Wspieraj Wspieraj Wydawnictwo Wydawnictwo Dziennik Przekaż Przekaż

Dlaczego powinien nas interesować atak na kobiecą rewolucję w Rożawie?

Autonomiczna Administracja Północnej i Wschodniej Syrii (AANES), nazywana Rożawą, całkowicie przeorganizowała społeczne i polityczne instytucje, tak by realnie służyły równości płci. Teraz, wobec ofensywy syryjskiej armii rządowej, jej dziedzictwo jest zagrożone.

Dziennikarka
Kontekst

⚔️ Przez trzy tygodnie stycznia 2026 roku armia prezydenta Syrii Ahmada asz-Szary atakowała złożone głównie z Kurdów Syryjskie Siły Demokratyczne (SDF).

♀️ Zagrożone są nie tylko tereny zdominowane przez Kurdów, ale również zdobycze przeprowadzonej tam rewolucji. Szczególnie rewolucji kobiecej, całkowicie sprzecznej z wartościami nowego rządu.

Walka

2

Wskutek ofensywy syryjskiej armii rządowej 100 tysięcy kurdyjskich cywili zostało tymczasowo wypędzonych z Aleppo. Wielu nie miało do czego wracać. Tereny z większością arabską, które przez ostatnie kilkanaście lat znajdowały się pod kontrolą SDF, zajęto jako pierwsze. Oblężone zostały również większościowo kurdyjskie miasta, jak Hasaka czy Kobane. Mimo że pod koniec stycznia Kurdowie zgodzili się na porozumienie i zintegrowanie swoich wojsk z siłami rządowymi, zagrożenie dla tych terenów Rożawy, które pozostały w rękach Syryjskich Sił Demokratycznych (SDF), jest bardzo duże.

Rewolucja kobiet w Rożawie. Od Abdullaha Öcalana do kobiecych batalionów

Rewolucja w Rożawie, wieloetnicznym regionie zamieszkałym licznie przez Kurdów, rozpoczęła się w 2012 roku, podczas wojny domowej w Syrii. Kurdowie byli jednymi z niewielu, którzy przez walkę zbrojną jakoś na tej wojnie skorzystali, a najbardziej skuteczny spośród grup kurdyjskich okazał się ruch lewicowy. W nowej autonomii kobiecy aspekt rewolucji był obecny od samego początku – mówi Marcin Skupiński, badacz rewolucji w Rożawie.

Feministyczne elementy nie są w ruchu kurdyjskim czymś nowym. Opierają się na ideologii Abdullaha Öcalana, lidera Kurdyjskiego Ruchu Wyzwoleńczego (nazywanego też Partią Pracujących Kurdystanu), który działał od końca lat 70. – Öcalan uważał, że to „kobieta była pierwszą kolonią”, a wyzwolenie kobiet jest warunkiem dalszej walki rewolucyjnej. Od początku był to zatem jeden z warunków wyzwolenia Kurdów spod opresji, najpierw tureckiej, później syryjskiej – dodaje Skupiński.

Czytaj także Czy to koniec Rożawy? Syryjska armia rządowa atakuje Kurdów Ida Zając

Najbardziej znanym i medialnym elementem kobiecej rewolucji w Rożawie są kobiece oddziały militarne YPJ, należące do Syryjskich Sił Demokratycznych, które walczą na równi z mężczyznami. W szczytowym momencie walk z ISIS liczyły ponad 20 tys. bojowniczek, obecnie jest ich ok. 5 tysięcy. – Jednak w obliczu obecnej ofensywy rządowej do walki ruszyło wiele kobiet niezwiązanych z YPJ. Zarówno młode dziewczyny, jak i babcie – mówi Julia (imię zmienione), polska aktywistka, która spędziła w Rożawie dwa lata.

Tymczasem jednym z celów syryjskiej armii jest zniszczenie kobiecej samoorganizacji. W zajętej przez siły asz-Szary Tabce obalono statuę bojowniczki, która zginęła w wojnie o wyzwolenie od ISIS. Pojawiają się nagrania ukazujące, jak żołnierze armii rządowej obcinają warkocze zabitym członkiniom YPJ, stanowiące symbol siły i jedności kobiet. – Każdy, komu marzy się równouprawnienie płci na całym świecie, powinien sprzeciwiać się temu, co dzieje się obecnie w Rożawie – dodaje Julia.

