Kraj

Moralność, cena wołowiny i Trybunał

Trybunał Konstytucyjny dopuścił ubój rytualny na eksport, choć nikt o to nie wnioskował.

10 grudnia Trybunał Konstytucyjny orzekł (sprawa K52/13), że zakaz uboju (w rzeźniach) zwierząt bez ich uprzedniego ogłuszenia (tj. pozbawienia świadomości środkami mechanicznymi lub innymi) jest częściowo niezgodny z Konstytucją RP i innymi aktami prawnymi. Sentencja wyroku jest następująca (ograniczam się tylko do fragmentu istotnego z uwagi na procedurę uboju):

„art. 34 ust. 1 ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt w zakresie, w jakim nie zezwala na poddawanie zwierząt ubojowi w ubojni (rzeźni) według szczególnych metod wymaganych przez obrzędy religijne, jest niezgodny z art. 53 ust. 1, 2 i 5 konstytucji w związku z art. 9 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności”.

Wyrok nie zapadł jednogłośnie. Za byli sędziowie Andrzej Rzepliński, prezes Trybunału, Stanisław Biernat, wiceprezes, Maria Gintowt-Jankowicz (sędzia sprawozdawca), Zbigniew Cieślak, Leon Kieres, Małgorzata Pyziak-Szafnicka, Andrzej Wróbel i Marek Zubik. Wojciech Hermeliński, Teresa Liszcz, Stanisław Rymar, Piotr Tuleja, Sławomira Wronkowska-Jaśkiewicz głosowali przeciw i zgłosili zdania odrębne, a Mirosław Granat był przeciw bez zdania odrębnego. Mówiąc dalej o Trybunale, mam na myśli głównie sędziów głosujących za wyrokiem. Pełne uzasadnienie przedmiotowego orzeczenia powinno być gotowe w ciągu miesiąca od jego głoszenia. Wedle nieoficjalnych informacji (stan na dzień 27 stycznia 2015) uzasadnienia jeszcze nie ma, a na pewno nie pojawiło się w bazie orzeczeń dostępnej w internecie. Dalej korzystam z oficjalnego komunikatu Trybunału, stanowiska sędzi sprawozdawcy i materiałów prasowych. Nie sądzę, aby oczekiwane uzasadnienie wyroku zawierało coś, co mogłoby istotnie wpłynąć na moje wnioski.

Ubój rytualny (szechita wedle judaizmu, halal wedle islamu) polega na tym, że zwierzę, z którego pozyskuje się mięso do spożycia, ponosi śmierć przez wykrwawienie, przy czym w momencie rozpoczęcia procedury zabijania ma być świadome. Ogłuszanie zwierząt zostało wprowadzone ze względów humanitarnych, tj. aby zmniejszyć ich cierpienia, i jest wymagane przez prawo obowiązujące w wielu krajach jako, zgodnie z opinią większości ekspertów w zakresie zootechniki i weterynarii, mniej dotkliwe dla uśmiercanych zwierząt. Wprawdzie wyznawcy judaizmu i muzułmanie twierdzą, że szechita i halal są najbardziej humanitarnymi sposobami zabijania zwierząt, ale dotyczy to uboju (bez ogłuszania) w gospodarstwach domowych, a nie na skalę przemysłową. Nakaz ogłuszania jest rezultatem traktowania zwierząt jako podmiotów sensytywnych (czujących), a więc zdolnych do odczuwania cierpienia (tak to ujmuje prawo europejskie, w tym nasza ustawa o ochronie zwierząt). Konsekwencją tego stanowiska jest teza, że ludzie mają wobec zwierząt pewne obowiązki, które mogą i powinny być wyrażane prawem. Uznanie zwierząt za podmioty sensytywne nie implikuje, że mają one podmiotowość prawną. Prawa zwierząt, jeśli w ogóle stosować tę kategorię, są pochodną naszych obowiązków wobec nich, a nie ich osobowości prawnej. Jest zdumiewające, że szereg osób, m.in. Tomasz Terlikowski czy wspomniany Marek Zubik, sędzia Trybunału (dał temu wyraz w trakcie konferencji o wolności zorganizowanej przez Komitet Nauk Prawnych PAN 4 listopada 2014) nie potrafią zrozumieć tej kwestii.

Kwestia uboju z ogłuszaniem lub bez pozbawienia świadomości jest ściśle związana z dopuszczalnością uśmiercania zwierząt wedle wspomnianych rytuałów religijnych. Prawo europejskie zaleca ważenie wolności religijnej i dobrostanu zwierząt, pozostawiając państwom członkowskim konkretne uregulowania prawne. Dania, Szwecja i Polska (do czasu omawianego wyroku) przyjęły całkowity zakaz uboju bez ogłuszania, inne kraje wprowadziły wyjątki właśnie dla potrzeb religijnych. Z jednej strony można i należy rozumieć względy religijne judaizmu i islamu. Z drugiej – można też oczekiwać od ich wyznawców dostosowania się do współczesnych postulatów traktowania zwierząt. Nie będę wchodził w szczegóły tego problemu, choć wypada zaznaczyć, że zarówno w judaizmie, jak i w islamie trwa dyskusja na temat zasadności uboju bez ogłuszania. Na razie tradycja bierze górę, ale zmiana nie jest wykluczona w przyszłości.

Jak wiadomo rytuały religijne nie są wiecznotrwałe. Niemniej jednak są mocne argumenty za tym, aby takich zmian nie wymuszać stosownymi zakazami prawnymi.

Mój punkt widzenia sprzeciwia się ubojowi bez ogłuszania jako niehumanitarnemu, a nie jako rytualnemu. To ważne, bo zwolennicy takiego stanowiska, jakie podzielam, są często oskarżani o nietolerancję.

Wniosek w sprawie K52/13 został złożony przez Związek Gmin Wyznaniowych Żydowskich (ZGWŻ). Prokurator Generalny i Sejm nadesłały pisma przeciw temu wnioskowi; Polskie Towarzystwo Etyczne optowało za ograniczeniem uboju rytualnego tylko na potrzeby mniejszości religijnych w Polsce i zwróciło uwagę na to, że ubój bez ogłuszania zwiększa cierpienia zwierząt, a Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi przedstawiło regulacje uboju rytualnego w krajach należących do Unii Europejskiej. Z danych ministerstwa wynika, że niektóre kraje dopuszczają tylko ubój wewnętrzny (na potrzeby religijne w danym kraju), inne zezwalają na komercyjny (na eksport). W trakcie rozprawy Związek Gmin Żydowskich uściślił swoje stanowisko, domagając się tylko uchylenia zakazu uboju wewnętrznego na potrzeby wyznawców judaizmu w Polsce. Podobne stanowisko zajął Rzecznik Praw Obywatelskich we wniosku o dopuszczenie uboju rytualnego praktykowanego przez wyznawców islamu. Wniosek ten będzie rozpatrywany później, ale trudno przypuścić, aby wyrok był inny.

Trybunał Konstytucyjny mógł więc 1) potwierdzić ustawę z 1997 roku; 2) całkowicie dopuścić ubój, zarówno wewnętrzny, jak i komercyjny; (3) wydać orzeczenie kompromisowe, tj. zgodne z żądaniem ZGWŻ. Trybunał wybrał rozwiązanie drugie. Uważam, że jest ono wadliwe i winno być zastąpione wyrokiem typu 3).

Z formalnego punktu widzenia niezgodność ustawy o ochronie zwierząt z konstytucją nie zachodzi, tak więc można bronić rozwiązania pierwszego. Z grubsza rzecz ujmując, wymienione przepisy konstytucji przyznają każdemu wolność religijną (art. 53 ust. 1) obejmującą m.in. udział w obrzędach i praktykach religijnych (art. 53 ust.2) oraz ustalają, że wolność uzewnętrzniania religii może być ograniczona w drodze ustawy i dla konieczności ochrony bezpieczeństwa państwa, porządku publicznego, zdrowia, moralności lub wolności i praw innych osób (art. 53 ust. 5). Podobne zasady zawiera Konwencja o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Ustawę o ochronie zwierząt można traktować jako ograniczenie wolności religii w imię moralności. Trybunał nie przyjął tego stanowiska, a więc odrzucił rozwiązanie pierwsze. Stwierdzenie niezgodności ustawy o ochronie zwierząt z konstytucją stanowi konkluzję rozumowania, którego istotnymi elementami jest wykładnia takich pojęć, jak wolność religijna, moralność, prawa obywatelskie i ochrona zwierząt. Wprawdzie Trybunał mógł orzec, że ustawa jest zgodna z konstytucją, równocześnie wskazując, że trzeba ustawowo zagwarantować ubój rytualny z uwagi na potrzeby religijne, ale wnioskodawca nie byłby usatysfakcjonowany takim rozstrzygnięciem.

Jest jasne, że orzekając po linii drugiej, Trybunał poszedł dalej, niż domagał się wnioskodawca. Art. 66 ustawy o TK stanowi „Trybunał orzekając jest związany granicami wniosku, pytania prawnego lub skargi”. Nie znalazłem w dostępnych mi materiałach sprawy uzasadnienia kompetencji Trybunału do przekroczenia ram wniosku Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich (w wersji uściślonej na rozprawie, ale dającej się też łatwo odczytać z wcześniejszych sformułowań). Jeśli mam rację, mamy do czynienia z bulwersującym, a nawet skandalicznym przypadkiem naruszenia prawa przez flagowy organ mający dbać w Polsce o poszanowanie konstytucyjnych zasad państwa prawa. Nawiasem mówiąc, jeśli Trybunał nie dotrzymał terminu sporządzenia uzasadnienia wyroku w sprawie K52/13, mamy do czynienia z kolejnym naruszeniem prawa, aczkolwiek mniejszego kalibru niż złamanie zasady wyrażonej w art. 66.

Wadliwość stanowiska Trybunału można pokazać w taki sposób. Przyjmijmy, że zaskarżony art. 34 ust. 1 ustawy o ochronie zwierząt stwierdza „Ubój zwierząt bez ogłuszania jest zakazany”. Negacja tej reguły głosi „Nieprawda, że ubój bez ogłuszania jest zakazany”, co jest równoważne zdaniu „Ubój bez ogłuszania jest dozwolony”. Wszelako Trybunał uznał inną zasadę, mianowicie „Ubój rytualny, tj. bez ogłuszania, jest dozwolony z uwagi na prawnie uzasadnione potrzeby religijne wyznawców judaizmu”. Z drugiej strony wniosek Związku Gmin Żydowskich ma postać „Ubój rytualny na wewnętrzne potrzeby religijne wyznawców judaizmu jest (ma być) dozwolony”. Różnica pomiędzy wyrokiem Trybunału a wnioskiem polega na tym, że pierwszy dotyczy zarówno uboju wewnętrznego, jak i komercyjnego, a drugi – tylko wewnętrznego.

W oficjalnym komunikacie po rozprawie w sprawie K52/13 czytamy:

„Trybunał podkreślił, że przedmiotem postępowania (…) była wyłącznie ocena zgodności (…) bezwzględnego zakazu uboju rytualnego zwierząt gospodarskich w rzeźni z konstytucyjnie i konwencyjnie [tj. wynikającą z konwencji międzynarodowych – JW] gwarantowaną wolnością religii. Tym samym poza zakresem orzekania znalazły się inne kwestie (…) wśród nich należy wymienić kwestię finalnego przeznaczenia mięsa pochodzącego z uboju rytualnego, w tym ewentualność ograniczenia skali tego uboju, łącznie z eksportem. Rozstrzygnięcia w tej materii należą do władzy ustawodawczej”.

Chociaż ostatnie z zacytowanych zdań jest oczywiste, przedostanie świadczy o tym, że Trybunał chyba nie zdawał sobie sprawy z tego, co rozstrzygał. Po pierwsze uściślony wniosek ZWGŻ od razu prowadził do problemu eksportu, a po drugie stanowisko przyjęte przez Trybunał oznacza, niezależnie od treści wniosku, nieograniczone dopuszczenie eksportu mięsa z uboju rytualnego. Nasuwa się sugestia, że Trybunał powinien skorzystać z korepetycji w zakresie logiki. Informuję prezesa Rzeplińskiego, że jestem gotów podjąć się tego zadania bez jakiegokolwiek honorarium, nawet bez zwrotu kosztów podróży.

Trybunał Konstytucyjny całkowicie zignorował opinię Polskiego Towarzystwa Etycznego i wspomniany wniosek Rzecznika Praw Obywatelskich. Wprawdzie miał pełne prawo do uczynienia tego, ale nie miał takiego obowiązku. I w tym przypadku Trybunał nie dostarczył żadnego uzasadnienia zlekceważenia opinii zawierających dane istotne dla wykładni kwestii moralnych i praw obywatelskich (pismo PTE, oficjalnie uznanego za amicus curiae przez Trybunał, nie zostało nawet umieszczone na stronie dotyczącej sprawy K52/13). Innym zadziwiającym faktem jest to, że informując o regulacjach w UE, sędzia sprawozdawca wskazała, że w niektórych państwach członkowskich ubój rytualny jest dozwolony, ale pominęła informację, że komercyjny jest zakazany.

Trybunał Konstytucyjny uznał, że art. 34 ust. 1 ustawy o ochronie zwierząt nie ma usprawiedliwienia w zasadach określających ograniczenia wolności religijnej przewidziane w art. 53 ust. 5 Konstytucji RP. Zdaniem Trybunału nie należy się odwoływać do ochrony moralności publicznej jako podstawy zakazu uboju rytualnego. W argumentacji znajdujemy wyraźną niekonsekwencję.

Z jednej strony Trybunał wskazuje, że ochrona zwierząt ma oparcie w konstytucyjnej aksjologii, ale z drugiej strony nie uznaje dobrostanu zwierząt za element moralności publicznej i podnosi, że stopień ochrony zwierząt wedle ustawy nie jest konieczny dla ochrony tejże moralności.

Sędzia sprawozdawca przyjęła osobliwe stanowisko, że ochrona zwierząt należy do ochrony środowiska w szerokim sensie.

Nie ma najmniejszych wątpliwości, że współczesna teoria etyczna uważa dobrostan zwierząt za kategorię moralną. Wystarczy zapoznać się ze stosowną literaturą etyczną (Trybunałowi chyba są potrzebne korepetycje nie tylko korepetycje z logiki, ale także z etyki), w tym również z polską. Przypominam, że prawo europejskie (w tym ustawa o ochronie zwierząt) uważa zwierzęta za istoty zdolne do odczuwania cierpienia i wyraźnie stwierdza, że ludzie winni im okazywać szacunek i opiekę. Trudno zrozumieć, dlaczego Trybunał nie dostrzegł, że takie zasady, powszechnie głoszone w Europie i poza nią, dostarczają bardzo wyraźnych przesłanek do traktowania zwierząt jako podmioty (sensytywne a, podkreślam raz jeszcze, nie prawne), wobec których mamy obowiązki moralne. A przecież w składzie Trybunału jest nawet kierownik Katedry Prawa Europejskiego jednego z czołowych polskich uniwersytetów (głosował za wyrokiem, a więc zignorował dość proste fakty należące do dziedziny, którą się zajmuje).

Trybunał uznał, że stanowisko 2) znajduje poparcie w preambule konstytucji odwołującej się do „wartości zakorzenionych w tradycji judeochrześcijańskiej” jako uniwersalnych. Czyżby nie zauważył, że preambuła nic nie mówi o wartościach judeochrześcijańskich, a tylko o uniwersalnych wartościach wywodzonych z wiary w Boga lub innych źródeł? Racja, że preambuła ma związek z wolnością religii, ale trudno dostrzec, że ma jakiegokolwiek znaczenie dla kwestii uboju rytualnego. Jeśli uznamy, że dobrostan zwierząt jest kategorią moralną, ochrona moralności publicznej ma związek z tym, aby oszczędzać zwierzętom zbędnego cierpienia. Podobnie każdy jako tako kompetentny prawnik winien wiedzieć, że z faktu, iż społeczeństwo polskie toleruje ubój rytualny, nie wynika, że tak ma być, nie mówiąc już o tym, że socjologiczne dywagacje sędzi sprawozdawcy (i sędziów głosujących za wyrokiem) nie mają pokrycia w rzeczywistości. W gruncie rzeczy reakcje na wyrok Trybunału są raczej negatywne niż pozytywne.

Sędzia sprawozdawca (podobnie Trybunał) zapewniała, że wolność religii domaga się tolerancji nawet dla rytuałów, które nie są popularne w społeczeństwie. Czyżby zalecała tolerancję dla chłostania kobiet noszących stroje niezgodne z zasadami islamu?

Jeśli przyjąć osobliwe stanowisko prezesa Rzeplińskiego (głos na zakończenie rozprawy), że wolność religijna ma walor absolutny, to w przypadku konfliktu pomiędzy prawem karnym a wolnością uzewnętrzniania religii trzeba preferować tę drugą. Trybunał przyjął, że skoro w społeczeństwie polskim prawie powszechnie akceptuje się ubój w celu pozyskania pożywienia, to nie można przyjąć, że wykluczona jest jedna z jego metod (metoda rytualna), chroniona w ramach wolności religii. Po pierwsze, jest to paralogizm, tj. rozumowanie, którego konkluzja nie wynika logicznie z przyjętych przesłanek, bo z tego, że społeczeństwo polskie żywi się mięsem pochodzącym z uboju zwierząt gospodarskich, nie wynika to, że ubój rytualny ma być dozwolony. A nawet jeśli przyjąć, że jest on uzasadniony wolnością religijną, to nie wynika, że należy dopuścić ubój komercyjny. Trybunał oparł się przy tym na bardzo szerokim pojmowaniu wolności religijnej. Biorąc pod uwagę status mniejszości religijnych, regulacja dopuszczalności uboju rytualnego winna dotyczyć ich potrzeb, a nie abstrakcyjnie pojmowanej wolności każdego.

Rodzi się wręcz pytanie, komu w myśl tego wyroku przysługuje wolność religijna. Czy także właścicielom rzeźni, hodowcom zwierząt i eksporterom mięsa?

Czy Konstytucja RP obowiązuje także poza Polską? Wywody Trybunału sugerują twierdzące odpowiedzi na oba pytania, a takie konsekwencje są zwyczajnie absurdalne. I wreszcie, pojawił się argument, że skoro społeczeństwo polskie akceptuje rozmaite formy zabijania zwierząt bez ogłuszania, np. w trakcie polowań, trzeba przyjąć, że godzi się na ubój rytualny. Równie dobrze można by wnioskować, że skoro nie wszystkich daje się wyleczyć z chorób, to trzeba w ogóle poniechać leczenia. Prezes Rzepliński zauważył, że trudno oddzielić ubój komercjalny od niekomercjalnego, ale wiele krajów nie ma z tym większych problemów.

Wspominałem, że wedle przeważającego stanowiska ekspertów ubój rytualny jest bardziej dotkliwy niż uśmiercanie zwierząt po ich uprzednim ogłuszeniu. Na rozprawie w sprawie K52/13 występowali także specjaliści z Ministerstwa Rolnictwa, którzy twierdzili, że sprawa jest kontrowersyjna. Trybunał uznał, że „badania naukowe nie rozstrzygają jednoznacznie, że [metoda rytualna] jest w każdym przypadku bardziej bolesna niż inne metody”. Rzecz jednak nie w każdym przypadku, ale w skutkach masowego uśmiercania w rzeźniach, polegającego m.in. na krępowaniu zwierząt, umieszczaniu ich w obrotowych klatkach i znacznie większej ilości błędów przy zadawaniu ciosów. Sprawa nie jest chyba sporna, skoro w krajach UE (i wielu innych) ogłuszanie stało się normą.

Jeśli przyjmiemy, że ubój rytualny jest bardziej okrutny niż z ogłuszeniem, zachodzą moralne powody dla jego ograniczenia. Warunek ten spełnia właśnie stanowisko 3), nawet jeśli wolność religijna ma priorytet konstytucyjny. Ale jeśli zastosujemy zasadę proporcjonalności do porównania siły wolności religijnej i siły ochrony dobrostanu zwierząt, ta miara też działa na korzyść rozwiązania 3) a nie 2). Trybunał skorzystał z tej zasady, ale wyszło mu z tego stanowisko 2). Chciałoby się powiedzieć, że tylko Allach wie dlaczego.

