Film, Historia

Oto 7 powodów, dla których „Żywot Briana” to najlepszy film o Jezusie ever

Kadr z „Żywotu Briana” w reż. Terry'ego Jonesa.

„To nie był mesjasz, tylko bardzo niegrzeczny chłopiec”. Tekst w hołdzie zmarłemu 21 stycznia Terry'emu Jonesowi.


Fani Monty Pythona uhonorowali zmarłego niedawno Terry’ego Jonesa – aktora, scenarzystę i reżysera – udostępniając w mediach społecznościowych dziesiątki scen z jego udziałem.

Jednym z ulubionych wcieleń Jonesa jest rola Mandy z Żywotu Briana – matki Briana Cohena (granego przez Grahama Chapmana). Brian to młody pechowiec, który urodził się tego samego dnia co Jezus Chrystus, do tego w sąsiedniej stajence, przez co jest ciągle mylony z mesjaszem. W jednej ze scen matka Briana wychyla się przez okno i wrzeszczy do zgromadzonego na ulicy tłumu: „To nie żaden mesjasz, tylko bardzo niegrzeczny chłopak”.

Żywot Briana według Monty Pythona to reżyserski debiut Jonesa. Film powstał w 1979 roku i niemal od dnia premiery wywoływał protesty grup chrześcijańskich, oskarżenia o bluźnierstwo, w Irlandii i Norwegii zś zakazano jego rozpowszechniania. Jak jednak wkrótce Jones i pozostali Pythoni mieli się przekonać, popularność filmu okazała się silniejsza niż jego krytycy.

Terry Jones pasjonował się historią, miał nawet na koncie publikacje z tej dziedziny. Badacze Biblii od dawna wiedzą, że pod pozorami komedii Żywot Briana zawiera cenne informacje na temat prawdziwych dziejów Jezusa. Historia Briana pokazała, że Jezus – do którego film odwołuje się bezpośrednio zaledwie dwukrotnie – był również Żydem z pierwszego wieku naszej ery, ze schyłkowego okresu Drugiej Świątyni, a najlepiej go można zrozumieć w kontekście jego własnej epoki i społeczeństwa.

Majmurek: Pochwała bluźnierstwa

Wyprzedzając epokę

Niezależnie od ostrego jak brzytwa humoru, w Żywocie Briana znajdziemy spostrzeżenia na temat polityki starożytnego Rzymu wobec Judei, a także zjadliwe komentarze o zagrożeniach związanych z masowymi ruchami i nieodłącznej słabości każdej wiary czy ideologii, która odrzuca krytyczne myślenie.

W 2014 roku na londyńskim King’s College odbyła się międzynarodowa konferencja, podczas której Żywot Briana posłużył do zilustrowania tezy, że biblijne przypowieści o Jezusie są wciąż czytane, słuchane i cenione przez rozmaite środowiska. Konferencja zaowocowała fascynującym opracowaniem Jezus i Brian pod redakcją historyczki badającej dzieje Jezusa, Joan E. Taylor.

Odwołania do Żywotu Briana pojawiają się także regularnie na zajęciach z teologii w kinie, które prowadzę na Uniwersytecie Concordia w Montrealu. Moi studenci są zróżnicowani pod względem religijnym i niemal wszyscy urodzili się ćwierć wieku po premierze filmu. Mimo to konsekwentnie wymieniają dzieło Pythonów wśród ulubionych tytułów omawianych na zajęciach.

Żywot Briana z powodzeniem udowadnia, że mimo braku budżetu czy efektów specjalnych, jakimi dysponowały produkcje w rodzaju Pasji w reżyserii Mela Gibsona, ta pozornie obrazoburcza parodia „biografii Jezusa” – film o Chrystusie jako postaci historycznej – okazuje się wierniejsza historii pod względem merytorycznym.

Najlepszy film o Jezusie

Na cześć Terry’ego Jonesa wymieńmy zatem najważniejsze powody, dla któych Żywot Briana to jeden z najlepszych filmów o historycznej postaci Jezusa.

1. Przedstawia zróżnicowanie judaizmu

Autorzy scenariusza Żywotu Briana znali dzieła starożytnych pisarzy żydowskich, takich jak Filon z Aleksandrii i Józef Flawiusz. Kiedy Brian wpada do zaułka mówców, gdzie przemawia „strasznie nudny prorok”, widzimy, że Jones nie tylko wplótł w fabułę mesjanizm z pierwszego wieku, ale także podkreślił różnorodność postaci, jakie przybierał judaizm w burzliwych dekadach przed zniszczeniem żydowskiej świątyni w 70 roku.

Choć scena, w której członkowie Narodowego Frontu Judei obrażają się, gdy zostają pomyleni z Judejskim Frontem Narodowym, wyśmiewa przede wszystkim ówczesną brytyjską politykę, jednocześnie stanowi ona parodię historycznych napięć wewnątrzspołecznych wśród Żydów w starożytności, które poprzedziły katastrofalną wojnę żydowską z Rzymem.

