⚖️ 20 marca Naczelny Sąd Administracyjny (NSA) wydał precedensowy wyrok, w którym zobowiązał Urząd Stanu Cywilnego m.st. Warszawy do wpisania aktu małżeństwa jednopłciowego zawartego za granicą do polskiego rejestru.
👨⚖️ Sprawa dotyczyła pary, której wcześniej odmówiono transkrypcji, powołując się na polskie przepisy i Konstytucję.
🌈 Sąd uchylił tę decyzję i wskazał, że takie odmowy są niezgodne z prawem Unii Europejskiej, w tym z wyrokiem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) z listopada 2025 roku, według którego brak uznania takich małżeństw narusza swobodę przemieszczania się obywateli UE.
Przemek Stefaniak: Co wyrok NSA w praktyce oznacza dla par LGBT+ w Polsce?
Ania Mazurczak: Dla nich kluczowy jest przede wszystkim wcześniejszy wyrok TSUE, ten z listopada zeszłego roku. To on wiąże wszystkich urzędników i sądy administracyjne w Polsce, a rząd jest zobowiązany do jego wykonania. Natomiast wyrok NSA jest w pewnym sensie kropką nad „i”. To jasny sygnał ze strony polskiego sądu, że orzeczenie TSUE musi zostać wdrożone na poziomie krajowym. W praktyce oznacza to, że jeśli para tej samej płci zawarła małżeństwo za granicą i posiada zagraniczny akt małżeństwa, może żądać jego transkrypcji w Polsce, czyli sporządzenia polskiego aktu małżeństwa, w którym obie osoby będą uznane za małżonków.
Jeśli chodzi o skutki prawne, to wiele z nich dopiero będzie się kształtować w praktyce. TSUE wskazał jednak, że państwa członkowskie muszą zapewnić przynajmniej te prawa, które wynikają ze swobody przepływu w Unii Europejskiej, na przykład w obszarze podatków. Dodatkowo mamy orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (ETPCZ), które wskazuje, że życie par tej samej płci powinno być uregulowane także w takich obszarach jak dziedziczenie czy alimenty. W najbliższym czasie te kwestie będą testowane.
Czy nie jest tak, że nawet po transkrypcji aktu małżeństwa pary jednopłciowe nie będą mogły na przykład dziedziczyć po partnerze albo będą musiały udowadniać swoją relację w szpitalu czy u notariusza?
Chodzenie do notariusza w takich sprawach nigdy nie miało większego sensu. Notariusz nie może przyznać praw, których nie przewidują przepisy. Do tej pory rzeczywiście zachęcaliśmy osoby w związkach jednopłciowych, by posługiwały się nawet zagranicznymi aktami małżeństwa – na przykład w szpitalach – bo już one potwierdzają istnienie bliskiej relacji. W praktyce w Polsce bardzo trudno uzyskać konkretne uprawnienia na tej podstawie. Dlatego transkrypcja jest tak istotna. Posiadanie polskiego aktu małżeństwa realnie zmienia sytuację – urzędnicy i instytucje po prostu inaczej traktują polski dokument. W połączeniu z orzecznictwem TSUE i ETPCZ można się spodziewać, że łatwiej będzie dochodzić konkretnych praw na przykład w sprawach podatkowych czy spadkowych, w tym zwolnienia z podatku od spadku albo nabycia spadku bez testamentu w postępowaniach dotyczących dziedziczenia.
Czyli w tym sensie niewiele się zmienia – nadal trzeba będzie posługiwać się jakimiś papierami w różnych sytuacjach?
