Wspieraj Wspieraj Wydawnictwo Wydawnictwo Dziennik Obserwuj Obserwuj

Wielkie koncerny, małe browary. Kto straci na ustawie antyalkoholowej?

Trzy koncerny kontrolują około 80 proc. polskiego rynku piwa. Nowe przepisy mogą jeszcze bardziej umocnić ich pozycję, utrudniając małym browarom dotarcie do klientów. Czy w walce z reklamą alkoholu państwo nie utrwali przypadkiem dominacji największych graczy?

Niezależna dziennikarka społeczna
Kontekst

🏛️ 28 października senackie komisje zdrowia oraz samorządu terytorialnego i administracji państwowej zajmą się nowelizacją ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi.

🍺 Nowe przepisy zakładają m.in. całkowity zakaz reklamy piwa oraz ograniczenia sprzedaży alkoholu. Przeciwko części regulacji protestują przedstawiciele małych browarów rzemieślniczych.

🗳️ 8 października ustawę poparło w Sejmie 400 posłów, 29 było przeciw, a czterech wstrzymało się od głosu.

Walka

– Jeżeli przyjąć tę ustawę w obecnej formie, będziemy mieli najbardziej restrykcyjne w całej Europie prawo dotyczące piwa – twierdzi Marek Kamiński, prezes zarządu Polskiego Stowarzyszenia Browarów Rzemieślniczych (PSBR). W jego ocenie ustawa antyalkoholowa w obecnej formie doprowadzi do zwalniania pracowników i zamykania się małych browarów. – Nie sprzeciwiamy się zakazowi sprzedaży alkoholu po godzinie 22. Ale inne zapisy tej ustawy realnie zagrażają naszemu istnieniu.

Chodzi przede wszystkim o całkowity zakaz reklamy piwa, który może odebrać małym browarom możliwość komunikowania się z konsumentami.

Co ciekawe, propozycje zaostrzenia przepisów dotyczących alkoholu – jak nocna prohibicja, zakaz reklamy czy promocji typu 10+10 – pojawiają się w momencie, gdy po raz pierwszy od dawna obserwujemy w Polsce spadek jego spożycia. Żeby było jeszcze ciekawiej, dotyczy on właśnie piwa, podczas gdy – jak podaje Główny Urząd Statystyczny – spożycie wina i tzw. mocnych alkoholi utrzymuje się w ostatnich latach na podobnym poziomie. Mimo wszystko to właśnie piwo znalazło się w centrum obecnych regulacji.

Czy państwo powinno utrudniać nam picie alkoholu? 🍷

To pole jest używane do walidacji i powinno pozostać niezmienione.

Obejrzałeś rozmowę?
Które stanowisko jest Ci bliższe?

Małe browary muszą walczyć o rozpoznawalność

Pierwsze browary rzemieślnicze zaczęły powstawać w Polsce około 15 lat temu. Dziś mamy już blisko 300 przedsiębiorstw, które skupiają wokół siebie miłośników kraftów, tworząc tym samym nową kulturę picia.

– Jesteśmy blisko konsumentów i aktywnie budujemy naszą społeczność. Stanowimy również wizytówkę polskiego piwowarstwa za granicą. To piwa rzemieślnicze trafiają do kilkudziesięciu państw na całym świecie, zdobywają nagrody na międzynarodowych konkursach. Rzemieślnicy przywrócili piwu różnorodność, edukują konsumentów i promują odpowiedzialne spożycie alkoholu, zachęcając do zwracania uwagi na jego jakość i walory smakowe – podkreśla Kamiński.

Jak podaje Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, na polskim rynku piwa dominują obecnie trzy zagraniczne koncerny: japońska Kompania Piwowarska (znana z marek Lech, Tyskie i Żubr), holenderska Grupa Żywiec (Żywiec, Warka, Królewskie) oraz duński Carlsberg Polska (m.in. Okocim i Kasztelan). Odpowiadają one łącznie za około 80 proc. sprzedaży piwa w Polsce.

Czytaj także Dlaczego upadek pubów i barów jest powodem do zmartwień? Artur Troost

Pozostałą część rynku dzielą między siebie browary regionalne, takie jak Perła, Amber czy Fortuna oraz właśnie browary rzemieślnicze, choć ich udział to zaledwie około 2 procent.

W przypadku najmniejszych producentów reklama w ogromnej mierze opiera się na komunikacji w mediach społecznościowych. Dziś walczą o to, by mogli tam informować, że ich piwa są dostępne w konkretnych punktach sprzedaży, że będą obecni na danym wydarzeniu czy że uwarzyli nowe piwo z takich, a nie innych surowców.

– Duże koncerny dysponują rozbudowanym zapleczem prawnym, na które nie stać małych producentów. Ci ostatni raczej nie zdecydują się na testowanie jej niejasnych przepisów, skoro za ich naruszenie grożą kary od 30 tysięcy do miliona złotych – tłumaczy prezes PSBR.

