Problemy prywatności i anonimowości nie są wydumane czy wyolbrzymione. Rozumiemy to już całkiem dobrze. Tylko nie bardzo wiemy, co z tym zrobić.

Problemy prywatności i anonimowości nie są wydumane czy wyolbrzymione. Rozumiemy to już całkiem dobrze. Tylko nie bardzo wiemy, co z tym zrobić.
11 września, w Międzynarodowym Dniu Sprzeciwu Wobec Inwigilacji, chcemy zapytać decydentów o polską politykę bezpieczeństwa.
Powiedzmy sobie szczerze: życie to walka. Walka z otoczeniem. W tej walce wzmacnia się jednostka (jeśli przeżyje), a z pokolenia na pokolenie wzmacnia się genotyp.
Co robić z popularnością? Oto odwieczne pytanie ludzi, którzy padli jej ofiarą.
Nic nie jest tak dobre na sezon ogórkowy w mediach jak walka pokoleń.
Drogi młody człowieku, raduj się z braku praw pracowniczych, urlopu i emerytury, bo co cię nie zabije, to cię rynkowo wzmocni.
Jakże to – pytam – wychodzisz? Przecież nie pracując do późnych godzin nocnych, zaniżasz konkurencyjność naszej gospodarki, nie mówiąc już o PKB.
Kto wie, może to nasi dzielni narodowcy wpuścili do wody rybę-zgniatacza?
Czy każdego pierwszego sierpnia, przez ten jeden jedyny dzień w roku, będę czuć się obco w mieście, które już uznałem za moje?
Proszę, pojawił się i z miejsca wyprodukował całkiem nowy dziewczyński podmiot.
Co ma zrobić drobny blondyn, jeżeli do tego nie gra na gitarze i nie ma spodni z Pewexu?
Tak się szczęśliwie składa, że katolickie lub katolubne rządy naszej Rzeczypospolitej stworzyły system, w którym bardzo wielu z nas nigdy nie będzie miało żadnej emerytury.