Wspieraj Wspieraj Wydawnictwo Wydawnictwo Dziennik Przekaż Przekaż

Gołąbki pokoju, jastrzębie demokracji

Hitler identyfikował się jako pacyfista i zapewniał, że nie szykuje się do żadnych wojen. Trump desperacko zabiega o Pokojową Nagrodę Nobla, powołuje Radę Pokoju i chwali się, że zakończył 7 wojen. Między jednym a drugim zachodzi wyraźne podobieństwo.

ObserwujObserwujesz
Donald Trump podczas kolacji dla gubernatorów w Białym Domu, luty 2026
Walka

Dzięki trendom na tik-toku dowiedzieliśmy się, że mężczyźni omal każdego dni myślą o Imperium Rzymskim. Ciekawe, czy równie często medytują o Hitlerze? W końcu żyjemy nieprzerwanie w czasach wydawniczego „zwrotu nazistowskiego”. Księgarnie są regularnie zasilane publikacjami o III Rzeszy w najróżniejszych ujęciach – społecznym, militarnym, politycznym, biograficznym, gore. Nie brakuje też filmów, jutuberskich rozkmin i podcastów o Norymberdze, bitwie pod Kurskiem, „Nocy długich noży”, dojściu NSDAP do władzy, Dunkierce, morderczych, wydajnych StuGach. Na dodatek nikczemna osoba Führera jest co rusz przywoływana w dyskursie bieżącym jako model-memento, odkąd tak zwani populiści zaczęli wygrywać w regionie i na świecie.

Dlatego publicznie i szczerze wyznaję, że kiedy tylko dałem się w minioną sobotę wessać twitterkowi komentującemu atak Izraela i Stanów Zjednoczonych na Iran, pomyślałem w pierwszej kolejności o Hitlerze. A właściwie – o przeczytanej dopiero co książce Obrażają mnie, mówiąc, że chcę wojny. Wywiady z Hitlerem, którą napisał Éric Branca.

Czytaj także Naziści Schrödingera albo czy Hitler był lewakiem Artur Troost

Dlaczego? Bo prócz filmików i zdjęć ukazujących zniszczenia w bliskowschodnich miastach oraz popłoch tamże, zaskoczonych rzeczywistością celebrytów relacjonujących live swoje zaskoczenie, prócz doraźnych, płytkich analiz i znakomitych memów, twitternauci, zwłaszcza amerykańscy i nieprzychylni Trumpowi, administracji Trumpa i jego obsłudze klakierskiej, zaczęli wrzucać nagrania i skriny, z których niezbicie wynikało, że Trump, przedstawiciele administracji Trumpa i jego obsługa klakierska jeszcze nie tak dawno, za to od bardzo dawna, byli atakowi na Iran przeciwni. Ze sprzeciwu wobec ewentualnej napaści USA na Iran uczynili swój oręż wymierzony w demokratów; na gromko oznajmianej niezgodzie na Tomahawki i F-35 nad Teheranem zbijali polityczny i zasięgowy kapitał.

Już w roku 2012 The Donald szydził z prezydenta Obamy, że ten w obliczu spadającej popularności zaordynuje w akcie desperacji bombardowania Libanu albo Iranu. Nie dalej jak w ostatniej kampanii prezydenckiej deklarował z kolei, iż nie rozpocznie wojny z Iranem. I zasadniczo – AMERICA FIRST! W podobnym tonie wypowiadali się jego medialni poplecznicy i ci politycy, których ma dzisiaj w Białym Domu u swojego boku. Ledwie sześć lat temu Tulsi Gabbard, obecnie szefowa wywiadu, sprzedawała nawet koszulki z napisem ŻADNEJ WOJNY Z IRANEM.

Hitler postępował dość podobnie. Książka Obrażają mnie, mówiąc, że chcę wojny, na którą składa się 16 wywiadów, jakich udzielił prestiżowym redakcjom i agencjom zagranicznym – amerykańskim, francuskim i angielskim – pomiędzy 1923 a rokiem 1940, to świadectwo bezwzględności w manipulowaniu dziennikarzami, społecznością międzynarodową, głowami innych państw i własnym elektoratem w celu zatajenia rzeczywistych celów i metod. Czytelnik przeciera oczy ze zdumienia, gdy Führer oznajmia z przekonaniem, że jest pacyfistą. Co więcej, że zabiega o „utrzymanie pokoju w Europie”.

„Czy wyglądam na szaleńca?” – pyta Hitler, urażony, że ktokolwiek śmie imputować mu wojenne zamiary. Żydów natomiast będzie chciał jedynie „izolować”. Raz upomina się o odzyskanie niemieckich kolonii, raz po wielkopańsku macha na te odległe krainy ręką. Wyrzeka się nienawiści do Francji, którą zadeklarował w Mein Kampf, bo zaszła w nim przemiana i teraz chce dialogu – a jeśli zmagań, to wyłącznie „olimpijskich”. Jego wrogiem numer jeden mają być dość nieostro zdefiniowani „bolszewicy”, to przed nimi, w Niemczech, chce bronić Niemców. A stan wyjątkowy po pożarze Reichstagu zaprowadzono jedynie tymczasowo.

