Piketty: Czy wzrost może nas ocalić?
Thomas Piketty wyjaśnia słynną nierówność „r>g”.
1 procent ludzkości posiada więcej pieniędzy i wpływów niż pozostałe 99 procent. Opowiadamy o świecie z perspektywy tych ostatnich. Piszemy o walce klas, pracy i gospodarce.
Thomas Piketty wyjaśnia słynną nierówność „r>g”.
Tam, gdzie nierówności są wysokie, ludzie bardziej obawiają się bycia ocenianym, większa część społeczeństwa cierpi na choroby psychiczne, wyższa jest też przemoc w szkołach.
Dlaczego prawica znacznie skuteczniej wygrywa populistyczne nastroje niż lewica? Otóż dlatego, że przekonująco obwinia liberałów o to, że odebrali zwykłym ludziom prawo do spełniania dobrych uczynków.
W obecnym tempie minie ponad 200 lat, zanim afrykańskie kobiety osiągną pełną równość.
Nie wszyscy zostaną gwiazdami Youtube czy wybitnymi sportowcami, nie każdy i nie każda założy warty wiele milionów start-up.
Miliarder i inwestor w biznesie nowych technologii Elon Musk wystrzelił w kosmos rakietę, a w niej… czerwony kabriolet marki Tesla. Gratulujemy.
Ponoć jeszcze nigdy na świecie nie było tylu niewolników, co dziś. Pewnie też nigdy nie było tylu kredytów.
W przemówieniu podczas Occupy Wall Street Slavoj Žižek powiedział słynne zdanie: „potrafimy wyobrazić sobie koniec świata, ale nie umiemy sobie wyobrazić końca kapitalizmu”. No to spróbujmy.
Progresywny system podatkowy, wyższe opodatkowanie spadków, równy dostęp do edukacji i dobrze płatnych miejsc pracy. Tylko to może nas uratować.
W latach 1989-2015 dochód gospodarstw domowych najbogatszego procenta Polaków wzrósł 458%. Dochód biedniejszej połowy o 31%. A wy nadal nie wierzycie w nierówności?