Mala Jin i pierwsze uniwersytety. Rewolucja w domu i w głowie

Ale rewolucja kobiet w Rożawie to nie tylko bojowniczki z karabinami. Logika tworzenia niezależnych struktur kobiecych jest rozciągnięta na całe społeczeństwo, przynajmniej w tych dziedzinach, gdzie autonomiczna administracja ma cokolwiek do powiedzenia. – Wiele instytucji pozwala kobietom zaistnieć w sferze publicznej i chroni je od patriarchalnej przemocy. Część tych mechanizmów przydałoby nam się tutaj, w Europie – mówi Marcin Skupiński, badacz rewolucji w Rożawie.

Przede wszystkim we wszystkich instytucjach istnieje system podwójnego przywództwa: na każdym kierowniczym stanowisku muszą być dwie osoby, mężczyzna i kobieta. Dotyczy to zarówno instytucji politycznych, jak i w spółdzielni, szpitali, szkół i urzędów. – Oczywiście zdarza się, że kobieta na stanowisku kierowniczym w praktyce tylko mężczyźnie asystuje – dodaje Skupiński.

Bardzo ważną rolę pełnią w Rożawie tak zwane Domy Kobiet (Mala Jin). To pozasądowe instytucje, za pomocą których kobiety mogą rozwiązywać problemy rodzinne – również związane z przemocą domową, fizyczną i psychiczną – podczas mediacji prowadzonych przez inne kobiety. Trafiają tam również osoby, którym grozi „zabójstwo honorowe” czy którym rodzina zabrania uczyć się w szkole.

To miejsca, gdzie dokonuje się zmiana w społecznej świadomości zarówno kobiet, jak i mężczyzn. – Oczywiście zdarza się, że mężczyźni odmawiają przyjścia do Mala Jin, bo nie chcą rozwiązywać konfliktów przy pomocy w pełni kobiecej rady. Jednak przez ostatnich kilkanaście lat działalności tych instytucji zaufanie do nich znacząco wzrosło. Gdy pracowałam w Domu Kobiet w mieście Kamiszli widziałam nawet sytuacje, gdy mężczyźni sami zwracali się do o pomoc – opowiada Julia.

Czytaj także Žižek: Abdullah Öcalan jest Nelsonem Mandelą naszych czasów. Kurdowie składają broń Slavoj Žižek

I dodaje: – Rewolucja w Rożawie rozpoczęła się zaledwie 14 lat temu. Przez ten czas kobiety zdołały zmienić podejście do swojej roli. U mężczyzn zmiana zachodzi wolniej. Niektórzy mylnie uważają, że danie wolności kobiecie to odebranie wolności sobie.

Zmiany, które dokonały się wśród Kurdyjek w Rożawie, przeniosły się do innych części Syrii, obejmując także Arabki, Jezydki czy Asyryjki. Na przykład w Aleppo powstała arabska organizacja Zenobia, która wspiera kobiety w samoorganizacji.

Kolejnym ewenementem jest wioska Jinwar (nazwa oznacza „miejsce dla kobiet”), gdzie mieszkają kobiety uczące się samodzielnego życia. Niektóre zostały wysiedlone w czasie wojny z Państwem Islamskim, inne są ofiarami przemocy domowej.

– Mieszkają tam zarówno Arabki i Kurdyjki, jak i osoby z zagranicy, jak ja – mówi Amara, amerykańska aktywistka, która mieszkała w Jinwar i innych częściach Rożawy. – W Jinwar odbywają się zarówno zajęcia praktyczne, uczące samodzielnego funkcjonowania, jak również teoretyczne, dotyczące wyzwolenia kobiet. Dla wielu osób wioska jest też miejscem schronienia. Tutaj nie muszą obawiać się przemocy ze strony bojowników ISIS czy własnych rodzin.

Rewolucja przyniosła Kurdyjkom również możliwość zdobycia wyższego wykształcenia. W 2016 roku w Kamiszli powstał pierwszy uniwersytet na tych terenach. Jedyny w całej Syrii, który nauczał w języku kurdyjskim. Obecnie to jeden z trzech uniwersytetów w Rożawie. Czwarty, w Afrin, został zamknięty w wyniku okupacji tureckiej w 2018 roku. Jednym z dostępnych kierunków jest Jinealoji – nauka o kobietach, często nazywana „nauką o życiu i wolności”.

