Wspieraj Wspieraj Wydawnictwo Wydawnictwo Dziennik Obserwuj Obserwuj

Biedni, pomiatani Rosjanie

Pobicie Rosjanki w Kachetii niedaleko Tbilisi wywołało liczne komentarze na temat rusofobii i stało się elementem gry politycznej oraz przyczynkiem do jeszcze większej polaryzacji gruzińskiego społeczeństwa.

ObserwujObserwujesz
Bearded man in a doorway looking surprised as a blurred figure passes by in a dim hallway.
Walka

Wieczorem 18 lipca internet obiegł trzydziestosekundowy filmik, który niemal natychmiast stał się viralem. Na swoje instagramowe konto wrzuciła go Polina Kurta, rosyjska turystka, która z koleżankami spędzała urlop w Gruzji. Filmik był drastyczny. Do hotelowego pokoju wpadł rozwścieczony, elegancko ubrany młody człowiek i wdał się w kłótnię z dziewczyną. Podniesionym głosem po angielsku mówił, że zepsuła ślub jego brata. Ona starała się wypchnąć go za drzwi, krzycząc, że znajduje się w jej pokoju. Odpowiedział, że ona za to znajduje się w jego kraju. Zaczęli się przepychać. Dziewczyna przeszła na rosyjski, on wyzwał ją od „pieprzonych dziwek”, a kiedy go uderzyła, oddał jej pięścią w twarz. Profesjonalnie, po boksersku, łamiąc przy tym nos. Potem przyjechało pogotowie i medycy starali się zatamować u dziewczyny krwotok.

Filmik Kurty pojawił się na Instagramie z komentarzem:

„Nasze wakacje w @agaraniestate zamieniły się w koszmar, gdy pewien mężczyzna, usłyszawszy, jak rozmawiamy po rosyjsku w hotelu w Kachetii niedaleko Tbilisi, włamał się do naszego pokoju (pracownicy recepcji podali mu numer naszego pokoju) i napadł na moją przyjaciółkę @julimurr tylko dlatego, że mówi po rosyjsku”.

Poszkodowana to Aliona Nasteruk, a młody chłopak to trzydziestoletni Giorgi Czingaladze. Chwilę po incydencie został zatrzymany przez policję.

Film wywołał falę komentarzy na temat rusofobii i prześladowania Rosjan nie tylko w Gruzji, ale niemal na całym świecie. I stał się sprawą polityczną szeroko komentowaną w mediach zarówno rosyjskich, jak i gruzińskich. Incydent, który jeszcze kilka lat temu prawdopodobnie byłby bardzo nieprzyjemnym wspomnieniem z wakacji, dziś stał się elementem gry politycznej i przyczynkiem do jeszcze większej polaryzacji gruzińskiego społeczeństwa.

Różnica zdań z rusofobią (?) w tle

Co wydarzyło się naprawdę? Wersje są dwie. Pierwsza – rosyjskich turystek, które miały świętować urodziny jednej z nich, druga – gości weselnych, którzy bawili się na tarasie tego samego hotelu.

W swojej wersji rosyjskie turystki nie zrobiły nic złego. Przyjechały do gościnnej Gruzji spędzić miło czas i przy okazji uczcić jubileusz. Jednak jak same twierdzą, z racji tego, że mówiły w swoim języku, stały się ofiarami rusofobii i nienawiści ze względu na pochodzenie etniczne.

Wersja gości weselnych jest trochę inna. W sieci pojawił się filmik nagrany na chwilę przed tym, co wydarzyło się w hotelowym pokoju. Pokazuje scenę rozmowy (po rosyjsku) między gościem weselnym a trzema turystkami. Mężczyzna prosi je, by „przestały się tak zachowywać”, „zamknęły gębę”, „nie odzywały się” i „wróciły do pokoju”, bo nie są u siebie w domu, „a u nas”.

