Reforma Gowina, czyli „nadzorować i karać”
Niewątpliwie są w Polsce naukowcy, którym system proponowany przez Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego odpowiada. Różnice w spojrzeniu wynikają w dużym stopniu ze specyfiki nauk, które uprawiamy.
Niewątpliwie są w Polsce naukowcy, którym system proponowany przez Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego odpowiada. Różnice w spojrzeniu wynikają w dużym stopniu ze specyfiki nauk, które uprawiamy.
Uczelnia o profilu religijnym, zarządzana przez duchownych, chce otworzyć studia medyczne, a polski Sejm się na to zgodził.
Piszę tu jako osoba, która poszła na uniwersytet ze świadomością społecznej misji humanistyki i uniwersytetu, a która dziś widzi, jak władza próbuje podporządkować zarówno sobie, jak i wielkiemu kapitałowi naukę, kastrując ją i jej matecznik.
Sprawa „reformy Gowina” pokazała jak w soczewce nie tylko podziały w środowisku akademickim, ale także ogólniejsze spory ideowe.
„Wesprzyjcie go swoją twórczością i kreatywnością!” apeluje popierająca Akademicki Komitet Protestacyjny Pracownia Studencka Monitor związana z Uniwersytetem Artystycznym w Poznaniu.
W środę 13 czerwca protestujący trzymając się za ręce stworzyli łańcuch łączący Uniwersytet Warszawski i Akademię Sztuk Pięknych.
Michał Sutowski rozmawia z Maciejem Gdulą.
Projekt Gowina jest widocznie zanurzony w epoce, która odchodzi.
Gdzie krytykowane są dopisywanie rady, wzmacnianie władzy rektora, likwidowanie dyscyplin naukowych, tam krytykowane są wartości, nie tylko procedury.
Czy protest przeciwko Ustawie 2.0 ma szansę stać się politycznym game changerem?