2. Nie narzuca perspektywy późniejszego chrześcijaństwa na realia I wieku

Żywot Briana to rzadki przykład biografii Jezusa, w której Chrystus, Żyd z I wieku naszej ery, nie został przedstawiony przez pryzmat późniejszej teologii chrześcijańskiej. W przeciwieństwie do Pasji Gibsona film Pythonów nie wprowadza do narracji kościelnych koncepcji, zarówno tych pozytywnych, jak i negatywnych.

3. Nie ucieka od wieloznaczności

Słynna scena „A co takiego Rzymianie dla nas zrobili?” odzwierciedla późniejszą rabiniczną debatę na temat korzyści płynących z rzymskich rządów. Scenarzyści ukazują wieloznaczną sytuację podbitych narodów. Niezależnie od przykrych realiów nie wszyscy mają do Rzymu jednakowy stosunek.

4. Podąża tropami Jezusa

Mimowolne, niemal przypadkowe wyniesienie Briana do rangi mesjasza przypomina to, jak – zgodnie z zapisami Nowego Testamentu, a dokładniej Ewangelią św. Marka – nic w życiu Jezusa oraz głoszonych przez niego naukach nie zapowiadało wpływu, jaki miały one później wywrzeć.

5. Zwraca uwagę na relacje

Jones i reszta grupy Monty Pythona grają z dysonansem poznawczym pomiędzy tym, jak Brian sam siebie widzi, a tym, jak postrzegają go tłumy. Choć filmowcy dokładają wszelkich starań, żeby pokazać, że Brian nie jest Jezusem, Żywot Briana stanowi doskonałą ilustrację faktu, że nie istnieje żadna pierwszoosobowa relacja o tym, jak Jezus widział siebie.

Na chrześcijański Nowy Testament składają się natomiast cztery Ewangelie – teologiczne narracje spisane kilkadziesiąt lat po wydarzeniach i opisujące to, jak inni zapamiętali życie i samego Jezusa: jako charyzmatycznego nauczyciela (Mateusz), cudotwórcę i syna Bożego (Marek), proroka i mesjasza (Łukasz) czy boską istotę (Jan).

W każdej z tych czterech Ewangelii, a także w innych tekstach spoza chrześcijańskiego kanonu znajdziemy czasem inną wersję słów Jezusa (i ich kontekstu).

6. Przedstawienie ukrzyżowania

To właśnie absurdalność tej sceny sprawia, że zakończenie Żywotu Briana, w którym chór skazańców wiszących na krzyżach śpiewa: „Always look on the bright side of life” (Zawsze patrz na jasną stronę życia), stanowi kpinę z tego, jak ukrzyżowanie przedstawiono w innych filmowych biografiach Jezusa.

Król Królów z 1961 roku w reżyserii Nicholasa Raya oraz Jezus z Nazaretu Franco Zeffirellego z 1979 roku ukazują Jezusa umierającego spokojnie i błogo. Jones i pozostali Pythoni natomiast dają wyraz przekonaniu, że ukrzyżowanie to najstraszliwszy rodzaj egzekucji, na jaką człowiek może zostać skazany przez państwo.

7. Nie przedstawia Żydów jako winowajców

Żywot Briana nie akceptuje bezrefleksyjnie nowotestamentowej polemiki z Żydami czy też z przywódcami Jerozolimy. W przeciwieństwie do niektórych biografii Jezusa autorzy filmu sprzeciwiają się przedstawianiu Żydów jako złoczyńców czy też przeciwników (żydowskiego) proroka, nauczyciela oraz – dla chrześcijan – Mesjasza. Ich zdaniem odpowiedzialność za ukrzyżowanie Jezusa i wielu mu podobnych spada także na państwo rzymskie, zgodnie z historyczną prawdą.

Świat zawdzięcza Terry’emu Jonesowi i pozostałym Pythonom dziedzictwo humoru. W Żywocie Briana według Monty Pythona Jones otrzymał zaś dodatkowo satyrę na niebezpieczeństwa wynikające z „grupowego myślenia”, a także wnikliwy portret rzymsko-śródziemnomorskiego kontekstu dziejów Jezusa – Żyda z I wieku naszej ery, czczonego dziś przez ponad dwa miliardy ludzi na świecie.

 **
Matthew Robert Anderson – profesor studiów teologicznych, Uniwersytet w Nottingham (Wielka Brytania) i Concordia University (Kanada).

Artykuł ukazał się na stronie The Conversation na licencji Creative Commons. Tekst w języku angielskim dostępny jest tu. Z angielskiego przełożyła Katarzyna Gucio. Skróty i tytuł od redakcji.

***

Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać