Pomarańczowa fala zatrzymana? W Brazylii Lula wygrywa z Bolsonaro
W niedzielę 25 października Luiz Inácio Lula da Silva, zdobył 51,8 proc. głosów i po raz czwarty został wybrany na prezydenta Republiki Brazylii.
W niedzielę 25 października Luiz Inácio Lula da Silva, zdobył 51,8 proc. głosów i po raz czwarty został wybrany na prezydenta Republiki Brazylii.
Wygrana Abelarda de la Esprielli pokazuje, że nie trzeba mieć spójnego programu ani kręgosłupa moralnego, żeby zostać prezydentem Kolumbii. Wystarczy wykonywać polecenia USA.
Inaczej niż społeczeństwa Zachodu, społeczności rdzenne w Ameryce Południowej nie podlegają systemowi nagród i kar, który podtrzymuje posłuszeństwo wobec kapitalizmu. Są samowystarczalne i od początku kolonizacji stawiają opór.
Amerykańskie sankcje od dawna dławią kubańską gospodarkę, jednak teraz blokada dostaw ropy wywołała kryzys humanitarny. A Kubańczycy nie mają dokąd uciekać, bo nikt na Zachodzie nie przyjmie przecież migrantów.
Porozumienie UE-Mercosur po raz kolejny zostaje odłożone w czasie. Prezydent Brazylii Lula da Silva odgraża się europejskim liderom, stawiając ultimatum: teraz albo wcale.
Rdzenni Brazylijczycy domagają się prawa do ziemi i wpływu na ważne decyzje. Tymczasem COP30 w Belém zasłynął plastikowymi „eko-drzewami” i wydawaniem licencji dla koncernów naftowych. Pożar, który wybuchł w przeddzień zakończenia szczytu, okazał się symboliczną jego puentą.
W fawelach Rio de Janeiro zginęło ponad sto osób. Gubernator twierdzi, że to sukces walki z przestępczością.
Donald Trump zapowiada „konflikt zbrojny” z kartelami, Nicolás Maduro mobilizuje cywilów przeciw „amerykańskiemu imperializmowi”, a opozycjonistka Maria Corina Machado dostaje Pokojową Nagrodę Nobla.