Jean-Marie Le Pen stał się „detalem historii”
8 stycznia zmarł ojciec założyciel współczesnej francuskiej skrajnej prawicy, rasista, antysemita i zbrodniarz wojenny, a zarazem jeden z najważniejszych polityków V Republiki.
8 stycznia zmarł ojciec założyciel współczesnej francuskiej skrajnej prawicy, rasista, antysemita i zbrodniarz wojenny, a zarazem jeden z najważniejszych polityków V Republiki.
Za sprawą zamachów z 2015 roku terroryzm stał się dla Francji wrogiem numer 1, a państwo podjęło wzmożone wysiłki na rzecz powstrzymania ekstremizmu religijnego.
Na politycznym horyzoncie Francji nie widać ani stabilnej koalicji rządzącej, ani prostego rozwiązania trwającego kryzysu.
Jeśli sąd uzna Marine Le Pen za współwinną popełnienia przestępstwa, będzie to dla liderki francuskich nacjonalistów koniec marzeń o prezydenturze, przynajmniej w najbliższej przyszłości.
W demonstracjach w Paryżu i innych francuskich miastach uczestniczyły tysiące ludzi, protestując przeciwko „zmotoryzowanej przemocy” i niewystarczającej dbałości władz o bezpieczeństwo pieszych i rowerzystów.
Zachodnia demokracja, bez narzucenia na nią jakichś ograniczeń, okazuje się coraz mniej przydatna – nawet na samym Zachodzie.
Rozmowa z Didierem Eribonem, francuskim filozofem i socjologiem, autorem głośnego „Powrotu do Reims” oraz wydanego w tym roku w Polsce „Życia, starości i śmierci kobiety z ludu”.
Po tym, jak światło dzienne ujrzała sprawa trwających latami gwałtów na Gisèle Pelicot, Francja potrzebuje nowych przepisów. Według sondaży aż 89 proc. Francuzów popiera zmianę definicji gwałtu.
O skali zbrodni francuskiego państwa przeciwko Algierczykom wiele mówi fakt, że jednego wieczora z rąk policji śmierć poniosło więcej osób niż w Polsce przez cały okres trwania stanu wojennego. Dziś mijają 63 lata od masakry paryskiej.
Na 40 członków rządu Barniera aż 29 zbierało doświadczenie w partiach prawicowych, a tylko czterech było kiedykolwiek związanych z lewicą.