Felieton

Tajga płonie, a my dorzucamy do ognia

W co wierzą ci, którzy sądzą, że pożar katedry jest ważniejszy niż płonąca tajga? Czy aby nie w to, że budynki wzniesione przez ludzi są ważniejsze od boskiego dzieła stworzenia?

Pamiętacie jeszcze o pożarze katedry Notre Dame? Czy, podobnie jak miliarderzy, którzy mieli wpłacić miliony na odbudowę, zdążyliście już o tym zabytkowym kościółku zapomnieć? Ja niestety jakoś nie mogę, bo choć nie wierzę w znaki, to nie trzeba być czarnoksiężnikiem, żeby dostrzec, że nie tylko katedra płonie. Lipiec był najgorętszym miesiącem w historii globalnych pomiarów temperatury, a fale upałów zalały cały świat, nierzadko zbierając śmiertelne żniwo. Zresztą nie tylko upały, ale również susze i powodzie zabijają ludzi na całym świecie. Jakby tego było mało Grenlandia topnieje szybciej niż kiedykolwiek. W tym tygodniu pokrywa lodowa stopniała do poziomu, jaki najlepsze dostępne modele przewidywały na rok 2070. Gdy cały lód Grenlandii stopnieje, poziom oceanów podniesie się o sześć metrów.

Dlaczego nie płakałem po Notre Dame?

Płonącej od miesiąca tajgi nikomu nie chce się gasić. Czy to efekt chorej laicyzacji, jak chcieli wierzyć prawicowi publicyści w przypadku pożaru Notre Dame? Czyżby boska kara spadła tym razem na Rosję? A może winni są muzułmanie? Tak wyglądają współczesne wojny? Zamiast najeżdżać jakieś państwa, dorzucamy węgla do pieca. Niech przetrwają najsilniejsi i najbogatsi, których stać na klimatyzację, opiekę zdrowotną, dostęp do czystej wody i bunkry na Nowej Zelandii.

 

Ciągle jest na świecie za dużo ludzi, a ludobójstwo wyszło już z mody. Dlaczego by więc nie samobójstwo? Samobójstwo z odrobiną pomocy od otaczającego świata, który ciągle woli opłakiwać katedry niż to, co uczyniliśmy środowisku i klimatowi. W co wierzą ci, którzy sądzą, że pożar katedry jest ważniejszy niż płonąca tajga? Czy aby nie w to, że budynki wzniesione przez ludzi są ważniejsze od boskiego dzieła stworzenia? Więc może winna jest jednak ta szalejąca laicyzacja, skoro prawicowi i religijni publicyści i politycy milczą, choć płonie ziemia, którą Bóg dla nas stworzył.

Katastrofa klimatyczna zaskoczy nas jak zima drogowców

Pożar trawi łącznie przeszło 3,2 miliona hektara lasów (to obszar o powierzchni Belgii) i się rozprzestrzenia. W Polsce mamy 9,2 miliona hektara, więc to tak jakby płonęła ponad jedna trzecia polskich lasów. A może nawet wszystkie polskie lasy. Według Greenpeacu w tym roku w Rosji spłonęło już dwanaście milionów hektarów tajgi, co przyczynia się do znaczącej emisji CO2. Wyschnięte płonące torfowiska uwalniają dwutlenek węgla, który był w nich uwięziony od tysięcy lat. Dodatkowo: las, który spłonął, nie będzie pochłaniał dwutlenku węgla. Tymczasem tajga, nie tylko w samych drzewach, ale też w mchu, ściółce czy torfowiskach magazynuje między 22 a 30% węgla krążącego w atmosferze. Więcej niż jakikolwiek lądowy ekosystem. Pytanie tylko, jak długo jeszcze?

Przyczyną pożarów jest fala upałów. W lipcu średnia temperatura w tym rejonie była o 10 stopni wyższa od normy. Jeśli jeszcze jakaś norma obowiązuje, a można w to wątpić. Nawet rosyjscy urzędnicy powoli zaczynają przebąkiwać, że pożar może mieć coś wspólnego ze zmianami klimatu. Mieszkańcy Syberii też mają zresztą temat do przemyśleń, bo całe miasta zasnute są dymem, co nie jest obojętne dla stanu ich zdrowia i samopoczucia.

Tajga? Był taki film? Serial? Albo przynajmniej musical? Jakieś nawet były, to nie hollywoodzkie i ani animowane, więc płonąca tajga nie wzbudza takich emocji jak płonąca katedra Notre Dame. Budynek można odbudować, w przeciwieństwie do drzew, które co prawda odrosną, ale jeśli nic nie zrobimy, to będą znowu płonąć. Zresztą nawet jeśli coś zrobimy, to lasy będą dalej płonąć. To nie pierwszy pożar tajgi, ani nie ostatni. I choć gigantyczny, to warto pamiętać, że rocznie 12-15 milionów hektarów lasów wycinają ludzie, więc zmiany klimatu i pożary tylko przyczyniają się do procesów, które sami rozkręcamy i nie potrafimy ich zatrzymać. Ani nawet za bardzo nie chcemy. To znaczy ja może bym i chciał. Oraz pewnie wiele i wielu z was. Ale ciągle znacznie więcej znaczy głos tych, którzy na wycinaniu lasów zarabiają, niż tych, którzy z tą wycinką walczą.

Pamiętacie Puszczę Białowieską? Na wycince harvesterami nie zyskiwał prawie nikt poza kilkudziesięcioma pracownikami Lasów Państwowych oraz obsługującymi je firmami, a jednak nie przeszkodziło to naszemu Ministerstwu Środowiska rozkręcić aferę na cały świat i zmusić do działania UNESCO, Europejski Trybunał Sprawiedliwości oraz Komisję Europejską. Tylko po to, żeby można było dalej wycinać ostatni naturalny las nizinny w Europie. A te kilkadziesiąt osób mogło na tym dalej zarabiać.

Zresztą w Polsce i tak nie mamy najgorzej. Na świecie ponad 1500 zgonów między 2002 a 2017 wiąże się z walką aktywistów o ochronę zasobów naturalnych. Tylko między 2014 a 2017 aż 230 osób zostało zamordowanych w związku ze swoją działalnością przeciwko agrobiznesowi i kopalniom. Giną aktywiści i dziennikarze, a najczęściej przedstawiciele ludów rdzennych. Liczba ofiar rośnie z roku na rok. Najwyraźniej ci, którzy zarabiają na grabieniu środowiska, wycinaniu lasów i niszczeniu przyrody, muszą stosować coraz bardziej radykalne metody, żeby nikt im nie przeszkadzał. O ilu z tych morderstw słyszeliście w TVNie? Ile katastrof naturalnych telewizja i media relacjonują z taką dokładnością, jak pożar jednej słynnej katedry? Czy naprawdę to, co robimy przyrodzie, interesuje nas mniej niż to, co się stanie z najbardziej nawet zabytkowymi budynkami instytucji, dla której wciąż rozkminianie tego, kto kogo kocha, jest ważniejsze niż walka z katastrofą klimatyczną? Przynajmniej w Polsce.

Kiedy Małysz broni osób LGBT, Polska jest lepsza

Ale przecież też w Rosji patriarcha Cyryl I postanowił ogłosić, że związki jednopłciowe to niebezpieczny znak nadciągającej apokalipsy. Ciekawe, co myśli o pożarze tajgi? Choć prawdę mówiąc wcale mnie to nie obchodzi. Już bardziej wierzę hipisowi spotkanemu w pociągu, który widząc, że akurat nie mamy z dziewczyną w dłoniach smartfonów, postanowił nas uraczyć cytatem z Apokalipsy Św. Jana, mającym świadczyć o nadchodzącym końcu czasów: „I sprawia [tj. Bestia], że wszyscy mali i wielcy, bogaci i biedni, wolni i niewolnicy otrzymają znamię na prawą rękę lub na czoło i że nikt nie może kupić ni sprzedać, kto nie ma znamienia”. Jak widzimy, jest wiele powodów, żeby uważać, że żyjemy w czasach ostatecznych i choć nie wszystkie z nich są słuszne, to trochę nie rozumiem, czemu telewizja nie trąbi o tym codziennie. Ale może telewizja też jest sprawką Bestii.

Potrafię zrozumieć Putina, że nie chce mu się gasić tajgi. Rosja jest jednym z nielicznych krajów, które zyskają na zmianach klimatu. Na terenie tajgi znajdują się bogate złoża rud metali, węgla, ropy naftowej, gazu ziemnego i innych surowców, a także kamieni szlachetnych. Być może dzięki pożarom łatwiej będzie się do nich dostać, a może nawet zamienić część nieużytków w pola. Co prawda wieczna zmarzlina znajdująca się pod tajgą nie sprzyja rolnictwu, ale okazało się, że nic nie jest wieczne, więc nawet zmarzlina musiała zmienić nazwę na „wieloletnią”. Przy odpowiednim wzroście temperatury może jeszcze będą tam rosły ziemniaki.

Dlaczego Putin chce, żeby polskie kobiety rodziły więcej niechcianych dzieci?

Nie potrafię zrozumieć reszty ludzkości. Jak o nas świadczy fakt, że tyle emocji i miejsca w przestrzeni medialnej poświęciliśmy pożarowi katedry, albo lotom marszałka Kuchcińskiego z rodziną, a tak mało zajmujemy się sprawami znacznie ważniejszymi dla przetrwania gatunku ludzkiego na ziemi? Może po prostu nie możemy się już doczekać apokalipsy?

Wydaje się, że choć większość ludzi martwi się stanem środowiska, to mimo to ufa w pomyślną przyszłość. Pewnie dlatego nie chcą do siebie dopuścić myśli, że przyszłości nie będzie i dalej robią rzeczy, które sprawiają, że świat płonie i będzie płonął. Choć w sumie ja też je robię, choć wcale nie chcę, więc może to jednak wina firm i rządów, które nas zmuszają, żeby dorzucać do pieca, zamiast zapewnić nam energię odnawialną i jedzenie, które nie emituje tyle gazów cieplarnianych? Oraz mediów, które odwracają naszą uwagę od tego, co jest naprawdę najważniejsze. Tak, to zdecydowanie ich wina. Ale nie zapominajmy o poruszeniu związanym z pożarem katedry Notre Dame. Oraz o tym, że to wcale nie najbardziej znaczący znak apokalipsy.

Indywidualizacja winy za katastrofę klimatu – jeszcze większe świństwo niż myślisz

Bio

Jaś Kapela

| Pisarz, poeta, felietonista
Pisarz, poeta, felietonista, aktywista. Autor trzech książek z wierszami („Reklama”, „Życie na gorąco”, „Modlitwy dla opornych”), powieści („Stosunek seksualny nie istnieje”, „Janusz Hrystus”, „Dobry troll”) i zbioru felietonów „Jak odebrałem dzieci Terlikowskiemu”. W 2018 roku ukazała się jego najnowsza książka, „Polskie mięso. Jak zostałem weganinem i przestałem się bać”. Należy do zespołu redakcji Wydawnictwa Krytyki Politycznej. Opiekun Serii Literackiej.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.