Realne zagrożenie dla praw kobiet w Syrii i milczenie Zachodu

Ataki rządu asz-Szary na kurdyjską autonomię i zdobycze kobiecej rewolucji to nie pierwsza tego typu sytuacja. Bojowniczki z grupy zbrojnej YPJ wraz z bojownikami z YPG odparły już ataki ISIS, a niedługo później wieloletnią agresję Turcji i wspierającej ją Syryjskiej Armii Narodowej. Zginęło wówczas wiele członkiń Kongra Star, parasolowej organizacji kobiecej w Rożawie. – Angażowanie się w ruch kobiecy było niebezpieczne – wspomina Amara.

Czytaj także Kurdowie nie potrzebują Europy. Polemika ze Slavojem Žižkiem Maksymilian Nowak

Jednak od miesiąca zagrożenie jest egzystencjalne. Stany Zjednoczone, wcześniej sojusznik Kurdów i Kurdyjek w wojnie z ISIS, mimo wcześniejszych zapewnień nie wsparły Rożawy w obliczu ataku sił rządowych. Kilka miesięcy temu Donald Trump usunął asz-Szarę z listy poszukiwanych terrorystów i zaprosił do Białego Domu. Z kolei Izrael tuż przed atakami syryjskiego rządu na Rożawę porozumiał się z prezydentem Syrii i utworzył „wspólny kanał komunikacyjny” między rządami obydwu państw. Kwestia równouprawnienia kobiet nie jest głośno podnoszona przez dyplomacje krajów zachodnich.

Julia opowiada mi o Dilan, młodej dziewczynie, którą poznała w szkole artystycznej w Kamiszli. – Była niechcianym dzieckiem, ponieważ nie urodziła się chłopcem. Gdy pojawił się prospekt małżeństwa, a ona zerwała zaręczyny, jej dziadek pobił ją niemal na śmierć z powodu hańby, którą przyniosła. Odepchnięta przez wszystkich członków rodziny, jako nastolatka zaangażowała się w pracę szkoły artystycznej dla dziewcząt, prowadzonej przez kobiecą organizację w Rożawie. Tam miała możliwość uczenia się teatru i sztuki, nauczała również młodsze dziewczynki. Mogła mieszkać w komunie z koleżankami w swoim wieku i pierwszy raz zakosztować normalnego życia. To wyjątkowe, ponieważ w tym kraju kobiety nigdy nie mieszkają same, bez rodziny czy męża.

Los kobiecej rewolucji w Rożawie nie jest jeszcze przesądzony, ale zagrożenie pozostaje ogromne. Bo choć od przejęcia władzy pod koniec 2024 roku Ahmad asz-Szara stara się nie wygłaszać publicznie swoich islamistycznych poglądów, to należy pamiętać, że należał on do radykalnej grupy Hajat Tahrir asz-Szam, a wcześniej walczył w Al-Kaidzie w Iraku. Choć na zachodniej scenie prezydent Syrii zmienił wizerunek z dżihadysty na umiarkowanego polityka w garniturze, to w kraju widoczne są już pierwsze niepokojące ruchy. W styczniu tego roku w jednej z syryjskich prowincji będącej pod kontrolą rządu wprowadzono zakaz makijażu na stanowiskach publicznych. Ten ruch może być zapowiedzią dalszych zmian w kierunku odbierania kobietom wolności.

– Obawiamy się przemocy wobec kobiet ze strony armii syryjskiej, która miałaby na celu sterroryzowanie i zastraszenie, aby inne kobiety zrezygnowały z walki o swoje prawa – dodaje Skupiński.

Duch kurdyjskiego oporu jest jednak bardzo silny. – Chodzi nawet o pozornie błahe sprawy, takie jak zakrywanie włosów. Kobiety w Rożawie się na to nie godzą. Nadal będą tworzyć podziemne organizacje, nie przestaną walczyć. Kiedy raz doświadczy się wolności, pozostaje albo dalsza droga ku wyzwoleniu, albo śmierć – kwituje Amara.

**

Ida Zając – dziennikarka i pracownica NGO. Zajmuje się tematami migracji, wielokulturowości i Bliskiego Wschodu. Absolwentka hebraistyki na Uniwersytecie Warszawskim i Studiów Bliskowschodnich na Freie Universität w Berlinie.

Komentarze

Krytyka potrzebuje Twojego głosu. Dołącz do dyskusji. Komentarze mogą być moderowane.

Zaloguj się, aby skomentować
0 komentarzy
Komentarze w treści
Zobacz wszystkie