Uregulowana rzeka, rozregulowana planeta, czyli ludzie i ryby
Żeby móc zmienić świat, trzeba go najpierw opisać. Zapraszamy na pierwszy odcinek „Eko-Polu: podcastu z nieograniczoną odpowiedzialnością” autorstwa Michała Sutowskiego.
Podczas gdy jedni eksploatują planetę, inni ją sprzątają. Katastrofa klimatyczna wymaga od nas zmian. Zastanawiamy się, jak ich dokonać, by nie stracili na tym najsłabsi.
Żeby móc zmienić świat, trzeba go najpierw opisać. Zapraszamy na pierwszy odcinek „Eko-Polu: podcastu z nieograniczoną odpowiedzialnością” autorstwa Michała Sutowskiego.
W styczniu 2022 roku w ramach Wód Polskich powstała nowa jednostka, której zadaniem ma być scentralizowanie gospodarki rybackiej. Problem polega na tym, że rzeki i jeziora w Polsce to nie jest żadna powierzchnia księżyca, gdzie kto pierwszy dotrze, ten swoją flagę zatknie.
Rozmowa z ekohydrologiem Sebastianem Szklarkiem.
Państwo opanowane przez chciwą szarańczę nie jest w stanie realizować najprostszych zadań, bo rolą szarańczy polityczno-medialnej jest trwanie przy władzy, a nie rozwiązywanie problemów.
Małgorzata Golińska wciąż nie wyklucza „naturalnej” przyczyny śmierci rzeki. Odpowiadając na pytania posłów mówiła: − Nie wiemy, czy to były przyczyny naturalne i już minęły, czy to było skażenie jednorazowe i spłynęło, czy może to być jakieś zdarzenie, które zaraz się powtórzy.
Teraz nawet szukający świętego spokoju widzą, że nie da się przed polityką uciec „nad leniwą rzeczkę w cień”.
Ryby czują – zarówno ból, jak i stres. Ich skóra jest wrażliwa, z powodu niedotlenienia dostają obrzęku mózgu, reagują na zagrożenie zwiększonym poziomem kortyzolu. Czują, są, żyją. Czemu więc nazwane są „tonami”?
Nad morzem też króluje tandeta i drożyzna, ale ruch turystyczny rozkłada się tam na kilkaset kilometrów wybrzeża. A Podhale jest małe.
Dla nas, dzieci dorastających w latach 90. i wychowanych na „Kapitanie Planecie” i zdjęciach ptaków oblepionych ropą, katastrofa ekologiczna przybierała widzialną postać. Czy zataczamy właśnie koło i wracamy do przełomu lat 80. i 90., w których trudno było widzieć i nie dostrzegać?
Odra umiera, wędkarze wyciągają z niej tony martwych ryb, giną ssaki, ptaki, roślinność. A instytucje państwa milczały dwa tygodnie, by wreszcie ogłosić, że wyślą WOT.