Nie do końca. W pewnym sensie tak wygląda funkcjonowanie każdego małżeństwa, pary różnej płci także muszą posługiwać się aktem małżeństwa, na przykład w sądzie przy sprawach spadkowych. Różnica polega na tym, że jeśli akt małżeństwa jest zarejestrowany w Polsce i odzwierciedlony w rejestrach państwowych, to w wielu sytuacjach nie trzeba już go każdorazowo przedstawiać, np. przy rozliczeniach podatkowych. Warto też podkreślić, że sprawy przed TSUE i NSA dotyczyły przede wszystkim uznania samego faktu małżeństwa, czyli zmiany stanu cywilnego. Natomiast uznanie małżeństwa pociąga za sobą konkretne skutki prawne. Możemy je wyczytać z dotychczasowego orzecznictwa – dotyczą między innymi podatków, dziedziczenia, alimentów, zwolnienia z podatku od spadków i darowizn, objęcia żony albo męża ubezpieczeniem zdrowotnym, prawa do pochówku, świadczeń w przypadku choroby i śmierci żony albo męża. To wszystko wynika z tego, że te małżeństwa zaczynają być widoczne w polskim systemie prawnym.
Czyli to nie jest tylko symboliczna zmiana, ale coś, co realnie może wpłynąć na życie osób LGBT+ w Polsce?
Powinno wpłynąć, choć trudno dziś przewidzieć, jak będzie wyglądała praktyka. Ten wyrok ma jednak bardzo duże znaczenie także na poziomie świadomości. Wciąż często jest tak, że dopóki krajowy sąd nie potwierdzi jakiegoś standardu wynikającego z prawa międzynarodowego, to wielu urzędników czy sędziów nie traktuje go jako obowiązującego. Dlatego tak istotne jest stanowisko NSA, który jasno wskazuje, że wyrok TSUE powinien być stosowany w praktyce. Formalnie to właśnie orzeczenie TSUE wiąże wszystkie organy państwa. W praktyce jednak urzędnicy i sądy bardzo uważnie patrzą na orzecznictwo krajowe, zwłaszcza NSA, dlatego ten wyrok może mieć realny wpływ na to, jak prawo będzie stosowane.
Załóżmy taką sytuację: para kobiet bierze ślub za granicą, udaje się go transkrybować w Polsce. Jedna z nich rodzi dziecko, a potem umiera. Jaka jest w takiej sytuacji prawna sytuacja dziecka? Jakie prawa ma druga matka?
Tego nie dotyczy wyrok TSUE ani NSA – ale w sprawie uznawania zagranicznych aktów urodzenia, w których jako rodzice wskazane są dwie mamy albo dwóch ojców, toczy się przed NSA inna sprawa. W 2019 roku NSA w składzie 7 sędziów wydał uchwałę, z której wynika, że takie akty urodzenia nie mogą być transkrybowane, a dzieciom powinny być wydawane polskie dowody osobiste i paszporty na podstawie zagranicznych aktów urodzenia. W praktyce nadal jest z tym olbrzymi problem, dlatego WSA w Krakowie ponownie poprosił NSA o wydanie uchwały w składzie 7 sędziów, więc w najbliższym czasie możemy spodziewać się uchwały NSA dotyczącej aktów urodzenia.
Wyrok NSA dotyczył konkretnej sprawy w Warszawie. Czy w takiej sytuacji para kobiet z Lublina, która zawarła małżeństwo za granicą, może załatwić sprawę na miejscu, czy musi jechać do Warszawy?
Może to zrobić w Lublinie. Wynika to z tego, że wyrok TSUE jest wiążący dla wszystkich organów w Polsce. Wyrok NSA formalnie dotyczy konkretnej sprawy i nie wiąże bezpośrednio innych urzędów. Stanowi jednak bardzo ważną wskazówkę, jak stosować prawo, dlatego urzędy w całym kraju będą się nim kierować. W efekcie urzędnicy w Lublinie powinni postępować zgodnie z linią wyznaczoną przez TSUE i potwierdzoną przez NSA.
Co w takim razie musi teraz zrobić rząd?
