Wspieraj Wspieraj Wydawnictwo Wydawnictwo Dziennik Przekaż Przekaż

Dzieci poczęte po śmierci swoich ojców, czyli in vitro na wojnie o ukraińską demografię

In vitro w Ukrainie to nie kwestia etyczna, lecz konieczność, a dla żołnierzy często jedyna nadzieja na ojcostwo.

Kobieta w zaawansowanej ciąży stojąca bokiem, w tle cmentarz z mnóstwem ukraińskich flag
Kontekst

💉 Latem 2022 roku w Ukrainie wprowadzono programy in vitro dla żołnierzy i ich bliskich, pozwalające na przechowywanie nasienia i poczęcie dziecka nawet po śmierci ojca.

⚖️ W latach 2023-2024 roku ukraiński parlament zmieniał przepisy dotyczące przechowywania nasienia zmarłych wojskowych, reagując na protesty rodzin i kontrowersje prawne.

📉 W tle tych działań jest kryzys demograficzny Ukrainy – populacja kraju spadła z 42 do 32 mln, a liczba urodzeń nie nadąża za liczbą zgonów.

WTF

1

Od rozpoczęcia pełnoskalowego ataku Rosji na Ukrainę zginęły tysiące młodych ludzi, którzy nie zdążyli spełnić się w życiu prywatnym. Po śmierci swoich dzieci rodzice pożegnali się z marzeniami o wnukach, żony zabitych żołnierzy musiały pogodzić się z brakiem wspólnego potomstwa.

In vitro pomoże w odrodzeniu ukraińskiego narodu?

To właśnie z myślą o wojskowych oraz ich najbliższych latem 2022 roku w Ukrainie wprowadzono rozwiązania, dzięki którym mogą oni spełnić marzenie o rodzicielstwie. Zaczęło się od jednej prywatnej kliniki ginekologicznej, należącej do prof. Stefana Chmila i przez niego kierowanej. Ma ona oddziały we Lwowie i Tarnopolu, a specjalizuje się na leczeniu niepłodności oraz prowadzeniu ciąży. Od 22 lipca 2022 roku oferowała wojskowym dwie bezpłatne usługi: pobranie i przechowywanie nasienia oraz procedurę in vitro dla mundurowych płci obojga, ich małżonków, weteranów wojennych, rannych oraz osób, które otrzymały powołanie do wojska.

W Ukrainie wokół pozaustrojowego zapłodnienia nie ma ideologicznej otoczki, jest postrzegane wyłącznie w kategorii zabiegu medycznego. Wprawdzie Cerkiew prawosławna nie popiera in vitro, ale pomruki hierarchów są ledwo słyszalne. Dla Ukraińców posiadanie dzieci jest ważniejsze od religijnych dogmatów.

Czytaj także Śmierć „zbędnych” Rosjan, ukraińska demografia i sztuczna ryba z Białorusi Paulina Siegień

Realizacja tych usług oznaczała poważne wydatki, ale dla prof. Chmila koszty nie grały roli, ponieważ – jak tłumaczył w wywiadzie dla tarnopolskiej telewizji – bezpłatne zabiegi były „wyrazem wdzięczności dla broniących nas żołnierzy” i „miały pomóc w odrodzeniu ukraińskiego narodu w okresie, gdy trwa jego systematyczna eksterminacja”.

Akcja z mrożeniem komórek przyciągnęła 1250 mężczyzn (stan na koniec 2025 roku) – zarówno żonatych czy mających stałe partnerki, jak i singli. Stefan Chmil nieustająco namawia wojskowych do skorzystania z tej usługi, argumentując, że 10 proc. walczących żołnierzy ma uszkodzenia genitaliów, które uniemożliwiają odbywanie pełnych stosunków. Co więcej, po śmierci mężczyzny jego bliscy mogą wykorzystać nasienie. Warunkiem jest notarialnie poświadczony dokument upoważniający żonę, dziewczynę lub rodziców do wykorzystania spermy celem poczęcia dziecka metodą in vitro. W przypadku braku takiego upoważnienia sprawę rozstrzyga sąd.

Do końca 2025 roku w klinikach prof. Chmila przeprowadzono 652 zabiegi in vitro, dzięki którym na świat przyszło 115 maluchów, a kolejnych 165 kobiet było w ciąży. Do placówek w Tarnopolu i Lwowie przyjeżdżały pary z całej Ukrainy, różniące się pod względem wieku, stażu małżeńskiego, wykształcenia i zawodu. Do wizyty w gabinecie lekarskim zmusiła je wizją śmierci mężczyzn na placu boju.

Miłość, strata i technologia: historie rodzicielstwa w cieniu frontu

Jedną z takich par są mieszkańcy Winnicy – obecnie 26-letnia Daryna i jej o cztery lata starszy mąż Bogdan. Pobrali się w 2021 roku, a rok później Bogdan trafił na front. – Od tamtej chwili oprócz strachu o jego życie zżerała mnie myśl, że jeśli zginie, to nic mi po nim nie pozostanie – mówi mi Daryna. Dlatego gdy w 2023 roku Bogdan otrzymał przepustkę, pojechali do kliniki Stefana Chmila, gdzie przeszli procedurę in vitro. W ciąży Daryna czuła się dobrze, ale dobijało ją samotne oczekiwanie na dziecko, bo kontakt z mężem ograniczał się do rozmów wideo i wiadomości na Messengerze. Także Bogdanowi ciężko szło wirtualne przeżywanie ciąży, więc żona nagrywała swoje wizyty u lekarza i przesyłała zdjęcia USG. W grudniu 2023 roku urodziła córkę Sołomię. Ojciec zobaczył ją dopiero po dziewięciu miesiącach.

Bogdan jest na wojnie do dnia dzisiejszego. Daryna nie wycisza telefonu nawet w nocy, bo nigdy nie wiadomo, kiedy nadarzy mu się możliwość kontaktu. Młoda matka przyznaje, że nie da się przyzwyczaić do lęku o życie męża, ale wraz z narodzinami Sołomii oboje lepiej radzą sobie z niepewnością, żyjąc marzeniami o przyszłości.

Czytaj także Znikająca Ukraina Jan Wysocki

Historia Switłany Tłeniuk ma jeszcze bardziej gorzki posmak. Jej bliźniaki – chłopiec i dziewczynka –urodziły się już po śmierci swojego ojca. W lutym 2022 roku kobieta miała prawie 46 lat, dwóch synów z pierwszego małżeństwa (21-letniego Nazara oraz 13-letniego Ołeksija) i drugiego męża, 36-letniego Bogdana, z którym od kilku lat próbowała zajść w ciążę. Wkrótce po wybuchu wojny Bogdan i starszy syn wyruszyli na front. W lipcu 2022 roku Nazar zginął, co sprawiło, że małżonkowie zaczęli odczuwać jeszcze większą potrzebę posiadania wspólnego dziecka – tym bardziej że Bogdan nie miał biologicznego potomstwa. Gdy w marcu 2023 roku przyjechał do domu na przepustkę, Switłana zaproponowała wizytę w klinice prof. Chmila, na co od razu przystał i oddał nasienie. Gdy wrócił na front, Switłana przeszła stymulację hormonalną i transfer zarodków.

Switłana spała z telefonem pod poduszką. 4 lipca rozmawiała z mężem po raz ostatni. Trzy dni później Bogdan zginął podczas ostrzału artyleryjskiego, próbując ratować rannego kolegę. Kilka dni po pogrzebie Switłana dowiedziała się, że jest w ciąży z bliźniakami. 19 lutego 2024 roku, w dniu 38. urodzin Bogdana, urodziła syna i córkę. Powiedziała mi, że nie miała wątpliwości przy wyborze imion – Artur dla chłopca ( „żeby był silny i szlachetny jak król”), Angelina dla dziewczynki (od „angel”, czyli anioł). Ze szpitala odebrali ją nie tylko teściowie, Ołeksij i przyjaciele, ale także koledzy Bogdana z jednostki.

Niedawno bliźniaki skończyły dwa lata i stanowią dla Switłany – według jej własnych słów– największe szczęście i osłodę. Mówi, że nie wie, czy byłaby w stanie żyć po śmierci męża i syna, gdyby nie narodziny bliźniaków. Wizytę w klinice prof. Chmila uważa za jedną z najlepszych decyzji, jakie kiedykolwiek podjęła.

W rozmowie ze Switłaną od razu zauważam jej religijność. Nazywa uśmiechy i pocałunki swoich dzieci „boskim błogosławieństwiem”. Pokłada nadzieję w Bogu, ale bierze życie we własne ręce.

Prawo, polityka i demografia

W lipcu 2023 roku Werchowna Rada przyjęła ustawę o refundacji przechowywania nasienia wojskowych we wszystkich klinikach w kraju, prywatnych i państwowych. A już w listopadzie wprowadziła poprawkę nakazująca niszczenie materiału biologicznego zmarłych żołnierzy. Nie wiadomo, czym kierowali się deputowani, bo ich „ulepszenia” pozbawiły kobiety prawa do poczęcia dziecka zmarłych mężów, jednocześnie umożliwiając im korzystanie ze spermy anonimowych dawców.

Wkrótce potem pewnej wdowie odmówiono wydania nasienia jej małżonka, mimo że miała notarialnie poświadczone przez niego upoważnienie. Kobieta zgłosiła się na konsultację do adwokatki Ołeny Babycz, specjalizującej się na kwestiach medycznych. Prawniczka nagłośniła sprawę w mediach, co doprowadziło do głośnych protestów rodzin żołnierzy. Wkrótce autor wspomnianej poprawki – szef parlamentarnej Komisji ds. zdrowia, pomocy medycznej i ubezpieczenia zdrowotnego, Mychajło Raducki – przyznał, że regulacja jest „zła i niesprawiedliwa”, deklarując: „Do marca na pewno rozwiążemy ten problem”. Tak też się stało. Od marcu 2024 roku nasienie zmarłych żołnierzy ma być przechowywane przez trzy lata, w ciągu których ich najbliżsi będą mogli wykorzystać je do zapłodnienia in vitro.

Czytaj także „Średniowiecze w Ukrainie”. Kobiety przeciwko nowemu Kodeksowi cywilnemu Paulina Siegień

Oprócz tego w lutym 2025 roku Ministerstwo Zdrowia Ukrainy wydało rozporządzenie oferujące wszystkim obywatelom i obywatelkom kraju – nie tylko wojskowym – dwa refundowane procesy in vitro (w razie niepowodzenia pierwszej próby kobieta może podjąć się kolejnej w następnym roku). Panie starające się o refundacje muszą spełnić kilka warunków: posiadać obywatelstwo Ukrainy, przedstawić zaświadczenie lekarskie o niepłodności i mieć nie więcej niż 40 lat w chwili rozpoczęcia procedury (jeśli problem dotyczy mężczyzny, on także musi przedstawić dokument potwierdzający jego przypadłość). Pacjentki mają do wyboru 44 kliniki, rozrzucone po całej Ukrainie.

W ten sposób państwo próbuje radzić sobie z pogłębiającym się kryzysem demograficznym. Po wybuchu wojny populacja kraju skurczyła się z 42 do 32 mln (złożyły się na to m.in. wyjazd ok. 7 mln Ukrainek i Ukraińców za granicę i wysoka śmiertelność wśród cywilnych mieszkańców spowodowana niemożnością otrzymania pomocy medycznej). Z kolei stosunek urodzeń do zgonów wynosi obecnie 100 do 280. Dlatego – według Ministerstwa Zdrowia – „leczenie niepłodności powinno być jednym z kluczowych usług w koszyku świadczeń medycznych”9. Na zapłodnienie in vitro wyasygnowano 1, 87 mld hrywien, które mają pokryć koszt 30 tys. zabiegów. Jako że skuteczność procedury wynosi ok. 30 proc., minister zdrowia Ukrainy Wiktor Laszko liczy na narodziny 10 tys. dzieci.

Komentarze

Krytyka potrzebuje Twojego głosu. Dołącz do dyskusji. Komentarze mogą być moderowane.

Zaloguj się, aby skomentować
0 komentarzy
Komentarze w treści
Zobacz wszystkie