Dziennikarze i korespondenci łykają to wszystko gładko, z uśmiechem i bez należytej kontry. Znamy Hitlera jako wielkiego magnetyzera tłumów i mistrza w doprowadzaniu stadionowych mas do emocjonalno-nacjonalistycznego wrzenia. Obrażają mnie… dowodzi, że był równie skuteczny w przekonywaniu jednostek – nawet jeśli z racji zawodu powinny być szczególnie wyczulone na ściemę.

Adolf Hitler i Eva Braun z psami w rezydencji Berghof w Obersaltzbergu
Adolf Hitler i Eva Braun z psami w rezydencji Berghof w Obersaltzbergu. Fot. Commons:Bundesarchiv

Nie trzeba jednak doszukiwać się w tym niezwykłości ani uważać Hitlera za kogoś w rodzaju Kaszpirowskiego. Zwłaszcza żurnaliści z Francji, z których wielu po 1940 roku ochoczo i gorliwie odda się kolaboracji, potakiwali mu i pozwalali na monologi, bo po prostu mówił na głos to, co już pulsowało w ich brunatnych serduszkach i umysłach. Niektórzy mu ulegali, bo chcieli za wszelką cenę zdobyć „sensacyjny wywiad”; inni z powodu deficytów intelektualnych i krytycznych. Bywali i tacy, na których czar Hitlera nie podziałał, ale ci z kolei, jak na przykład amerykańska dziennikarka Dorothy Thompson, nie wiedzieli w nim szczególnego zagrożenia dla europejskiego porządku, bo uważali, że ostatecznie jest wcieleniem „przeciętności”.

Czytaj także „Ratować honor i godność człowieka” – jak lewica wzywała do bojkotu igrzysk Przemysław Kmieciak

Rzecz nie w tym, by czynić z Trumpa ponowoczesnego, oranżowego Hitlera w skali 1:1. Nazbyt to łatwe i nietrudne do zbicia. Hitlerem powodował nieprzejednany fanatyzm – rasistowski, antysemicki, nacjonalistyczny, apokaliptyczny. Trumpowi chodzi prędzej o sławę (dla siebie) i kasę (dla siebie i swoich) plus o amerykańskie zobowiązania wobec Izraela. Majaczenia o Kanadzie, Meksyku czy Grenlandii jako kolejnych stanach Ameryki nie są realizacją jakiejś manhattańskiej doktryny lebensraum. Również jego niechęć do „lewackich szumowin”, imigrantów i demokratów raczej się nie zmaterializuje w postaci dołów z tysiącami zwłok i obozów zagłady. Jednak między Hitlerem identyfikującym się jako pacyfista i powtarzającym, że nie przygotowuje inwazji i wojen, a Trumpem desperacko zabiegającym o Pokojową Nagrodę Nobla, powołującym Radę Pokoju i latami odżegnującym się od ataku na Iran zachodzi wyraźne podobieństwo.

Dodałbym tu jeszcze i Putina z oświadczeniami, że nie zamierza uderzyć na Ukrainę, a gdyby jednak uderzył, to byłby to gest wyłącznie obronny, bo Rosja – zajmująca, przypominam, jedną ósmą powierzchni Ziemi – jest otaczana przez NATO – a w końcu, że uderzył, ale to nie żadna wojna, lecz „operacja specjalna”. Również bezkrytyczne zafascynowanie jego osobą zagranicznych dziennikarzy, intelektualistów i filmowców przywodzi na myśl książkę Branki. Urzeczenie błękitnymi oczami Führera, jego witalnością, zdrową cerą czy wywodami o historii powtórzyło się kilkadziesiąt lat później jako pochwała dżudoki, hokeisty, jeźdźca z gołą klatą i znawcy dziejów Rosji wraz z krnąbrnymi przyległościami.

Mamy tu do czynienia z przywódcami, dla których słowa, choćby i te największe, nie znaczą kompletnie nic. Owszem, politycy kłamią, ale tylko niektórzy z nich mogą wpłynąć na historię świata i los całych narodów. Dlatego gołębie pokoju z podwieszonymi bombami MOP i KAB są wyjątkowo niebezpieczne. Ich dziedzictwem jest pożoga, śmierć, strach, niekończące się wojny domowe, kryzysy uchodźcze i zniszczony język – pozbawiony wagi, wysycony ze znaczenia, służący przebiegłym oprawcom, doprowadzony do ruiny niczym Gaza, Donbas i każde inne miejsce, na które trzeba było zrzucić tony eksplodującej demokracji.

A nam pozostają te banalne konstatacje i skrolowanie horroru, w jaki zamienia się XXI wiek. Oczywiście – póki co. Bo może i my pewnego dnia usłyszymy, jak nad dachami naszych domów łopoczą metalowe skrzydła ptactwa niosącego nam pokój, wolność bądź historyczną konieczność.

**
Źródło cytatów: Éric Branca, Obrażają mnie, mówiąc, że chcę wojny. Wywiady z Hitlerem. Przeł. A. Dywan

Komentarze

Krytyka potrzebuje Twojego głosu. Dołącz do dyskusji. Komentarze mogą być moderowane.

Zaloguj się, aby skomentować
0 komentarzy
Komentarze w treści
Zobacz wszystkie