent potrzebujących.

A jednak według UNICEF średnia liczba szczepień w Indiach wynosi zaledwie 62 procent i w ostatnich latach osiągnięto tylko niewielką poprawę. W Indiach mieszka obecnie więcej niezaszczepionych dzieci – 7,4 miliona – niż w jakimkolwiek innym kraju.

 

AIDS, gruźlica i malaria znikną za 20 lat – jeśli ktoś za to zapłaci

czytaj także

Jak to często bywa, niski odsetek zaszczepionych często odzwierciedla głębokie nierówności. Dzieci w obszarach wiejskich rzadziej dostają pełny zestaw szczepień, jakim objęte są dzieci w miastach. Dziewczynki szczepi się rzadziej niż chłopców. Ubogie dzieci są pod względem szczepień traktowane o wiele gorzej niż te pochodzące z nieco bardziej zamożnych rodzin.

Szpital, w którym pracuję, znajduje się w slumsach miasta Ghaziabad. Mieszka tu znaczna grupa migrantów, którzy przybyli z wiosek w poszukiwaniu zatrudnienia. Mieszkają w trudnych warunkach – tłok, brak kanalizacji i niepewne dostawy niskiej jakości wody podkopują stan zdrowia wszystkich mieszkańców, zwłaszcza dzieci. Wiele osób nadużywa środków odurzających.

W licznych gospodarstwach domowych oboje rodziców musi pracować wiele godzin, żeby związać koniec z końcem. Nie stać ich na zdrowe, zróżnicowane pożywienie, co oznacza, że ich dzieci jedzą głównie najniższej jakości ryż. Nic dziwnego, że takie rodziny nie mają czasu ani możliwości, żeby zaspokoić rutynowe potrzeby zdrowotne swoich dzieci, choćby przez ich szczepienie.

To nie do przyjęcia. Gdy wystarczająco głęboko spojrzymy prawdzie w oczy, orientujemy się w skali okropności w dzisiejszym świecie. Dzieci okaleczone, często umierające na choroby, którym można zapobiec, to jedna z najhaniebniejszych klęsk ludzkości, zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę, że według WHO żadna inna forma profilaktyki zdrowotnej nie jest tak tania jak szczepienia.

Dlaczego nie chcecie ratować swoich dzieci?

czytaj także

Dlaczego nie chcecie ratować swoich dzieci?

Naveen Thacker, Zulfiqar A. Bhutta

Poszerzanie zasięgu programów szczepień jest niewątpliwie wyzwaniem, ale to nie powód, żeby nie dążyć do stałej poprawy sytuacji, wykorzystując tanie, skalowalne i trwałe rozwiązania. Aby organizowane odgórnie programy dotarły do osób znajdujących się w niekorzystnej sytuacji społecznej, rządy i społeczeństwo obywatelskie muszą współpracować przy tworzeniu i rozszerzaniu kanałów skutecznego dostępu do szczepień, z uwzględnieniem barier takich jak brak wiedzy czy środków.

Gdyby moją czteroletnią pacjentkę, o której wspomniałam, zaszczepiono na wściekliznę, mogłaby żyć, pójść do szkoły, mieć przyjaciół, zakochać się, przeżyć miłosny zawód i zakochać się jeszcze raz. Być może wybrałaby studia medyczne i zostałaby lekarzem tak jak ja. A jednak umarła – po krótkim życiu i w strasznych mękach.

O czym powie ci farmaceuta

czytaj także

O czym powie ci farmaceuta

Jerzy Przystajko

Wciąż istniejące luki w programach szczepień trzeba traktować tak, jakbyśmy byli w stanie wojny. Dzieci będą nadal cierpieć i umierać – a ich zrozpaczone matki będą nad nimi płakać – jeśli nie staniemy do walki. Jeśli tego nie zrobimy, zgonów będzie przybywać, a lament matek będzie donośny i długi. Nie możemy już dłużej przymykać oczu na ich los. Nie możemy udawać, że nie słyszymy ich żalu.

AIDS, gruźlica i malaria znikną za 20 lat – jeśli ktoś za to zapłaci

czytaj także

**
Radhika Batra jest lekarką, założycielką i przewodniczącą indyjskiej organizacji Every Infant Matters.

Copyright: Project Syndicate, 2019. www.project-syndicate.org. Z angielskiego przełożyła Katarzyna Byłów.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.