Podane racje wystarczająco uzasadniają zasadność wyroku po linii 3) a nie 2), natomiast Trybunał Konstytucyjny, posługując się wieloma paralogizmami, a także wykazując zwyczajną niewiedzę w kilku istotnych punktach, argumentował tak, jak gdyby wniosek Związku Gmin Żydowskich domagał się całkowitego zniesienia zakazu uboju rytualnego. Tymczasem, przypominam, nawet wniosek w jego oryginalnej postaci (tj. przed uściśleniem na rozprawie) wcale nie wymuszał wyroku po linii 2).

Ponoć jeden z sędziów TK stwierdził, że ubój rytualny nie powinien być zakazany, bo mięso koszerne jest smaczniejsze. Jeśli tak powiedział, pewnie uważał swoje słowa za dowcip. W samej rzeczy jest on dość marny, ale może jednak nieprzypadkowy i może wskazywać na aktualny i pozostawiający wiele do życzenia stan polskiej świadomości moralnej w kwestii stosunku do zwierząt, aby wspomnieć tylko okrucieństwo (tolerowane przez polskie służby weterynaryjne) w trakcie polowań, w rzeźniach (nie tylko w związku z ubojem rytualnym), przy sprzedaży karpi przed Bożym Narodzeniem czy cynizm handlarzy żądających horrendalnych cen za wykup koni przeznaczonych na rzeź. Nie chcę posądzać Trybunału o aprobowanie takich postaw, ale dowcipkowanie na temat kulinarnych zalet mięsa koszernego świadczy o dość swobodnym stosunku do problemu ochrony zwierząt. Mówiąc poważniej: wyrok w sprawie K52/13 może mieć negatywne znaczenie dla postrzegania problemu ochrony zwierząt w Polsce.

Trybunał Konstytucyjny zwrócił też uwagę na to, że skutkiem art. 34 ust. 1 ustawy o ochronie zwierząt było wożenie zwierząt do ubojni poza Polską. Zdumiewająca teza, bo oto czołowy organ sądowy w Polsce spokojnie konstatuje obchodzenie prawa i ma do powiedzenia tylko tyle, że to skutek zakazu uboju rytualnego. Naruszanie zakazu uboju bez ogłuszania przez wywożenie zwierząt poza Polskę nie raziło też posła Stanisława Żelichowskiego (PSL), który dodał, że teraz zwierzęta będą miały lepiej, bo ominą je niedogodności związane z transportem. Trudno jednak dziwić się rzeczonemu parlamentarzyście, zważywszy jego pogląd, że skoro prawo nie pozwala dotować Świątyni Opatrzności, to proste wyjście polega na potraktowaniu jej jako muzeum. O ile opinie Żelichowskiego nie dziwią, to produkcje Trybunału już tak i to bardzo. Może niedawno sformułowana teza, że sądy przekształcają Polskę w kraj bezprawia jest za surowa, ale sądzę, że w przypadku sprawy K52/13 Trybunał Konstytucyjny odniósł znaczący sukces w tym zakresie.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że wbrew art. 19 ustawy o TK Trybunał nie zbadał wszystkich istotnych dla sprawy K52/13 okoliczności oraz że zachował się stronniczo, o czym świadczy bezkrytyczne przyjęcie opinii ekspertów Ministerstwa Rolnictwa w kwestii dolegliwości rozmaitych metod uboju, a także wspomniane już całkowite zlekceważenie opinii PTE. Wiadomo, że ministerstwo i PSL dążyły do przywrócenia uboju komercyjnego dla zaspokojenia interesów dość wąskiej grupy producentów, hodowców i eksporterów mięsa, trudno więc uznać ministerialnych ekspertów za wiarygodnych opiniodawców, bo działali na rzecz określonego lobby gospodarczego. Potraktowanie ich oceny jako obowiązującej jest zadziwiające, zwłaszcza że Trybunał miał do swej dyspozycji inne stanowisko. Nie tak dawno jeden z producentów mięsa narzekał, że cena kilograma wołowiny spadła do 9 zł i jest już na granicy opłacalności, a więc trzeba przywrócić ubój rytualny na eksport. Nie mam żadnych danych, aby twierdzić, że Trybunał pozostawał pod wpływem protestujących rolników, PSL i ministra Sawickiego, ale nie mogę wykluczyć, że brał pod uwagę także aspekty ekonomiczne.