Zgodnie z wyrokiem NSA administracja krajowa ma obowiązek dokonać transkrypcji aktu małżeństwa i to niezależnie od tego, czy systemy i procedury są do tego przygotowane. Sąd jasno wskazał, że brak odpowiednich rozwiązań technicznych czy formularzy nie może być przeszkodą. W praktyce oznacza to, że urzędy powinny znaleźć sposób, aby zarejestrować takie małżeństwo. Problem polega na tym, że już wcześniej próby transkrypcji napotykały bariery systemowe, przede wszystkim informatyczne. Obecne systemy nie pozwalają na zarejestrowanie małżeństwa dwóch osób tej samej płci, a numer PESEL wskazuje na płeć. Dlatego w tej chwili wiele zależy od rządu, a przede wszystkim od tego, czy te techniczne przeszkody zostaną szybko usunięte. Podstawa prawna już istnieje, mamy też jednoznaczne orzecznictwo sądów międzynarodowych i polskich. Od administracji rządowej potrzebujemy przede wszystkim decyzji, która umożliwi praktyczne wdrożenie tych rozwiązań.
Załóżmy, że para ma już ślub za granicą. Co powinna teraz zrobić?
Powinna zgłosić się do urzędu stanu cywilnego z zagranicznym aktem małżeństwa, jego tłumaczeniem przysięgłym i wnioskiem o transkrypcję. Warto też dołączyć krótkie uzasadnienie.
Czy dotyczy to tylko par, które przez jakiś czas mieszkały za granicą?
Moim zdaniem nie. Ograniczenie transkrypcji wyłącznie do takich przypadków byłoby dyskryminujące wobec obywateli polskich. Rzeczywiście, wyrok TSUE dotyczy sytuacji, w których zastosowanie ma prawo Unii, czyli na przykład gdy osoby korzystały ze swobody przepływu i mieszkały za granicą. Natomiast sądy polskie powinny brać pod uwagę także konstytucyjny zakaz dyskryminacji. Dlatego uważam, że również para, która wyjechała za granicę tylko po to, żeby zawrzeć małżeństwo i wróciła do Polski, powinna mieć prawo do jego zarejestrowania.
Czyli pary jednopłciowe będą teraz jeździć za granicę, żeby zawierać małżeństwa?
To już się dzieje. Od lat pary tej samej płci jeżdżą za granicę, często nawet na krótko, żeby zawrzeć małżeństwo. To naturalna konsekwencja tego, że w Polsce przez dekady nie udało się uregulować ich sytuacji prawnej. Skoro jesteśmy częścią Unii Europejskiej, a w wielu państwach takie związki są uznawane, to ludzie po prostu z tego korzystają.
Czy twoim zdaniem można tu mówić o sukcesie?
Tak. Od dawna uważałam, że polska droga do równości małżeńskiej będzie prowadzić przez uznawanie małżeństw zawieranych za granicą. Nie spodziewałam się szybkiej zmiany prawa, a raczej stopniowego procesu, w którym te małżeństwa będą „wchodzić” do polskiego systemu prawnego. Wyrok NSA jest właśnie takim krokiem, a nawet „stopą w drzwi”.
Dla mnie jego znaczenie nie jest tylko prawne. To także bardzo ważny sygnał wysyłany przez instytucje międzynarodowe do osób LGBTI, że ich relacje są pełnoprawne i zasługują na ochronę.
To szczególnie istotne dla młodych osób, które często słyszą, że ich związki są mniej warte. Wyrok mówi jasno: wasze relacje są równie ważne, jak te heteronormatywne. Przede wszystkim dlatego uważam wyrok NSA za sukces.
**
Ania Mazurczak – Adwokatka, w latach 2012-2018 pracowała w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich; współzałożycielka pierwszej w Polsce kancelarii adwokackiej specjalizującej się w sprawach osób LGBT+, w latach 2018-2024 reprezentowała osoby transpłciowe i pary tej samej płci w precedensowych sprawach przed sądami krajowymi i międzynarodowymi; w latach 2024-2026 Dyrektorka Departamentu ds. Równego Traktowania w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.










Komentarze
Krytyka potrzebuje Twojego głosu. Dołącz do dyskusji. Komentarze mogą być moderowane.