Polem do nadużyć może być na przykład zakaz reklamy piwa bezalkoholowego. Wedle tej ustawy dotyczy on bowiem tylko tych produktów, które dzielą markę z napojem alkoholowym. W praktyce oznacza to, że jeśli jestem na przykład Carlsbergiem, mogę stworzyć nową markę bezalkoholowego piwa, która nie będzie miała swojego alkoholowego odpowiednika, i w ten sposób ominąć ograniczenie.

Warto zwrócić uwagę, że browary rzemieślnicze nigdy nie prowadziły agresywnych kampanii reklamowych. To właśnie dysponujące milionowym kapitałem globalne koncerny znane są z kontrowersyjnych, perswazyjnych przekazów.

Zakaz reklamy może zabetonować rynek piwa

Tomasz Prośniak – który od ponad 8 lat zajmuje się marketingiem piwnym, a z wykształcenia jest też dziennikarzem i politologiem – nie ma wątpliwości, że w wyniku ustawy, której celem mogło być uderzenie w wielkie koncerny, najbardziej ucierpią mali producenci.

– Marki należące do koncernów są już mocno zakorzenione w świadomości konsumentów. Z perspektywy marketingowej ich reklama nie zwiększa sprzedaży piwa, a tym samym jego konsumpcji, lecz jedynie przesuwa udziały w rynku. Na przykład kupimy więcej Lecha, a mniej Żywca – tłumaczy autor bloga „Piwny Marketing”.

Brak możliwości komunikowania się z odbiorcami i prezentowania swoich marek przez browary rzemieślnicze może prowadzić do dalszego utrwalania obecnej struktury rynku. Słowem: rynek piwa w Polsce jeszcze bardziej się zabetonuje.

Obecna nowelizacja nie zmienia nic w zakresie informowania o sponsorowaniu. Oznacza to, że duże browary nadal będą mogły sponsorować imprezy muzyczne czy promować swoją obecność podczas wydarzeń sportowych. Przedstawiciele małych browarów zauważają również, że koncerny prawdopodobnie będą chciały ulokować gdzieś indziej budżety dotąd przeznaczane na reklamę. Niewykluczone, że pójdą one na współpracę z sieciami handlowymi, co może jeszcze bardziej utrudnić małym browarom wejście do tych sieci. W efekcie możemy mieć do czynienia z mechanizmem kanibalizacji rynku.

Czy koszulka z logo browaru to już reklama?

– Mimo obszernej nowelizacji, nie zmieniono definicji reklamy, która cały czas odnosi się do publicznego rozpowszechniania znaków towarowych czy marek napojów alkoholowych – komentuje Dawid Siedlecki, radca prawny, a także twórca bloga o prawie alkoholowym „Browar Paragraf”. – A zatem można sobie wyobrazić, że miłośnik jakiegoś browaru rzemieślniczego, idący ulicą w koszulce z jej logo, prowadzi reklamę napojów alkoholowych, za co grozi mu kara grzywny.

Czytaj także Pub jako „dziedzictwo klasy pracującej”: co różni polską i brytyjską politykę alkoholową? Jakub Majmurek

To kuriozalny przykład. Jednak, jak wyjaśnia Siedlecki, dotychczasowe orzecznictwo pokazuje, że polskie sądy nie są zgodne co do tego, co jest, a co nie jest publicznym rozpowszechnianiem znaków towarowych.

– Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czy treści na mediach społecznościowych są rozpowszechniane w sposób publiczny. Były też wyroki sądów administracyjnych, w których wskazywano, że butelka alkoholu stojąca w witrynie sklepu, ale z etykietą skierowaną w stronę chodnika, stanowi reklamę. Twórcy przygotowali tę nowelizację w całkowitym oderwaniu od tego, jak te przepisy były przez lata stosowane w praktyce i jakie to rodziło problemy – opisuje Siedlecki.

W gruncie rzeczy chodzi więc o stworzenie bardziej precyzyjnych ram prawa.

Dlaczego winiarz może więcej niż browarnik?

Piwni rzemieślnicy postulują dziś, aby w ustawie precyzyjnie zdefiniowano mały browar rzemieślniczy (na poziomie unijnym definiowany on jest jako produkujący mniej niż 200 tys. hektolitrów piwa rocznie), jasno określono czym jest festiwal piwny i wprowadzono odpowiednie wyłączenia w zakresie możliwości informowania o swojej działalności. A także, by objąć ich działalność wyjątkiem analogicznym do tego, jaki dostali winiarze.

Dlaczego „przekaz informacyjno-kulturalny” i „wydarzenia enokulinarne” nie są uznawane za promocję w przypadku winiarzy, a w przypadku małych browarów już tak? Pytam prawnika Dawida Siedleckiego, który uczestniczył w pracach sejmowej podkomisji.

