Fetysz rankingów
Problemem polskiej edukacji nie jest taka lub inna pozycja w międzynarodowych zestawieniach, tylko brak spójnej, długofalowej polityki.
Kto czego uczy i w jakim celu?
Problemem polskiej edukacji nie jest taka lub inna pozycja w międzynarodowych zestawieniach, tylko brak spójnej, długofalowej polityki.
Osoby wykształcone wcale nie są tak pożądane na rynku pracy.
„Klucze”, „punkty”, „matura”, „oceny” to narzędzia mordu na książkach. To one sprawiają, że w szkole się czytać nie opłaca. Jak nie przeczytasz, wypadniesz lepiej. Czytanie szkodzi. Tekst Marty Konarzewskiej.
To dosyć smutne, że w roku Korczaka trzeba tłumaczyć, że nauczyciel nie
jest wyłącznie kimś, kto „obsługuje” system.
Sytuacja w szkolnictwie, jak się wydaje, jest idealna, a właściwie mogłaby taka być. Powiedzmy ostrożniej; daje szansę na to, żeby było lepiej.
Polska szkoła źle uczy, nauczyciele się obijają, pomóc może tylko wolny rynek i konkurencja – słyszymy co rusz w mediach. Tylko czy taka diagnoza jest słuszna?
„Tyle zarabia rekordzista naszego zestawienia: szkoła publiczna, gimnazjum, Ostrołęka, 27 godzin (2500 zł), w maju wygrał na loterii„. Absurdalne? Nie tak bardzo
Czy naprawdę wystarczy zlikwidować Kartę nauczyciela, żeby polska szkoła rosła w siłę, a wszystkim żyło się dostatniej?