Ogdowski: „Obrona cywilna leży, a Rosja wygrywa wojnę informacyjną” [rozmowa]
Drony nad Polską mogą siać strach, ale prawdziwym problemem jest bezradność państwa wobec kryzysu i rosyjskich fake newsów.
Ukrainę i Palestynę gnębią rakiety, nas – jak na razie – sabotaże i fejki. Pokazujemy krzywdę ofiar i współczesny kolonializm. Nie pozwalamy, by strach uruchamiał w nas egoistyczne instynkty.
Drony nad Polską mogą siać strach, ale prawdziwym problemem jest bezradność państwa wobec kryzysu i rosyjskich fake newsów.
Kiedyś Radosław Sikorski wspierał partyzantów w Afganistanie, dziś krytykuje flotyllę z pomocą dla Gazy. Patrycja Wieczorkiewicz przypomina mu, czym miała być walka o wolność i godność.
Czwartego roku pełnoskalowej wojny w Ukrainie Polska wciąż nie przygotowała obywateli na kryzys. Podlasie zna już dźwięk szahedów, ale wciąż nie wie, jak się zachować w razie ataku.
Czym innym jest nacjonalizm teoretyczny, czym innym – praktyczny. Podczas gdy Polacy dyskutują, Ukraina walczy.
Chiny są zdolne do uczestnictwa w koncercie mocarstw, ale nie do integracji międzynarodowej wychodzącej poza tradycyjną wymianę towarową i tworzenie infrastruktury niezbędnej do handlu.
Hipokryzja Zachodu w kwestii interwencji zbrojnych poważnie szkodzi jego wiarygodności i pozycji na arenie międzynarodowej.
Z punktu widzenia reżimu Putina racjonalnym ruchem jest zgoda na rozejm i odbudowa własnej siły – możliwa zwłaszcza jeśli zostaną zdjęte sankcje – i kolejny atak za kilka lat – mówi politolog Daniel Szeligowski.
Koniec wojny kinetycznej w Ukrainie nie oznacza końca konfliktu Polski z Rosją. Rosyjski imperializm pozostanie dla nas zagrożeniem.
Choć wiadomo, że zintegrowana Europa mogłaby skutecznie poradzić sobie z amerykańskimi cłami, rosyjskim ekspansjonizmem, migracją i zmianami klimatu, Unia Europejska pozostaje zakładnikiem narodowych suwerennych kaprysów.
Unia Europejska nie zdecydowała się na zastosowanie poważnych sankcji wobec Izraela w Strefie Gazy. A reżimy autorytarne, od Moskwy po Teheran, z chęcią wykorzystują zachodnią hipokryzję jako argument propagandowy.