Serwis klimatyczny, UE

Spożycie mięsa na jednego mieszkańca w UE jest dwa razy wyższe niż średnia globalna

Fot. rpo.gov.pl, European Parliment. Edycja KP

W całej Europie obserwowany jest niebezpieczny trend intensyfikacji hodowli zwierząt w celach konsumpcyjnych. Czas z tym skończyć. Posłanka Parlamentu Europejskiego Sylwia Spurek pisze do Fransa Timmermansa.

Szanowny Pan Frans Timmermans
Wiceprzewodniczący Wykonawczy ds. Europejskiego Zielonego Ładu

Zwracam się do Pana jako do osoby odpowiedzialnej za przygotowanie i wdrożenie Europejskiego Zielonego Ładu oraz tej, na której ciąży odpowiedzialność za realizację jego celu zadeklarowanego przez Komisję.

Jednym z integralnych elementów Europejskiego Zielonego Ładu, mam nadzieję, stanie się strategia „From Farm to Fork”. Wierzę, że przyczyni się ona do walki ze zmianą klimatu, zapewnienia ochrony środowiska i zachowania bioróżnorodności, ale także do rozwoju organicznego rolnictwa i zapewnienia europejskim obywatelom bezpiecznego, zdrowego i etycznego jedzenia produkowanego w zrównoważony sposób.

Czy Zielony Nowy Ład zbawi Europę?

czytaj także

Osiągnięcie tych celów nie będzie możliwe bez odważnych decyzji i zdecydowanych zmian w systemie produkcji i konsumpcji jedzenia. Odpowiedzialna za niemalże 15 procent emisji gazów cieplarnianych branża mięsna i produktów odzwierzęcych musi się znaleźć na szczycie priorytetów Komisji w trakcie prac nad „From Farm to Fork”.

Spożycie mięsa na jednego mieszkańca w UE jest dwa razy wyższe niż średnia globalna, a poziomy jego produkcji znacznie przekroczyły wszelkie ograniczenia bezpieczeństwa, zdrowia, środowiska i etyki. Najnowsze analizy wskazują wyraźnie, że ślad środowiskowy produktów pochodzenia zwierzęcego znacznie przewyższa ten związany z produkcją i spożyciem produktów pochodzenia roślinnego. Analiza przeciętnej diety Europejek i Europejczyków wykazała, że produkcja nabiału, mięsa i jaj przez nich spożywanych odpowiedzialna jest za ok. 83 procent emisji gazów cieplarnianych, podczas gdy tylko ok. 17 procent emisji pochodzi z żywności pochodzenia roślinnego.

Do tej pory nie ustalono konkretnych celów w zakresie redukcji emisji produkowanych przez przemysł mięsny i produktów odzwierzęcych. Co więcej, w całej Europie obserwowany jest niebezpieczny trend intensyfikacji hodowli zwierząt w celach konsumpcyjnych. Eurostat pokazuje, że liczba zwierząt hodowanych w dużych gospodarstwach rośnie – w 2013 r. prawie trzy czwarte zwierząt hodowlanych (72,2 procent) w państwach członkowskich było trzymanych w bardzo dużych gospodarstwach. Rośnie również zagęszczenie zwierząt na fermach.

Trend ten wspierany jest niestety przez samą UE. W sumie 4,2 miliarda euro rocznie jest wykorzystywane przez państwa członkowskie jako tzw. dobrowolne wsparcie związane z produkcją, funkcjonujące w ramach systemu wsparcia udzielanego przez państwa członkowskie poprzez wykorzystanie części funduszy przeznaczonych na płatności bezpośrednie funkcjonujące w ramach WPR. Niemalże 75 procent środków rozdysponowywanych w ramach dobrowolnego wsparcia związanego z produkcją przeznaczane jest bezpośrednio na finansowanie sektora hodowlanego Co więcej, ze środków unijnych finansowana jest nie tylko sama produkcja mięsa, ale także promocja tej produkcji oraz jego spożywania przez mieszkańców i mieszkanki UE. Według informacji opublikowanych przez holenderską organizację pozarządową Wakker Dier, w ostatnich trzech latach Unia Europejska przeznaczyła aż 60 milionów euro na 21 kampanii marketingowych promujących jedzenie mięsa.

Produkcja mięsa i produktów odzwierzęcych jest także przyczyną wylesiania olbrzymich połaci ziemi. Obecnie ponad 70 procent obszarów rolniczych na terenie UE wykorzystywane jest pod uprawę roślin na potrzeby produkcji pasz dla zwierząt hodowlanych. Mimo to dodatkowo Unia importuje soję, której uprawa przyczynia się do deforestacji najżyźniejszych i najbogatszych pod względem bioróżnorodności obszarów na Ziemi. Czy tego chcemy czy nie, czyni nas to współwinnymi pożarów, które trawią regularnie zielone płuca naszej planety. Jako Europejki i Europejczycy jesteśmy odpowiedzialni za to, co dzieje się w Amazonii i Australii.

Ekologia i klimat, pokusa katastrofizmu

Niestety, lista problemów związanych z produkcją mięsa i produktów odzwierzęcych na tym się nie kończy. Wykorzystywanie ogromnych ilości pestycydów i nawozów chemicznych, emisje amoniaku i azotu niosą za sobą konsekwencje nie tylko dla środowiska naturalnego, ale też zdrowia ludzkiego. Poważne negatywne skutki dla tego ostatniego ma także nadmierne stosowanie na fermach, w szczególności tych przemysłowych, antybiotyków. W niektórych krajach około 80 procent całkowitego spożycia antybiotyków przypada na ten właśnie sektor, a stosowane są one głównie w celu wspomagania wzrostu zdrowych zwierząt lub prewencyjnie, nie zaś w celu leczenia tych chorych.

Nadużywanie antybiotyków i ich niewłaściwe stosowanie u zwierząt przyczynia się do wzrostu antybiotykooporności.  Zgodnie z danymi z 2018 r. opublikowanymi przez ECDC każdego roku bezpośrednio na skutek infekcji wywołanej bakteriami odpornymi na antybiotyki umiera w Europie około 33 000 osób. Mówiąc o kwestii zdrowia mieszkańców i mieszkanek UE, nie można tu zapominać także o chorobach takich jak choroba szalonych krów, świńska grypa, ptasia grypa, ebola, MERS, SARS, czy COVID-19. W odniesieniu do wszystkich tych chorób wskazuje się, że transmisja niezwykle groźnych dla ludzi patogenów wywołujących te choroby nastąpiła w wyniku kontaktu człowieka ze zwierzętami, będącymi nosicielami tych chorób, w tym zwierzętami sprzedawanymi na ulicznych targach. Niszczenie naturalnych siedlisk oraz intensywna, przemysłowa hodowla zwierząt zostały już zidentyfikowane przez naukowców jako odpowiedzialne za zwiększenie ryzyka takich transmisji. Ta niezwykle ważna kwestia, jako jedna z wielu, została poruszona w liście z 29 kwietnia 2020 r. podpisanym przez grupę posłanek i posłów do PE, w tym mnie.

Źródłem COVID-19 jest przemoc wobec zwierząt

czytaj także

Źródłem COVID-19 jest przemoc wobec zwierząt

Peter Singer, Paola Cavalieri

Przemysłowa hodowla zwierząt jest także każdego roku źródłem cierpienia dla miliardów zwierząt. Hodowane w klatkach o wielkości niepozwalającej na swobodne poruszanie się, pozbawiane możliwości realizacji podstawowych instynktów, transportowane w warunkach, które dla wielu kończą się śmiercią jeszcze przed dotarciem do rzeźni, modyfikowane genetycznie, w celu zwiększenia ich „wydajności” i tuczone ponad wytrzymałość ich organizmów. To tylko niektóre ze zbrodni hodowli przemysłowej. Zbrodni, których dokonywania współwinnymi jesteśmy my wszyscy.

Przemoc wobec zwierząt dzieje się w Polsce wszędzie

Jak dotąd problem przemysłowej hodowli zwierząt i jej wpływu na środowisko nie jest częścią europejskiej debaty, a sektor ten, jak pokazują przytoczone powyżej dane, zasługuje przecież na taką samą uwagę jak energetyka i transport.

Poniżej przedstawiam listę najważniejszych rekomendacji, w tym tych wypracowanych z partnerami społecznymi w ramach okrągłych stołów organizowanych przeze mnie cyklicznie w moim biurze w Polsce, dotyczących problemu przemysłowej hodowli zwierząt:

• Niezwłoczne wprowadzenie w ramach Wspólnej Polityki Rolnej traktatowej zasady „zanieczyszczający płaci”, tak aby ceny emisji dwutlenku węgla objęły także rolnictwo przemysłowe. Zasada ta w takim samym stopniu powinna dotyczyć unijnych producentów, jak i eksporterów z państwa trzecich. Dodatkowo wprowadzenie mechanizmu kar za zanieczyszczenie systemów wodnych i gleby przez rolnictwo przemysłowe.

• Zniesienie dopłat i innych instrumentów wsparcia finansowego w ramach Wspólnej Polityki Rolnej oraz w ramach innych mechanizmów unijnych dla przemysłowej hodowli zwierząt i produkcji mięsa, hodowli zwierząt i produkcji produktów mlecznych, hodowli drobiu, uprawy roślin na pasze dla zwierząt oraz połowu i przetwórstwa ryb i innych zwierząt wodnych. Bo tak jak w przypadku finansowania energetyki czy transportu Unia Europejska nie może finansować i wspierać rozwoju tego, co pogłębia kryzys klimatyczny i ma negatywny wpływ na życie i zdrowie ludzi.

• Zniesienie programów wsparcia finansowego dla kampanii promujących spożycie mięsa i innych produktów odzwierzęcych i przekierowanie tych środków na kampanie promujące roślinne zamienniki mięsa oraz alternatywy dla produktów mlecznych i innych odzwierzęcych.