Nawiasem mówiąc, w sprawie uboju rytualnego Ministerstwo Rolnictwa kręci. Tadeusz Nalewajk, podsekretarz stanu w MR, poinformował Sejm (13 maja 2014), że ubój na eksport do Izraela odbywa się z ogłuszaniem. Albo pan Nalewajk oszukał Sejm, albo oszukiwani są izraelscy importerzy, bo z pewnością zamawiają mięso koszerne, tj. pochodzące z uboju rytualnego. Innym kuriozalnym faktem jest oświadczenie ministra Sawickiego, że po wyroku Trybunału w Polsce będzie obowiązywało prawo europejskie. Czyżby pan minister sądził, że wcześniej nie obowiązywało?

Wracając do wyroku w sprawie K52/13: na końcu oficjalnego komunikatu pojawiło się wezwanie ustawodawcy do wyważenia relacji pomiędzy wolnością uzewnętrzniania i religii i wolnością gospodarczą, tak aby obie były realizowane. Dobrostan zwierząt został całkowicie pominięty.

Jeden z sędziów Trybunału powiedział mi wprost, że ustawa o ochronie zwierząt powinna być oceniania z punktu widzenia swobody prowadzenia działalności gospodarczej.

Jakoś nie brał pod uwagę wyraźnego wyjaśnienia Komisji Europejskiej udzielonego w sprawie uboju przedstawicielowi Danii 9 kwietnia 2013 roku, że trzeba ważyć wolność religijną i dobrostan zwierząt bez odwoływania się do racji ekonomicznych. Sentencja wyroku Trybunału Konstytucyjnego ostatecznie nie bierze pod uwagę ekonomicznej strony uboju rytualnego, ale wygląda na to, że komercja znalazła się w tle dyskutowanego orzeczenia.

Na koniec załączam wiersz Barbary Borzymowskiej:

Modlitwa konia z transportu

Mój wiatronogi Boże koni
Czy ty naprawdę widzisz wszystko?
Strach, ból i głód, i krew, i śmierć?
Nie ma nikogo z mojej stajni
i nie znam drogi na pastwisko
Bardzo się boję, Panie mój
Tutaj tak ciasno jest i ciemno
I taki bardzo jestem sam,
Choć tyle koni jedzie ze mną
Boże, z ogonem bujnym, grzywą gęstą
Ja przecież jestem
Przecież byłem
Na Twoje podobieństwo
Nikt by w to teraz nie uwierzył
Nic z tego nie zostało
Czterokopytny Boże, spraw
By umieranie nie bolało
Jeszcze o jedno Cię poproszę
Nim wszystko będzie końcem
Niechaj na przekór wyśnię sen
Że galopuję w słońce
I pędzę wprost w promieni blask
Pękają chmury w niebie
A ja nie czuję więcej nic
I mknę i gnam do ciebie.

i dedykuję go tym sędziom Trybunału, którzy głosowali za wyrokiem w sprawie K 52/13. Może – choć jestem w tym względzie sceptykiem – pojmą przesłanie na temat umierania, by nie bolało, o ile nie przeszkodzą im dywagacje o cenie mięsa, jego walorach smakowych i, co oczywiście najważniejsze, absolutnej wolności religijnej dla wszystkich i wszędzie. Życzę powodzenia, Panie i Panowie, zwłaszcza dalszego pozostawania w stanie spokoju sumienia. Sami powiadacie, że rozpoznanie sprawy K52/13 nie wymagało szczegółowych analiz i ustaleń dotyczących pojęcia „moralność” (przy okazji zwracam Wam uwagę, że należy mówić o pojęciu moralności, a nie „moralności”; na wszelki wypadek zaznaczam, że korzystam z pisowni dostępnej w Lex Polonica). Może to i dobrze, że tak mniemacie, gdyż pozostawienie Wam interpretacji tego, czym jest moralność i jaki ma zakres, mogłoby prowadzić do bardzo negatywnych następstw.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.