– Winiarze są rolnikami, a browarnicy, choć korzystają z płodów polskiej ziemi, takich jak jęczmień, pszenica czy chmiel, już nie. Nie otrzymali więc podobnego wsparcia politycznego. Winiarzom sprzyjał również brak silnej konkurencji ze strony krajowych koncernów winiarskich, podczas gdy małe browary zostały potraktowane na równi z wielkimi koncernami piwowarskimi.

Dopytuję, czy browarnicy zbyt słabo walczyli o swoje interesy.

– Zgłaszaliśmy zastrzeżenia już na etapie prac nad ustawą. Nie dostrzegłem jednak szczególnego zainteresowania posłów głosem środowiska browarniczego. Formalnie każdy mógł zabrać głos, ale nie miałem poczucia, że toczy się rzeczywista dyskusja. Odniosłem wrażenie, że konsultacje przeprowadzono raczej pro forma – po to, by zebrać głosy społeczne, a niekoniecznie wyciągać z nich wnioski – podsumowuje prawnik.

W opinii prof. Wojciecha Goszczyńskiego, socjologa żywienia z Katedry Badań Kultury Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, polscy rzemieślnicy pełnią dziś niewdzięczną rolę forpoczty innowacji. To oni jako pierwsi zaczęli warzyć dobrej jakości piwa niskoalkoholowe i bezalkoholowe. Mimo to dziś również ci „mali” stają się ofiarami coraz bardziej spolaryzowanej dyskusji wokół picia.

– Alkohol od zawsze budził spory etyczne – zauważa prof. Goszczyński. – To niebezpieczna zabawka, która pełni jednak również funkcje społeczne.

Dziś w Polsce rozwija się nowa kultura picia, która nie polega na upijaniu się, tylko wyjściu na jedno czy dwa piwa kraftowe. Na miejskich osiedlach sąsiedzi spotykają się w pubach z kraftem czy w beach barach – niektórzy piją zwykłe piwo, inni bezalko. Według badacza kluczowe jest to, ile pijemy, w jaki sposób i jakie są tego konsekwencje.

– Znaczenie ma nie tylko sama substancja, ale również sposób jej sprzedaży: dostępność, wygoda zakupu i cena. Wystarczy spojrzeć ile tzw. małpek sprzedaje się w Polsce. Pamiętamy też skandal sprzed kilku lat, gdy wielkie sieci dyskontowe konkurowały cenami wódki, obniżając je do poziomu poniżej pięciu złotych. Za problem alkoholizmu w Polsce nie odpowiadają mali browarnicy, podobnie jak nalewkarze, cydrownicy czy winiarze.

Czytaj także Alkohol podzieli los nikotyny. Ale potrwa to znacznie dłużej Aleksandra Wiśniewska

Zdrowie publiczne kontra interesy małych browarów?

Jak opowiada Tomasz Prośniak, gdy początkowo dyskutowano projekt ustawy, prawnicy sejmowi proponowali, by tę ustawę napisać jeszcze raz. Ta ustawa jest z 1982 roku, więc liczy sobie prawie pół wieku. Dlaczego tego nie zrobiono i zdecydowano się na jej nowelizację?

– W mojej opinii przyczyną są przyszłoroczne wybory – spekuluje politolog. – Lewica ma obecnie bardzo niskie poparcie, a temat alkoholu to dla nich brzytwa, której mogą się złapać i nie utonąć.

Lewica uzasadnia konieczność ograniczenia reklam alkoholu ochroną zdrowia publicznego. Posłanka Lewicy Joanna Wicha mówiła w styczniu w Sejmie, że zyski sektora alkoholowego stoją ponad zdrowiem i bezpieczeństwem ludzi, a projekt Lewicy ma to zmienić. Jest to cel słuszny – jednak nie wszystkie sposoby jego realizacji będą równie sprawiedliwe. Jeśli nowe przepisy rzeczywiście utrudnią działalność przede wszystkim małym browarom, a wielkim koncernom pozwolą zachować dominującą pozycję, Nowa Lewica nie będzie miała z czego być dumna.

*

Dominika Soszyńska – niezależna dziennikarka społeczna, krytycznym okiem przyglądająca się zjawiskom współczesnej kultury. Wspólnie z ks. Grzegorzem Strzelczykiem i prof. Bogdanem de Barbaro napisała książkę „Duch i psyche. Razem czy osobno?”. Publikuje m.in. w „Gazecie Wyborczej”, „Tygodniku Powszechnym”, „Polityce”, „Przeglądzie” i miesięczniku „SENS”, a także na kanale Wojna Idei oraz w Klubie Jagiellońskim. Mówi o sobie: „zwykła dziewczyna z Wielowsi”. Mieszka we Wrocławiu.

Komentarze

Trolle, boty, ścieki zostawiamy platformom. U nas możesz wziąć udział w sensownej dyskusji. Ale najpierw zapoznaj się z jej regulaminem!

Zaloguj się, aby skomentować
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
0
Komentujące wszystkich krajów, łączcie się!x