• Wprowadzenie dopłat i innych instrumentów wsparcia finansowego dla produkcji roślinnych zamienników mięsa oraz alternatyw dla produktów mlecznych i innych odzwierzęcych.

• Zagwarantowanie w budżecie UE programów przyznawania środków na badania i rozwój oraz komercjalizację projektów wprowadzających roślinne zamienniki mięsa oraz alternatywy dla produktów mlecznych i innych odzwierzęcych.

• Wprowadzenie systemu monitoringu i analiz rzeczywistego wpływu hodowli zwierząt i produkcji mięsa, hodowli zwierząt i produkcji produktów mlecznych, hodowli drobiu, uprawy roślin na pasze dla zwierząt, połowu i przetwórstwa ryb i innych zwierząt wodnych na środowisko, zdrowie i jakość życia ludzi oraz dobrostan zwierząt.

• Niezwłoczny przegląd wszystkich umów międzynarodowych UE i eliminacja postanowień, które pogłębiają kryzys klimatyczny, przyczyniają się do zanieczyszczenia powietrza, wody, gleby, wylesiania, ginięcia zagrożonych gatunków zwierząt i pogłębiających największe zagrożenia humanitarne, takie jak głód, brak dostępu do wody, bezrobocie, skrajnie niskie warunki życia.

• Przegląd istniejących i wprowadzenie nowych instrumentów prawnych chroniących prawa konsumentów w dostępie do konkretnych i precyzyjnych informacji na temat składu produktów i pochodzenia produktów, ich wpływu na klimat oraz zgodności z celami strategii „From Farm to Fork”.

• Przegląd istniejących regulacji, zmiana i wprowadzenie nowych regulacji wprowadzających cywilizowane, na miarę Unii Europejskiej standardy ochrony praw zwierząt hodowlanych, w tym wprowadzenie zakazu: chowu klatkowego, transportu zwierząt na duże odległości, szczególnie okrutnych metod okaleczenia i zabijania zwierząt, a także regulacji prawnych chroniących ryby, całkowicie pominięte w unijnym systemie prawnym.

Strategia „From Farm to Fork” stanowi wyjątkową i prawdopodobnie niepowtarzalną możliwość podjęcia zdecydowanej reakcji politycznej, odpowiadającej skali problemu, z którym musimy się zmierzyć. Wspólnota musi oprzeć się krótkowzroczności i egoizmowi tego sektora gospodarki. Obecny model hodowli zwierząt i skala ich konsumpcji oraz produktów pochodzenia zwierzęcego muszą stać się przeszłością.

Wierzę, że w ramach strategii „From Farm to Fork” Unia Europejska wyznaczy sobie ambitne cele i stanie się światowym liderem w procesie przejścia od intensywnej produkcji zwierzęcej w kierunku prawdziwie zrównoważonej, przyjaznej dla środowiska, bezpiecznej dla ludzi oraz zdrowej żywności. Wierzę, że w ramach Nowego, Prawdziwego Zielonego Ładu wykaże Pan taką samą determinację i pryncypialność, jaką wykazywał Pan broniąc unijnej praworządności. Wierzę, że ta determinacja i pryncypialność dotyczyć będą każdej szkodliwej dla środowiska branży – w szczególności energetyki, transportu i przemysłowego rolnictwa.

Ta determinacja i pryncypialność są szczególnie ważne w sytuacji, kiedy pojawiają się próby wstrzymania prac nad Zielonym Ładem. Uważam, że aby zbudować zdrową, sprawiedliwą i zrównoważoną gospodarkę, nie możemy wspierać takich inicjatyw. Dziś największym wyzwaniem jest walka z pandemią COVID-19, czego Komisja Europejska jest z pewnością świadoma. Jednocześnie panująca obecnie epidemia pokazuje nam, jak kruche są nasze europejskie gospodarki i demokracje. Najwyższy czas, aby podjąć intensywne prace nad prawodawstwem, które pomoże nam zbudować odporne społeczeństwo i odporną gospodarkę, a odpowiedzią na ich obecną słabość jest Europejski Zielony Ład.

Do listu tego załączam prezent – książkę Stefana Libertiego, wielokrotnie nagradzanego dziennikarza, zatytułowaną I signori del cibo. Mam nadzieję, że będzie dla Pana inspiracją. Przekazuję książkę w oryginale, po włosku, bo wiem, że tym językiem obcym, podobnie jak kilkoma innymi, biegle Pan włada. Liberti pokazuje, jak nasze decyzje polityczne wpływają na klimat, jakość życia ludzi i dobrostan zwierząt. Przedstawia także prawdziwe oblicze produkcji jedzenia na masową skalę, jak najmniejszym kosztem, bez poszanowania praw ludzi i zwierząt. Wierzę, że Unia Europejska 2050 będzie daleka od tego obrazu.

***

Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać