Wspieraj Wspieraj Wydawnictwo Wydawnictwo Dziennik Obserwuj Obserwuj

Dzisiejszy atak to dowód frustracji Rosji. W tle ataki na rafinerie i blokada Krymu

Problem z zaopatrzeniem Krymu i pozostałych terenów okupowanych to koszmar, który zagląda w oczy rosyjskim apologetom wojny.

ObserwujObserwujesz
Volodymyr Zelenski przed zniszczonym Soborem Uspienskim
1
Walka
Serce
Gniew

3

W nocy z niedzieli na poniedziałek Rosjanie uderzyli w kijowską Ławrę Pieczerską, największy zabytek ruskiego (w znaczeniu Rusi) prawosławia, obiekt światowego dziedzictwa UNESCO. Sieć obiegły zdjęcia płonącego Soboru Uspienskiego. Tej samej nocy rosyjskie pociski zniszczyły kolekcję historycznych kostiumów, która przechowywana była na terenie Narodowego Studia Filmowego im. Dowżenki.

Czytaj także Dronowa wojna nerwów i coraz więcej pytań. Kraje bałtyckie nie winią Ukrainy Paulina Siegień

Rosyjski atak na ukraińską stolicę zabił pięć osób, kilkadziesiąt jest rannych. Ostrzeliwany był też Charków – tam zginęło pięciu ratowników, którzy pracowali na miejscu pierwszego ostrzału, kiedy Rosja ponownie ostrzelała miasto.

Komentatorzy i eksperci podkreślają strategiczny bezsens tych ataków. Sfrustrowany Kreml wierzy, że uderzając w miejsca o wysokim ładunku symbolicznym zastraszy Ukraińców, ale zamiast tego wywołuje tylko większą konsolidację. Trudno zresztą zdemoralizować społeczeństwo, które przetrwało srogie mrozy bez prądu i ogrzewania. To co najwyżej wyraz bezradności, bo Rosjanie nie wiedzą, co robić. Wojna trwa, perspektywy zwycięstwa nie ma, Kijów nie zgadza się na przekazanie Donbasu w prezencie, a ukraińskie drony skutecznie szarpią rosyjskie tyły.

Popyt rośnie, rafinerie stoją

Dzień przed atakiem na Kijów bezzałogowce WSU zaatakowały magazyn paliwowy w Rybinsku w obwodzie Jarosławskim i zakłady azotowe w obwodzie tulskim. Ataki ukraińskiej armii na rosyjskim terytorium są lepiej przemyślane niż rosyjskie ostrzały Ukrainy. Ukraińcy konsekwentnie atakują infrastrukturę paliwową, starając się podkopać ekonomiczne fundamenty putinowskiego reżimu.

Wymierny skutek tych ataków pozostaje kwestią sporną wśród ekspertów z branży paliwowej. Według wyliczeń portalu Vot Tak, od początku wojny Ukraina zaatakowała 24 z 33 rosyjskich rafinerii, niektóre po kilkanaście razy. Łącznie mogło to wywołać zatrzymanie nawet 40 proc. mocy przerobowych tych zakładów. Według Bloomberga wolumen przetwórstwa ropy naftowej w rosyjskich rafineriach spadł w kwietniu 2026 do poziomu z roku 2009. Ostrożniejsze oceny mówią o kilkunastoprocentowym spadku mocy przerobowych, bo rafinerie są na bieżąco remontowane.  

Ukraińskie ataki, niezależnie od ich skuteczności, nakładają się jednak na doroczny podwyższony popyt na paliwa, za który odpowiadają wyjazdy turystyczne i żniwa, a do tego latem praca części rafinerii jest tradycyjnie wstrzymywana na planowe prace serwisowe.

W rezultacie w kraju, który należy do największych producentów paliw kopalnych, na stacjach benzynowych brakuje benzyny. Jak policzyli dziennikarze, ograniczenia dotyczą co najmniej 15 regionów. W Moskwie i Tatarstanie na stacjach z jednej z sieci można zatankować maksymalnie 20 litrów paliwa, w Petersburgu 40 litrów. Stacje największych firm paliwowych, Rosniefti i Łukoil, sprzedają na jeden paragon po 90 i 100 litrów.

Władze zarówno lokalne, jak i centralne zdają sobie sprawę, że w tej sytuacji ostatnią rzeczą, jakiej Rosji trzeba, jest panika, ale wprowadzając limity tankowania i bony na paliwo same przyczyniają się do jej powstawania. Gubernator Kraju Krasnodarskiego w typowym dla putinowskiej nomenklatury stylu o problemy z dostępnością benzyny oskarżył konsumentów o sztuczne windowanie popytu.

W sieci pełno jest filmików, na których Rosjanie, przede wszystkim ci z południa kraju, z obwodu rostowskiego czy Kraju Krasnodarskiego pokazują, jak wyglądają kolejki na stacjach benzynowych. Trzeba w nich stać po parę godzin.

Czytaj także Ukraina nie pyta już o prawo do odwetu. Czy uda jej się stać silnym państwem? Paulina Siegień

Krymskie błędne koło

Osobnym przypadkiem jest okupowany przez Rosję Krym, gdzie sytuacja paliwowa jest krytyczna, a tankowanie odbywa się tylko i wyłącznie na podstawie bonów. Właściciele kwater i pensjonatów nagrywają filmiki, w których proponują Rosjanom pobyt w swoich obiektach w zamian za przywiezienie benzyny.

Ukraińska armia w ostatnim czasie atakuje główną trasę, prowadzącą z Rosji na półwysep przez okupowane na południu terytoria Ukrainy. Łańcuchy dostaw zostały w ten sposób zerwane, po ostrzeliwanej trasie nie chcą jeździć cywilni kierowcy, ale i wojskowi się do tego nie palą.

Rosyjski problem z zaopatrzeniem Krymu i pozostałych okupowanych terenów w paliwo ma charakter błędnego koła. Deficyt paliw sprawia, że ulice i drogi pustoszeją, a na takich pustych drogach cysterny stają się łatwym celem dla ukraińskich dronów. Problemu nie rozwiązuje ani zbudowany przez Rosję tzw. krymski most, bo jego nośność po ukraińskich atakach w poprzednich latach nie pozwala wozić dużych ładunków, ani przeprawa promowa przez Cieśninę Kerczeńską, bo Rosja słusznie obawia się, że jeśli niedobitki promów zaczną wozić benzynę, to zaraz nie będzie i tych niedobitków.

Czytaj także Wojna w Iranie a szok paliwowy 3.0. Rozwiązanie? Odejście od ropy Piotr Wójcik

Blokada Krymu to koszmar, który zagląda w oczy rosyjskim apologetom wojny. Utrata faktycznej kontroli nad sytuacją tego regionu to dla Rosjan o wiele poważniejszy wizerunkowy i symboliczny problem niż pożar w Soborze Uspienskim.

Komentarze

Trolle, boty, ścieki zostawiamy platformom. U nas możesz wziąć udział w sensownej dyskusji. Ale najpierw zapoznaj się z jej regulaminem!

Zaloguj się, aby skomentować
1 Komentarz
1
0
Komentujące wszystkich krajów, łączcie się!x