Na swoim facebooku sytuację przybliżył prawnik Czingaladzego, który również był gościem na weselu. Lasza Kapanadze uznał, że cała ta sytuacja była prowokacją ze strony rosyjskich turystek. Zgodnie z jego relacją dziewczyny miały krzyczeć z balkonu do państwa młodych „gorzko! gorzko!”, a kiedy zostały zignorowane, zaczęły obrażać gości, pluć na nich oraz oblewać płynem (prawdopodobnie wodą) sprzęt muzyczny. Z tego powodu na jakiś czas muzycy musieli przestać grać. Zdaniem innych uczestników wesela turystki miały nazywać gości „gruzińskimi świniami” i „Papuasami”.

Czytaj także Łotwa wymaga lojalności. Rosyjskojęzyczni mieszkańcy muszą wybrać Violetta Wiernicka

Warto tu zwrócić uwagę, że weselne okrzyki „gorzko! gorzko!” kierowane do pary młodej z zachętą, by się całowali, są zwyczajem słowiańskim (choć występuje też w Rumunii i Mołdawii). W Gruzji, jak zresztą na całym Kaukazie, panują zupełnie inne obyczaje i tradycje. Para młoda raczej zachowuje się skromnie i ostentacyjnie nie okazuje sobie uczuć. To wynika z wielowiekowej tradycji, zgodnie z którą panna młoda szła do ślubu czysta i przed ślubem nawet nie dotykała (przynajmniej oficjalnie) swojego przyszłego męża.

Z komentarzy Gruzinów i Gruzinek, które masowo pojawiły się w sieci po sobotnim incydencie wynika, że ich zdaniem turystki nie miały pojęcia o gruzińskich zwyczajach i błędnie założyły, że wszystkie śluby muszą przebiegać w znany im sposób. I z tego powodu fakt, że zostały przez gości weselnych zignorowane, mógł wyprowadzić je z równowagi i zaczęły zachowywać się nieadekwatnie.

Goście weselni prosili o interwencję personel hotelu Agarani Estate, ale ten niewiele z tym zrobił. Dzień później wydał oświadczenie, w którym napisał, że jest „głęboko zasmucony” incydentem. Poinformował też, że pracownicy starali się interweniować i wezwali policję, kiedy tylko zauważyli, że „napięcie między stronami eskalowało”. Szczegółowo opisał też całą sytuację, potwierdzając, że do sprzeczki słownej doszło po wylaniu płynów na sprzęt muzyczny. Hotel wziął też na siebie opłacenie kaucji w wysokości 5 tys. lari (ok. 7,5 tys. zł) za zwolnienie z aresztu Czingaladzego.

Mężczyźnie postawiono zarzut na podstawie 120. artykułu Kodeksu karnego, który mówi o „umyślnym spowodowaniu lekkiego uszczerbku na zdrowiu”. Grozi mu za to grzywna, prace porządkowe, areszt domowy do pół roku lub pozbawienie wolności do lat trzech. Jak podaje Radio Wolna Europa, Czingaladze po wyjściu z aresztu powiedział, że „żałuje popełnionej zbrodni”.

Język rosyjski jest dziś w Gruzji słyszany wszędzie

Czy w Gruzji lubi się Rosjan? Różnie. Patrząc na komentarze w internecie można wysnuć wniosek, że zdecydowanie nie, ale na ulicy rzadko można spotkać się z jawną niechęcią do nich albo agresją. Kwestia obecności obywateli Federacji Rosyjskiej w Gruzji stała się bardzo aktualna po pełnoskalowej inwazji na Ukrainę oraz po ogłoszeniu przez Władimira Putina tzw. częściowej mobilizacji we wrześniu 2022 roku. Wtedy do Gruzji zaczęły napływać tysiące Rosjan, z których część zatrzymała się w tym kraju na dłużej.

W dużych miastach, takich jak Tbilisi, Batumi czy Kutaisi, rosyjski znów stał się językiem słyszalnym, żeby nie powiedzieć powszechnym. Rosyjscy relokanci, jak sami siebie nazywali, często wybierali Gruzję jako nowy kraj do życia m.in. ze względu na niskie (przynajmniej na początku 2022 roku) koszty życia, możliwość przekroczenia granicy drogą lądową (na przykład sąsiedni Azerbejdżan nadal ma zamkniętą tego typu granicę ze względu na pandemię COVID-19) i prawo przebywania na jej terenie przez 365 dni bez wizy. Od 2022 roku obywatele Rosji zarejestrowali w Gruzji dziesiątki tysięcy firm i zakupili tysiące mieszkań, co jest uważane za jeden z czynników wpływających na wzrost cen nieruchomości.

Rosjanie stanowią też największy odsetek turystów. Według Narodowego Urzędu Statystycznego Gruzji, Geostat, w pierwszym kwartale 2025 roku stanowili ponad 19 proc. całkowitej liczby odwiedzających. W poprzednim roku liczba turystów z Rosji do Gruzji osiągnęła rekordowy poziom prawie 1,6 miliona osób. Jednocześnie według spisu ludności z 2024 roku liczba obywateli rosyjskich mieszkających w kraju wzrosła do 37 715, w porównaniu z 7620 w 2014 roku.

Czytaj także Po incydencie w Bielsku-Białej. Kiedy Polacy zaczęli przyzwalać na przemoc antyukraińską? Olena Babakova

Zwrot na Zachód

Gruzini zarabiają więc na Rosjanach, ale jednocześnie są na nich wkurzeni. Od lat 90-tych Rosja okupuje 20 proc. terytorium ich kraju – Abchazję i tzw. Osetię Południową. W sierpniu 2008 roku Rosja sprowokowała wojnę pięciodniową i nałożyła na Gruzję szereg sankcji. Od tego czasu państwa nie wznowiły ze sobą stosunków dyplomatycznych.

Poza tym Gruzja to była rosyjska kolonia, w której rosyjski przez minimum dwieście lat był drugim językiem, którym obywatele tego kraju się posługiwali. Owszem, gruziński nigdy nie stracił statusu języka państwowego, choć za komuny były takie próby, ale to rosyjski przez wiele lat był językiem polityki. Ostatecznie zmieniło się to po rewolucji róż w 2003 roku, kiedy do władzy doszedł Micheil Saakaszwili i zaczął przeorientowywać gruzińską politykę i edukację na prozachodnią. Zwracał przy tym wielką uwagę na naukę języka angielskiego zamiast powszechnie obecnego rosyjskiego.

W rezultacie kolejne pokolenie, czyli dzisiejsi trzydziestolatkowie, tak daleko odeszli od rosyjskiej kultury, że Moskwa przestała być dla nich czymś atrakcyjnym. Skierowali spojrzenie na Zachód, uczyli się angielskiego, nie oglądali już rosyjskich bajek, seriali i nie uczyli się tego języka. Rosyjski od 2003 roku także sukcesywnie znikał z przestrzeni publicznej. Nie było go już na szyldach, a restauracje rezygnowały z rosyjskiego menu. Najszybciej pozbywała się go stolica.

Tak było do czasu, aż wybuchła pełnoskalowa wojna w Ukrainie.

„Kiedy wszystko było nasze”

Od początku 2022 roku rosyjską mowę znów można było usłyszeć na gruzińskich ulicach. Można było też spotkać Rosjan, którzy nierzadko wymuszali na Gruzinach rozmawianie w swoim języku. Ci nie zawsze się na to godzili.

W niektórych restauracjach i pubach w Tbilisi wprowadzili zakaz posługiwania się rosyjskim, a czasem nawet zakaz wstępu dla Rosjan, którzy popierają politykę Putina. Jeden z tbiliskich pubów wprowadził nawet specjalne wizy, które należało wypełnić online, zgadzając się z tezami mówiącymi m.in. o tym, że Putin to terrorysta, Rosja jest okupantem i prowadzi wojnę przeciwko Ukrainie (w 2022 roku Rosjanie nie mieli prawa nazywać wojny wojną, a specjalną operacją wojenną). Wtedy, w 2022 roku na murach stolicy widniało mnóstwo haseł krzyczących, by wracali do siebie i że nikt ich w Gruzji nie chce.

Rosjanie głośno się temu sprzeciwiali i uważali to za rusofobię. Ale nie wyjeżdżali. Swoje opinie za to wyrażają w sieci do dziś.

Czasem są to aroganckie filmiki, w których naśmiewają się z gruzińskiego akcentu, czasem bulwersują się, że w jakiejś restauracji wisi flaga Ukrainy, albo że hasło do wi-fi brzmi „putinxuilo” czy „rossiaokupant”. Najczęściej jednak w Telegramie czy na Instagramie oburzają się na to, że Gruzini nie chcą z nimi rozmawiać po rosyjsku, choć widać, że znają ten język. Bywa też, że nostalgicznie wracają do czasów ZSRR, kiedy „wszystko było nasze”. „Nasze”, czyli rosyjskie.

Gruzinom się to nie podoba. Nie chcą być już częścią rosyjskiego imperium. Są u siebie i nie mają obowiązku mówić w żadnym innym języku niż swoim. Podobnie jak mają prawo nazywać rzeczy po imieniu i określać Rosję jako okupanta, albo nie życzyć sobie eksponowania rosyjskiej flagi w miejscach publicznych.

Gruzińskie Marzenie studzi rusofobię drakońskimi karami

Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze polityka i aktualna wewnętrzna sytuacja w Gruzji.

Od ponad 600 dni trwają w Gruzji nieustające antyrządowe protesty. Zaczęły się pod koniec listopada 2024 roku, kiedy premier tego kraju ogłosił, że Gruzja wstrzymuje do 2028 roku rozmowy negocjacyjne z Unią Europejską. Stało się to miesiąc po wyborach parlamentarnych, które opozycja uznaje za sfałszowane. Władzę w kraju sprawuje Gruzińskie Marzenie, które przez środowiska opozycyjne i społeczeństwo obywatelskie uznawane jest za partię prorosyjską.

Czytaj także Dlaczego wybory w Gruzji wygrał Kreml? Kaja Puto

Po incydencie w kachetyjskim hotelu, w niedzielę 20 lipca, na tbiliskie ulice wyszło więcej ludzi niż zwykle. Chcieli wyrazić poparcie dla Czingaladzego. Niektórzy z nich obawiali się bowiem, że sąd może ukarać go wyjątkowo surowo, byle nie napinać stosunków z Rosją. To bardzo ważny i wielki akt odwagi. Rząd Gruzińskiego Marzenia w ciągu ostatnich dwóch lat wprowadził szereg zakazów i kar za uczestnictwo w proteście. Za sam udział można nie tylko zapłacić drakońską karę w wysokości 5 tys. lari, ale także trafić do więzienia.

Ale z drugiej strony Czingaladze dopuścił się przestępstwa, a to nie powinno zostać bez kary. Czytając komentarze w internecie można zauważyć, że Gruzini i Gruzinki w większości (choć nie wszyscy) potępili jego postępowanie. Zapewne gdyby nie bardzo napięta sytuacja w kraju, cała ta historia skupiłaby się na przemocy ze względu na płeć i nie nabrała charakteru politycznego.

Wydarzyło się jednak tak, że stała się katalizatorem do rozpoczęcia szerokiej dyskusji na temat obecności Rosjan w Gruzji i ich zachowania wobec obywateli tego kraju. Szkoda tylko, że jej głównym bohaterem stał się damski bokser.

Komentarze

Trolle, boty, ścieki zostawiamy platformom. U nas możesz wziąć udział w sensownej dyskusji. Ale najpierw zapoznaj się z jej regulaminem!

Zaloguj się, aby skomentować
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
0
Komentujące wszystkich krajów, łączcie się!x